Anabella – Rozdział III (cz. 4)

– Sam jesteś jełop – mruknął kierowca vana, znów przyklękając na mokrym chodniku i usiłując powoli uwolnić nogę staruszka.

Tym razem zabrał się do tego z najwyższą ostrożnością i zamiast szarpać zaklinowaną nogę, skupił się na odblokowaniu przechylonego żeliwnego wieka, które trzymało się dobrze z jednej strony, z drugiej zaś zapadło się pod skruszoną ścianką wąskiego ujścia kanału.

– Masz coś ostrego, młoda? – rzucił przez zęby do Izy, siłując się z oporną klapą.

– Mam scyzoryk – odparła skwapliwie, ściągając szybko z ramienia plecak i podając mu go. – Tylko niech pan sam go wyjmie, bo ja już nie mam wolnej ręki… w prawej kieszeni z boku, tej z zamkiem.

Mężczyzna kiwnął głową, wprawnym ruchem wyciągnął scyzoryk ze wskazanego miejsca i oddał jej plecak, który ona z powrotem zarzuciła sobie na lewe ramię, prawym nadal podtrzymując starszego pana. Zapanowała cisza, podczas której słychać było tylko szum deszczu i zgrzytanie ostrza scyzoryka na kruszącej się ściance. Po kilku minutach wysiłków mężczyźnie udało się nieco obluzować żeliwne wieko i rozkołysać je na tyle, że zaklinowana noga staruszka zyskała nieco przestrzeni.

– Dawaj, dziadek, wyciągaj tę girę – wycedził, jedną ręką przytrzymując klapę kanału w pozycji najbardziej umożliwiającej uwolnienie nieszczęśnika, a drugą usiłując mu pomóc.

Kilkunastosekundowy wysiłek obu panów okazał się jednak bezskuteczny.

– Nie mogę, jełopie – jęknął staruszek, opierając się jeszcze mocniej na ramieniu zmęczonej już podtrzymywaniem go Izy. – But mi się zaklinował…

– No to ściągamy go! – rzucił stanowczo kierowca vana.

– Nie ma mowy! – oburzył się starszy pan. – To moje jedyne zimowe buty, myślisz, cwaniaku, że skąd wezmę pieniądze na nowe?

– Z butem cię stąd nie wyjmiemy – oznajmił mu tamten, grzebiąc obiema rękami w zagłębieniu kanału, aby rozwiązać mu po omacku ubłoconą sznurówkę. – I widzisz, stary głąbie? Gdybyś tak nie świrował, miałbyś tylko ubłocone gacie, a teraz masz rozdartą nogawkę i zaraz buta stracisz. Wielki interes zrobiłeś, pajacu…

– Wie pan co, może jakoś podtrzymamy tego buta i potem go wyjmiemy? – zaproponowała Iza, doskonale wczuwając się w sytuację staruszka i wizję straty cennego buta. – Albo może lepiej wezwijmy tę straż, bo przecież…

Urwała, gdyż dokładnie w tym momencie z otworu kanału wysunęła się uwolniona z buta noga staruszka w przemoczonej, ubłoconej skarpecie i z mocno postrzępioną nogawką spodni. Nieszczęśnik w pierwszym odruchu oparł stopę o mokry chodnik, ale za chwilę podniósł ją znowu, wzdrygając się od kontaktu z lodowatą wodą, skutkiem czego znów z całej siły oparł się na Izie.

– Jełop, co za jełop… – powtarzał bezradnie, patrząc z mieszaniną oburzenia i przestrachu na swoją nieobutą nogę.

– Za późno, but poleciał do kanału – oznajmił beztrosko kierowca vana, podnosząc się do pionu i wspierając go z drugiej strony, dzięki czemu Iza mogła odrobinę odetchnąć. – Sam widzisz, co narobiłeś, uparty dziadku. Będziesz teraz chyba skakał do domu na jednej nodze… Gdzie mieszkasz?

– Boli pana ta noga? – zapytała ze współczuciem Iza, troskliwym gestem zakładając staruszkowi kaptur na głowę.

– Trochę boli, dziecino – westchnął. – Chyba skórę pozdzierałem. O, dziękuję ci, już mi za kołnierz napadało… Wszystko przez tego jełopa! – spojrzał z oburzeniem na podtrzymującego go z drugiej strony mężczyznę.

– Słuchaj no, stary! – rzucił ten ze zniecierpliwieniem. – Jeszcze raz tak się do mnie odezwiesz i kończymy rozmowę. Pytałem, gdzie mieszkasz, byłbyś łaskaw odpowiedzieć?

– Nie twoja sprawa, jełopie! – fuknął staruszek.

Mężczyzna natychmiast puścił go, rzucając mu poirytowane spojrzenie, postąpił kilka kroków pod bramę sąsiedniej kamienicy, schylił się po leżącą na chodniku laskę, którą wręczył mu ostentacyjnym gestem, po czym bez słowa wskoczył do swojego samochodu, wyłączył światła awaryjne i zamiast zaparkować na wolnym już teraz miejscu, odjechał z wizgiem opon w głąb ulicy.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział III (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)


Dodaj komentarz