Anabella – Rozdział IX (cz. 9)

Spotkali się… Dostrzegł ją i rozpoznał… Jakiż był zaskoczony! Najwidoczniej nie wiedział, że ona też od października studiowała w Lublinie. Nie wiedział – ale teraz już wie! Wie… i może właśnie teraz o niej myśli? Zapewne zdążył już o niej zapomnieć, jej obraz zatarł się w jego pamięci przez tych kilkanaście długich miesięcy, kiedy jej nie widział, ale teraz może odżyje w niej na nowo… Jej postać wróci w jego myśli, w jego wspomnienia, a dzięki temu może znów odnajdzie drogę, którą niepostrzeżenie przeniknie do jego serca… Popatrzył na nią i pozdrowił ją, a choć był z kolegą i nie miał jak z nią porozmawiać, to przecież nic straconego, spotkają się jeszcze, studiują przecież w tym samym mieście, na tej samej uczelni! On dopiero dziś dowiedział się o tym… On… jej ukochany…

Wspomnienie wyrazu zaskoczenia na twarzy Michała nie mogło nie przywołać jej na pamięć tamtego niezapomnianego zimowego dnia i spotkania na oblodzonych schodkach budynku poczty w Korytkowie. Iza? To ty? Znów słyszała tamten jego zdziwiony głos… Dziś nie wypowiedział ani słowa, ale wyczytała w jego oczach to samo zdumienie… zdumienie, od którego wtedy wszystko się zaczęło… Jakby czas zakreślił wielkie koło i przywrócił tamte chwile, dając jej dyskretny sygnał, że historia wkrótce się powtórzy…

O tak, powtórzy się! Jednak tylko do momentu osiągnięcia apogeum szczęścia, bo tym razem ona nie pozwoli go sobie wydrzeć, lecz przedłuży je i zatrzyma już na zawsze! Michał nie ożeni się z żadną córką grójeckiego biznesmena! Co za pomysł, żeby martwić się tak absurdalną opcją, jakimś głupim, nierealnym planem starej Krzemińskiej, któremu przyklaskiwali nawet Robert i Amelia… Przecież to do niej, Izy, Michał należał od zawsze i na zawsze! Wprawdzie sam jeszcze tego nie rozumiał, ale przyjdzie czas, że zrozumie. A świat też jeszcze kiedyś się o tym przekona…

Kiedy wykąpana i przebrana w piżamę wsunęła się pod kołdrę, jej bijące dziś radosnym rytmem serce ogarnął cichy spokój i głębokie przeczucie, że jeszcze nic nie jest stracone, że jeszcze kiedyś będzie szczęśliwa…  i to nieziemsko szczęśliwa, szczęśliwa aż do łez! Być może poczeka na to długo, ale w końcu się doczeka, prędzej czy później znów poczuje to zapierające dech w piersiach szczęście, które czuła już kiedyś, dawno temu na korytkowskiej łące… To stanie się może za parę miesięcy, może dopiero za parę lat… nieważne. Cóż to jest kilka lat wobec tych, które już spędziła na swym wiernym, cierpliwym czekaniu?

Upojona przedsmakiem owych cudownych chwil z przyszłości, która dziś jawiła jej się w najjaśniejszych barwach, Iza zapadła w przyjemny, spokojny sen, odprowadzona na próg krainy marzeń wizją błękitnych oczu spoglądających na nią spod bujnej blond grzywy i mocnym zapachem korzennych perfum, który – nie wiedzieć czemu – na samym pograniczu jawy i snu na krótką chwilę zamienił się w świeży powiew eau de Cologne

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)


Dodaj komentarz