Anabella – Rozdział I (cz. 9)

Kolejne miesiące biegły naznaczone postępującą lawinowo chorobą matki. Ból złamanego serca Izy zlewał się w jedno z bieżącym rodzinnym cierpieniem i rozmywał się w nim na tyle, że siłą woli udawało jej się spychać myśli o Michale na samo dno świadomości. Skupiała zatem cały swój wysiłek na trudach codziennej egzystencji, wizytach w szpitalu u matki, pomocy siostrze, a także na chodzeniu do szkoły, której heroiczna Amelia pomimo ciężkiej sytuacji nie pozwoliła jej porzucić.

Po śmierci pani Wodnickiej i pierwszej, paraliżującej fali żałoby, Iza nadludzkim wysiłkiem zdała maturę i obie z Amelią, uregulowawszy stan prawny firmy, podjęły rozpaczliwe próby ratowania sklepu, w związku z czym przez kilka miesięcy zmuszone były żyć na granicy skrajnego ubóstwa. Szczęśliwe wakacje z Michałem, choć przeżyte przecież nie tak dawno, wydawały się Izie jakąś odległą, nierealną historią, baśniowym światem, do którego nie miała już prawa wstępu. Chwilami zastanawiała się wręcz, czy to wszystko jej się nie śniło, skoro Michał, którego ona nadal kochała tak samo, na tyle bezwzględnie zerwał z nią kontakt, że nawet nie złożył jej kondolencji po śmierci matki… Co prawda nauczyła się ukrywać skrzętnie swe cierpienie, by nie sprawiać przykrości przeciążonej pracą siostrze, jednak głęboko na dnie serca nosiła wciąż niegojącą się ranę.

Docierały do niej czasami okruchy wiadomości ze studenckiego świata rówieśników, gdyż Agnieszka, która studiowała w Warszawie socjologię, informowała ją na bieżąco o wszelkich towarzyskich nowinkach. Korytkowscy maturzyści powyjeżdżali na uczelnie do Lublina albo właśnie do Warszawy, gdzie studia na kierunku zarządzanie podjął również Michał, dlatego każda relacja Agnieszki z warszawskiego frontu była dla Izy szansą na zdobycie choć szczątkowej informacji o ukochanym chłopaku. Tak bardzo pragnęła wiadomości o nim, choćby najboleśniejszych, tak bardzo potrzebowała usłyszeć choćby wzmiankę o nim z czyichkolwiek ust…

Jednak o ile przyjaciółka rozgadywała się szeroko na temat innych osób, o Michale nie miała nigdy nic do powiedzenia. Jak podkreślała, kontakt z nim był słaby, obracał się bowiem w innym środowisku niż ona, więc jeśli go widywała, to tylko przelotnie i rzadko. To dlatego przypadkowa rozmowa z Moniką, byłą dziewczyną Michała, która tuż po Nowym Roku zajrzała do sklepu sióstr Wodnickich po drobne sprawunki, stała się dla Izy jeszcze większym szokiem niż rozłożone w czasie cierpienia sprzed roku.

Jak to, nie słyszałaś, że Michał chodzi z Agnieszką? – wytrzeszczyła na nią zdumione oczy Monika. – Przecież to już trwa od dawna, zaczęło się jeszcze, zanim twoja mama umarła, a odkąd pojechali na te studia do Warszawy, nawet się z tym nie kryją. Aga pocieszała go po tym, jak ty go rzuciłaś, i tak to się potoczyło

Iza zadrżała, wspominając szarpnięcie w sercu, jakie poczuła na te słowa. Pamiętała dokładnie, jak zakręciło jej się w głowie, a przed oczami zatańczyły jej cienie.

Ja go przecież nie rzuciłam… – wyszeptała wtedy resztką sił.

Monika machnęła ręką. – No, już nieważne kto kogo, nie będziemy przecież spierać się o szczegóły. Byłam pewna, że wiesz o wszystkim, przecież trzymacie z Agą kontakt. Zresztą nie wypieraj się, wszyscy wiemy, że spotykasz się po cichu z tym czarnym Piotrkiem Siwcem z Małowoli… już rok temu podobno mieliście się ku sobie i tylko czekałaś, aż Michał wyjedzie na studia…

Iza nie mogła uwierzyć własnym uszom. – Ja… z Piotrkiem Siwcem? Co za bzdura! Kto ci to powiedział?! Ostatnie pytanie było zbędne, znała odpowiedź, zanim Monika zdążyła ją wyartykułować. Agnieszka… jej najlepsza przyjaciółka.

No, nie gniewaj się, Iza, jeśli z tym Piotrkiem to miała być tajemnica, to sorry… ale wszyscy już od dawna o tym wiedzą. Piotrek zresztą też nie zaprzeczał, kiedy pytaliśmy go o to, więc nie wypieraj się! – pogroziła jej wesoło palcem Monika.

Iza wzdrygnęła się na wspomnienie umizgów owego Piotrka, jednego z małowolskich kolegów Michała. Poznała go wraz z kilkoma innymi na pierwszej wspólnej dyskotece w niezapomniane lutowe ferie. Musiała rzeczywiście wpaść mu w oko, bo zawsze po kilku piwach zaczynał adorować ją przy wszystkich, nie przejmując się nawet obecnością Michała. Ten jednak nigdy nie brał tych zalotów na poważnie, traktował je jak dobry żart, przecież tyle razy śmiali się z tego oboje! Czyżby uwierzył Agnieszce, że ona?…

Ale zobaczysz – ciągnęła beztrosko Monika – Aga też długo przy nim miejsca nie zagrzeje, założę się, że jeszcze w tym roku dołączy do naszego prestiżowego klubu byłych dziewczyn Michała Krzemińskiego!

Roześmiała się z własnego żartu, wyraźnie oczekując, że koleżanka zrobi to samo. Iza nie umiała przypomnieć sobie własnej reakcji, niewykluczone, że w istocie wydała z siebie jakiś odgłos, który przypominał śmiech… Nie czuła wtedy nic, jej serce i dusza były rozbite na kawałki.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział I (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz