Anabella – Rozdział III (cz. 8)

– Pójdę przodem, będę panu świecić – powiedziała pośpiesznie, kiedy wkraczali na schody. – Niech pan uważa, jakaś dziwna ta barierka, lepiej niech pan się o to nie opiera, bo jeszcze się złamie… Może jakoś panu pomogę? – zapytała, słysząc po jego ciężkim oddechu, że wysiłek taszczenia staruszka zaczyna mu mocno doskwierać.

Nie odpowiedział, w związku z czym uznała, że najlepiej będzie, jeśli ona również nic nie będzie mówić. Po chwili dotarli na pierwsze piętro. Iza omiotła światłem latarki korytarz i zauważyła włącznik; w następnej sekundzie ciepłe światło rozjaśniło wnętrze obskurnej klatki schodowej. Znajdowali się dokładnie przy drzwiach mieszkania numer cztery. Mężczyzna z vana ugiął nogi w kolanach i zestawił na podłogę staruszka, który drżącą dłonią przytrzymał się kurczowo ściany. Iza podbiegła do niego i odstawiwszy niesioną laskę pod ścianę, podtrzymała go z drugiej strony, oddając jednocześnie tamtemu jego klucze, przy których zdążyła już wyłączyć latarkę.

– Okej – mruknął, biorąc je z jej ręki i niedbałym gestem chowając do kieszeni. – Kto by pomyślał, taki niepozorny dziadek, a jednak swoje waży…

Wyprostował się i pomasował się ręką w krzyżu z miną wyrażającą dyskomfort.

– No, na co czekasz, stary frajerze? Otwieramy! – rzucił rozkazująco. – Gdzie masz klucze?

– W której kieszeni? – dodała łagodnie Iza, schylając się do staruszka stojącego teraz w tak przygarbionej pozycji, że był niemal zgięty wpół.

– Nie pamiętam – szepnął. – Poszukaj, Haniu…

Iza wzdrygnęła się lekko, jednak nie widząc innego wyjścia, ostrożnie zabrała się za przeszukiwanie kieszeni jego ortalionowej kurtki. Już w drugiej znalazła duży, długi klucz spięty z drugim, małym i płaskim. Szybki rzut oka na drzwi pod czwórką pozwolił jej na stwierdzenie, że powinny pasować do zamontowanych tam typów zamków. Mężczyzna z vana wyciągnął rękę.

– Pokaż mi to, Haniu – zażądał, a w jego głosie niespodziewanie zabrzmiała wesoła nutka. – Sam zrobię to szybciej, śpieszę się jak diabli…

Iza chętnie oddała mu klucze i nadal podtrzymując staruszka pod ramię, przyglądała się z uwagą, jak wprawnie otwiera jeden po drugim obydwa zamki. Po chwili drzwi ustąpiły, mężczyzna zajrzał do środka i zapalił światło w niewielkim przedpokoju z wysokim sufitem, wyklejonym od góry do dołu jakąś staromodną, pożółkłą tapetą. Następnie oboje z Izą wprowadzili tam starszego pana, po czym mężczyzna zamknął drzwi, zaś Iza w milczeniu usadziła staruszka na stojącym pod ścianą krześle, ustawiając obok jego nieodłączną laskę.

– Trzeba zdjąć kurtkę, proszę pana – oznajmiła mu stanowczo.

Nie czekając na jego reakcję, rozpięła mu zamek błyskawiczny, odwinęła z szyi szalik i ściągnęła z głowy przemoczoną czapkę. Rozejrzawszy się pobieżnie, odłożyła je na znajdującą się w pobliżu komodę z zamiarem umieszczenia ich później na jakimś kaloryferze lub w innym miejscu, gdzie mogłyby obeschnąć z wilgoci. Sama również zdjęła z głowy przemoknięty kaptur i czapkę, a następnie rozpięła kurtkę, gdyż w mieszkaniu było bardzo ciepło.

Mężczyzna z vana odruchowo poszedł w jej ślady i także rozpiął swą czarną skórzaną kurtkę oraz zdjął z głowy czapkę, spod której natychmiast wysypała się niesforna, mocno rozczochrana ciemnoblond czupryna. Iza drgnęła. Przed jej oczami stanął nagle obraz ukwieconej łąki i burzy blond włosów, w których z rozkoszą zatapiała palce…

„Misiu…” – szepnęło coś smutno w jej duszy.

Choć człowiek ten nie był ani trochę podobny do Michała, a w dodatku wyglądał na starszego od niego o co najmniej dziesięć lat, skojarzenie to sprawiło, że serce zabiło jej mocniej i ścisnęło się mimowolnym wzruszeniem.

Mechanicznie, nie myśląc zupełnie nad tym, co robi, zdjęła ze starszego pana wierzchnie okrycie i odwiesiła je na przybity do ściany wieszak przepełniony już innymi ubraniami. Następnie odłożyła swój plecak pod ścianę i sama pośpiesznie zdjęła przemoczoną kurtkę, uznając, że bez niej będzie jej znacznie wygodniej obsługiwać staruszka. Przerzuciwszy kurtkę przez poręcz drugiego krzesła, znów pochyliła się troskliwie nad swym towarzyszem.

(c.d.n.)

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział III (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz