Anabella – Rozdział IV (cz. 6)

„Przyszła kasa od Melci!” – ucieszyła się Iza, chowając telefon i przyśpieszając kroku. – Zdążyła przed sobotą! Jak tylko dojdę do domu, muszę doładować telefon i natychmiast zadzwonić do niej, żeby podziękować…”

Pożegnawszy się z Marciniakową, która z nieskrywanym zadowoleniem przejrzała klaser z posegregowanymi fakturami i nawet wymamrotała pod nosem jakąś chłodną pochwałę, Iza wracała na stancję z błogim poczuciem, że oto rozpoczyna zasłużony weekend. Kiedy dochodziła już w okolice swojej kamienicy, bankowa aplikacja telefoniczna przysłała jej powiadomienie dźwiękowe o nowym przelewie. Nie zatrzymując się, dziewczyna sprawdziła w telefonie stan konta i z radością znalazła na nim trzysta złotych od Amelii.

„Kochana Mela” – myślała z czułością. – „Na nią zawsze można liczyć. Miała przysłać dwie stówki, a przysłała trzy, z taką górą kasy spokojnie sobie poradzę! Panu Stasiowi zapłacę za stancję po dziesiątym, a teraz…”

Urwała myśl, gdyż za sobą usłyszała głośne, szybko zbliżające się kroki.

– Iza, poczekaj! – rozbrzmiał znajomy, tubalny głos Kacpra, który dobiegł do niej z szerokim uśmiechem na twarzy i zwolnił, dostosowując się do jej tempa. – Ha! Z daleka wiedziałem, że to ty, rozpoznałem cię po włosach i po kurtce… Dopiero zjeżdżasz na chatę?

– Aha – skinęła głową, odwzajemniając mu uśmiech. – Widzę, że ty też.

– Ja tylko na chwilę, przebiorę się, coś zeżrę i zaraz znowu wychodzę – oznajmił jej rzeczowo. – Umówiłem się z taką jedną na mieście…

– Z tą, co wczoraj? – zagadnęła niewinnie Iza.

Kacper zerknął na nią spod oka.

– No, młoda, nie gniewaj się za wczorajsze – odparł nieco skonfundowany. – Z Jolką… czy tam Baśką… nie było gdzie pójść, więc zaprosiłem ją do siebie – tłumaczył. – Tak wyszło, sama rozumiesz… Już stryj rano się o to czepiał, ale ty się chyba na mnie nie obrazisz, co?

– Nie obrażę się – pokręciła głową Iza. – Ale wolałabym…

– Już więcej tak nie zrobię – zapewnił ją szybko Kacper. – Dzisiaj z Marzenką… czy tam Bożenką, już zapomniałem… zostaniemy gdzieś na mieście, coś się wykombinuje, ale do domu już jej nie przyprowadzę, obiecuję.

Iza rzuciła mu poważne spojrzenie.

– No dobrze – skinęła głową. – Trzymam cię za słowo. Ale wiesz co, Kacper? – dodała, przypominając sobie poranne słowa pana Stanisława. – Tak w ogóle to… nie zastanawiałeś się nigdy nad tym, że takie życie kiedyś może się na tobie zemścić?

– Jakie życie? – zdziwił się Kacper.

– No takie… nieuporządkowane – wyjaśniła mu oględnie. – Takie, że raz z Jolką, raz z Baśką, raz z Marzenką…

– Ona chyba jednak ma na imię Bożenka – Kacper pokiwał głową w zamyśleniu. – Kurna, muszę sobie przypomnieć, żebym nie strzelił gafy, bo jeszcze się mała obrazi…

– Sam widzisz, nawet imion dobrze nie pamiętasz – ciągnęła Iza, postanawiając wesprzeć dyskretnie pana Stanisława w temperowaniu niesfornego bratanka. – A to znaczy, że traktujesz te dziewczyny instrumentalnie.

Kacper stanął jak wryty na środku chodnika i wytrzeszczył na nią oczy.

– Że co? – zdumiał się.

– Chodzi mi o to, że kompletnie ci na nich nie zależy – wyjaśniła mu Iza, również zatrzymując się i mierząc go surowym wzrokiem. – Nic do nich nie czujesz, a tylko…

– Jak to nie czuję?! – oburzył się Kacper. – Nie zależy mi?! No co ty, Iza, przecież ja je wszystkie kocham! Nie tylko Baśkę czy Bożenkę, ja w ogóle kocham kobiety, wszystkie jak leci, bez nich to co to by było za życie… Ty tego nie rozumiesz, bo się na tym nie znasz – machnął lekceważąco ręką. – Nie lubisz tego sportu, zimna ryba z ciebie, a szkoda, nie wiesz, co dobre… Czekaj, młoda, no nie gniewaj się! – zreflektował się, podbiegając za Izą, która machnęła z rezygnacją ręką i znów ruszyła do przodu szybkim krokiem. – Sorry, tak mi się wyrwało… no weź, poczekaj!

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział IV (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)


Dodaj komentarz