Anabella – Rozdział IV (cz. 9)

Sąsiadka skinęła lekko głową, podczas gdy Kacper, rzuciwszy jej jeszcze jedno groźne spojrzenie, posłusznie ruszył za Izą na górę. Kiedy w całkowitym milczeniu wchodzili po schodach na drugie piętro, z dołu dobiegały do ich uszu konspiracyjne głosy sąsiadek, a choć nie było słychać słów, łatwo było rozpoznać ich zbulwersowany ton. Iza wyjęła klucze i nieco drżącą dłonią otworzyła drzwi z zamka, po czym oboje weszli do środka i wciąż milcząc, zdjęli kurtki i buty.

– Iza? – rzucił ostrożnie Kacper, widząc, że dziewczyna zamierza udać się prosto do swojego pokoju. – Poczekaj…

Zerknął niespokojnie w stronę otwartych na oścież drzwi pokoju pana Stanisława, podszedł bliżej do Izy i pochylił się nad nią, starając się zajrzeć jej w oczy.

– Możemy chwilę pogadać? – zapytał proszącym tonem.

Iza westchnęła, otworzyła drzwi do swojego pokoju i gestem ręki zaprosiła go do wejścia. Kacper wszedł, zamknął za sobą drzwi i popatrzył na nią zakłopotany; przez kilka dłuższych chwil stali naprzeciw siebie w milczeniu.

– Iza, słuchaj… – zaczął niepewnie chłopak. – Bo wiesz… chciałem ci powiedzieć, że… przepraszam. Ta głupia baba…

– Nie powinieneś tak się do niej zwracać – upomniała go surowo Iza. – To jest starsza pani, nie dość, że kobieta, to jeszcze mogłaby być twoją babcią. A ty jak się do niej dzisiaj odnosiłeś? Zupełnie bez szacunku.

– A bo niby zasługuje na szacunek? – obruszył się Kacper. – Czepia się tylko, wtyka nos w nieswoje sprawy i jeszcze ciebie obraziła…

– Miała prawo pomyśleć to, co pomyślała – zauważyła chłodno Iza.

– No tak, wiem… – zmieszał się znowu. – Teraz to mi głupio, że ci wstydu narobiłem… Naprawdę przepraszam, Iza, nie gniewaj się… to już się więcej nie powtórzy, obiecuję. Bo słuchaj – dodał, schylając się, by ująć ją za rękę. – Ja nie żartowałem z tym, co powiedziałem tej starej czarownicy. Ty jesteś dla mnie naprawdę jak siostra. Krótko się znamy, ale tak cię polubiłem, że nie wiem… I tak sobie myślę, że może to i dobrze, że spławiłaś mnie wtedy na początku, bo to by było takie… no, nie wiem, jak to powiedzieć… takie zwykłe…

– Standardowe – podpowiedziała mu Iza.

– No właśnie – kiwnął głową Kacper, ściskając jej dłoń w swojej. – A tak to co innego. Bo ja to mówię bardzo serio, Iza. Lubię cię jak siostrę i zawsze będę cię bronił jak własnej siostry, żadna stara wiedźma nie będzie ci dokuczać! Teraz to było przeze mnie, wiem… ale to już ostatni raz, zobaczysz. A jak jakiś facet ci podpadnie, to pamiętaj, jedno twoje słowo, a tak mu ryja skuję, że wszystkie planety zobaczy! – obiecał z powagą. – Tylko powiedz, że nie gniewasz się na mnie za wczorajsze i za to, że dzisiaj ta jędza…

– Nie gniewam się – pokręciła głową Iza, wycofując delikatnie dłoń z jego dłoni. – Ale pod warunkiem, że naprawdę obiecasz mi, że to się już więcej nie powtórzy – dodała znacząco.

– Przysięgam! – oznajmił uroczyście Kacper, kładąc rękę na sercu. – Już nigdy nie narobię ci takiego wstydu, noga żadnej Jolki czy Bożenki już tu nie postanie, jakem człowiek honoru!

– Okej, Kacper – uśmiechnęła się smutno Iza. – Trzymam cię za słowo.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział IV (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)


Dodaj komentarz