Anabella – Rozdział III (cz. 3)

Starszy człowiek odwrócił się do niej pełnym furii gestem, jednak kiedy tylko na nią spojrzał, zamilkł nagle i znieruchomiał. Pozwoliło to kierowcy vana w okamgnieniu pozbierać się i podnieść z chodnika. Szybkim, stanowczym ruchem sięgnął po laskę, wyszarpnął ją z rąk walecznego dziadka oraz przytrzymującej ją ciągle Izy i wściekłym gestem odrzucił kilka metrów dalej, aż pod bramę następnej kamienicy.

– I co teraz, stary kretynie? – rzucił ostro do staruszka, schylając się nad nim z groźną miną. – Dalej z ciebie taki kogut? Masz szczęście, że wiek cię chroni, bo gdybyś był młodszy, to w tym momencie już byś zarwał w zęby! A teraz powinienem naprawdę stąd odjechać i zostawić cię do rana z tą girą w kanale!

Iza zerknęła na chodnik. Z bliska dostrzegła, że noga starszego pana rzeczywiście była uwięziona aż do połowy łydki w owalnym otworze niewielkiego kanału, którego żeliwne wieko osunęło się pod jego ciężarem, przechyliło się i zakotwiczyło w taki sposób, że dodatkowo zablokowało mu wszelką możliwość ruchu. Kierowca vana zerknął przelotnie na dziewczynę.

– Dzięki za odsiecz, młoda – skinął jej głową, po czym znów pochylił się nad chodnikiem i dodał jakby do siebie: – Trzeba jakoś wyciągnąć stąd tego frajera, muszę w końcu zaparkować, pas blokuję, do cholery…

Starszy pan zdawał się zupełnie go nie słuchać. Wciąż tkwił nieruchomo w swej niewygodnej, przechylonej pozycji, wpatrując się w Izę szeroko otwartymi oczami. Nawet w półmroku i siąpiącym deszczu widać było, że jego twarz pobladła, a kiedy dziewczyna podniosła oczy i nawiązali kontakt wzrokowy, drgnął, jakby przez jego ciało przeszedł prąd elektryczny.

– Hania? – wyszeptał na wpół z niedowierzaniem, na wpół z nadzieją.

Izie zrobiło się nieswojo. Pokręciła tylko głową przecząco i cofnęła się o krok, odwracając oczy, gdyż wzrok starszego człowieka zdawał się przeszywać ją na wskroś. Tymczasem mężczyzna z vana przypatrywał się w milczeniu zaklinowanej nodze staruszka, po czym przykląkł na chodniku i ujął ją w obie dłonie.

– Dobra, stój prosto, stary durniu, spróbuję ci to wyciągnąć – rzucił rozkazującym tonem, szarpiąc go lekko za nogę, na co staruszek natychmiast zawył z bólu.

– Uważaj, jełopie! – wykrzyknął, odpychając go od siebie. – To boli!

Stracił przy tym równowagę, a ponieważ nie miał już przy sobie laski, panicznie zamachał w powietrzu rękami i w ostatniej chwili wsparł się na ramieniu Izy, która podskoczyła odruchowo, aby go podtrzymać.

– Dziękuję ci, dziecko – powiedział zupełnie innym, dziwnie ciepłym tonem.

Kierowca vana patrzył ponurym wzrokiem na jego zakleszczoną nogę.

– Ciężka sprawa – pokręcił głową, podnosząc się i wyprostowując. – Ten wlot jest przerdzewiały, musiałeś jakoś głupio na nim stanąć, że wieko się zapadło i wbiło w beton… I widzisz, stary ośle, było robić sceny?! – rzucił ostro. – Wdepnąłeś jak frajer do kanału, to masz za swoje! I jak ja mam cię teraz stąd wyciągnąć?!

– Może zadzwonimy po straż pożarną? – poddała nieśmiało Iza.

Mężczyzna znów spojrzał na nią przelotnie.

– Pewnie trzeba będzie – przyznał nieco spokojniejszym tonem. – Chociaż zawracać im głowę czymś takim… Gdyby ten stary kozak – znów spojrzał z irytacją na wspartego na jej ramieniu starszego człowieka – nie wyrywał się i nie panikował, to może dałoby się go stąd wykaraskać w kilka minut.

Iza spojrzała na nieszczęśnika, który, ciągle tkwiąc z nogą uwięzioną w kanale, zastygł przechylony w jeszcze bardziej niewygodnej pozycji niż wcześniej i coraz mocniej ciążył jej na ramieniu.

– Niech pan pozwoli temu panu spróbować – poprosiła łagodnie.

– Dobrze – zgodził się natychmiast starszy człowiek i z nieskrywaną pogardą spojrzał na kierowcę vana. – No, próbuj, jełopie jeden. Tylko powoli.

Iza pokręciła z dezaprobatą głową, jednak uznała, że lepiej nie komentować tych aroganckich odzywek, a skupić się na jak najszybszym rozwiązaniu sytuacji. Nie uśmiechało jej się czekanie na zimnym deszczu na straż pożarną z uwieszonym na niej dziadkiem, którego przecież w tej sytuacji nie wypadało zostawić samego.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział III (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)


Dodaj komentarz