Anabella – Rozdział I (cz. 1)

„Zawsze będę cię kochać, Misiu” – dumała smutno Iza, wpatrując się zamyślonym wzrokiem w przesuwające się za oknem pociągu jesienne krajobrazy.– „Ciebie i tylko ciebie… mimo wszystko.”

Na tle migającego pniami sosen lasu, przez który przejeżdżał pociąg, wyświetliła jej się wizja ukochanej twarzy i wpatrzonych w nią niebieskich oczu okolonych czarną rzęsą. I scena, od której już chyba nigdy nie będzie umiała się uwolnić – ukwiecona łąka, ciche brzęczenie owadów i jego głowa na jej kolanach, fala pięknych blond włosów, w które wsuwa pieszczotliwym gestem dłoń, i jego usta, do których schyla się z czułością, odgarniając wolną ręką opadające mu twarz jej własne włosy… Była wtedy tak nieziemsko szczęśliwa! To właśnie wtedy, choć nie wypowiedziała tego na głos, by nie przerywać dźwiękiem słów magicznej chwili, w myślach ostatecznie i nieodwołalnie przysięgła mu, że jej serce na zawsze będzie należeć wyłącznie do niego. Bo na całym świecie od wczesnego dzieciństwa istniał dla niej tak naprawdę tylko on. Michał Krzemiński. Kolega z podstawówki, sąsiad z rodzinnego Korytkowa i jej były chłopak. Jej pierwsza i jedyna miłość.

„Nie masz racji, kochanie” – mówiła w myślach do swej ulotnej wizji o fosforyzująco błękitnych oczach. – „Czasami warto drugi raz wejść do tej samej rzeki, jeśli ona na ciebie wiernie czeka. Zmienia się, to prawda, tak jak ty się zmieniasz… ale przecież tylko po to, żeby cię dogonić.”

Iza Wodnicka miała dwadzieścia jeden lat i po dwuletniej przerwie w nauce jechała do odległego o sto kilometrów Lublina rozpocząć upragnione studia. Wyjazd ten okupiony był serią ogromnych wyrzeczeń i trudnych decyzji, nie mówiąc już o tym, że jechała w ciemno, z niewielką sumą oszczędności w kieszeni i bardzo mglistą perspektywą przyszłości. Jednak wierzyła, że sobie poradzi. Ufała nie tylko, że uda jej się utrzymać na wymarzonych studiach, wyrwawszy się wreszcie z szarego wiejskiego zakątka, w którym spędziła niemal całe dotychczasowe życie, ale że również powoli zdoła się uniezależnić, odciążając finansowo starszą siostrę i jej męża, jedyne bliskie osoby, które po śmierci matki zostały jej na świecie. A kto wie, może nawet…

Choć Iza starała się wypychać z umysłu wszelką nierozsądną nadzieję, wmawiając sobie uparcie, że jej ambicją jest przede wszystkim rozwój osobisty i szukanie szansy na lepsze życie, w głębi duszy przez cały czas miała świadomość, że w ten sposób będzie również bliżej niego. Od zeszłego semestru studiował na tej samej uczelni, na której ona pierwszego października miała rozpocząć naukę, co prawda na innym kierunku, a nawet na innym wydziale, jednak świat jest przecież taki mały! Choć w uczelnianych murach będzie się przewijać kilkanaście tysięcy osób, czyż sam rachunek prawdopodobieństwa nie podnosił jej szans na przypadkowe spotkanie? Jechała tam, gdzie był ten, dla którego biło jej serce… a wszystko inne przecież jakoś się ułoży!

Tak, ułoży się, musi się ułożyć. Na początek pomoże jej siostra, którą niezawodnie będzie wspierał świeżo upieczony szwagier; co prawda oboje powinni teraz odkładać pieniądze na własny start w normalne życie, zamiast finansować edukacyjne fanaberie młodszej siostry, ale Iza obiecała im i sobie, że długo to nie potrwa. Na razie skorzysta z pieniędzy, które wiezie ze sobą, będzie starała się gospodarować nimi najoszczędniej, jak potrafi, by nie musieć za często prosić ich o wsparcie, a kiedy tylko zorganizuje się na stancji i na uczelni, zrobi wszystko, by stanąć na własne nogi i przestać obciążać ich budżet domowy.

„Oddam Meli każdą złotówkę” – myślała stanowczo, wyprostowując się nieco na siedzeniu w poszukiwaniu wygodniejszej pozycji. – „A jak już trochę bardziej się odkuję, za każdą obecną oddam jej dwie. Nigdy nie zapomnę, ile dla mnie zrobiła. Ona i Robert też. Kochany chłopak…”

Siostra Izy, starsza od niej o pięć lat Amelia, wyszła za Roberta w minione wakacje po zaledwie kilkumiesięcznym okresie narzeczeństwa. Starszy o rok chłopak z sąsiedniej wsi chodził z nią do liceum w pobliskim Radzyniu Podlaskim i przez kilka lat bezskutecznie, jednak niezwykle cierpliwie zabiegał o jej względy. Po śmierci pani Wodnickiej, którą złośliwy nowotwór zabrał z tego świata w niespełna pół roku, to właśnie on, wiedziony swym wiernym uczuciem, udzielił osieroconym dziewczynom największego logistycznego wsparcia. Mimo że sam pochodził z niezamożnej rodziny i nie dysponował wielkimi środkami finansowymi, był zawsze gotów nadrobić to pracą własnych rąk.

To w dużym stopniu dzięki niemu dwudziestoczteroletniej wówczas Amelii udało się utrzymać prowadzony przez matkę niewielki lokalny sklepik, z którego ich trzyosobowa rodzina żyła od ponad dziesięciu lat po tragicznej śmierci ojca. Sklepik ów, jedyne i dość marne ale za to stałe źródło ich dochodów, w czasie ciężkiej choroby właścicielki znacząco podupadł i zatonął w długach. Sprzedawczyni, która pracowała w tym czasie razem z Amelią, odeszła ze stanowiska zniechęcona niepewną perspektywą zatrudnienia, a nieliczni stali klienci przenieśli się do konkurencji. Pozostawiona w ten sposób samej sobie Amelia wraz z będącą u progu matury młodszą siostrą musiały we dwie podjąć decyzję, co robić dalej ze sklepem – ratować go za wszelką cenę, czy próbować się go pozbyć. Z początku rozważały tę drugą możliwość, jednak ponieważ zadłużenie przekraczało wartość majątku i nikt nie był zainteresowany kupnem niewielkiego, wymagającego remontu lokalu w prowincjonalnej miejscowości, zdecydowały, że ich jedynym sposobem na przetrwanie będzie próba zatrzymania i reaktywacji sklepu.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Dalsze części:

Rozdział I (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Wpis wprowadzający:

„Anabella” – kilka słów o mojej nowej powieści


Dodaj komentarz