Anabella – Rozdział L (cz. 10)

– Przeczytaj jeszcze na głos tę Ewangelię, Izulka – poprosił pan Szczepan, podając Izie wyświechtaną Biblię, kiedy wszyscy troje stanęli nad gotowym wigilijnym stołem ozdobionym płonącymi świecami. – Niech sobie przypomnę, jak Hania ją czytała… bo to ona odczytywała ją zawsze na Wigilię.

Iza uśmiechnęła się, posłusznie wzięła z jego rąk księgę, którą staruszek zawczasu otworzył na odpowiedniej stronie, i stanąwszy bliżej słabego źródła światła, zaczęła czytać. Jej miękki, dźwięczny głos opowiadał historię narodzenia Dzieciątka, w którą obaj jej towarzysze wsłuchiwali się z początku ze skupioną uwagą, lecz następnie z rosnącym roztargnieniem. W milczeniu przyglądali się oświetlonej ciepłym blaskiem świec twarzy dziewczyny, z której podpiętego wsuwkami i ozdobionego białymi kwiatami koka wysunął się teraz długi kosmyk włosów… Przeszkadzał jej w czytaniu, zatem od czasu do czasu podnosiła dłoń, by wdzięcznym gestem odgarnąć go sobie z policzka, a wtedy przez oblicza obu panów przebiegały krótkie błyskawice emocji. Emocji najwyraźniej wspólnych, choć każdy z nich przeżywał je osobno… Jeden bowiem w tym niepozornym geście odnajdywał utraconą przed wielu laty ukochaną żonę, która dziś zdawała się odżyć w postaci tej młodej dziewczyny, drugi zaś zapewne myślał o tej, którą od dzieciństwa kochał na wyłączność, a którą Iza przypominała mu chwilami tak samo mocno jak tamtemu Hanię.

W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą – rozbrzmiewał spokojny, czysty głos Izy. – Wtem stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. I rzekł do nich anioł: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu…”

Kolorowe lampki migotały na choince, tworząc wraz z blaskiem świec i zastawionym stołem ciepłą, rodzinną atmosferę. Pan Szczepan słuchał, nie odrywając oczu od dziewczyny, a po jego zmarszczonym policzku powolutku płynęła łza wzruszenia. Majk, który stał nieruchomo obok niego, również wpatrywał się z poważną miną w czytającą Izę. Jego wzrok, skupiony najpierw na jej twarzy, przesunął się powoli na jej ramiona obleczone w białą sukienkę z dużym dekoltem, na chwilę spoczął na jej dłoniach trzymających księgę, po czym ogarnął całą jej sylwetkę i znów przeniósł się na jej widoczną z półprofilu twarz. Szare oczy mężczyzny, przepełnione teraz niezwykłym, jedynym w swoim rodzaju światłem, śledziły uważnie każdy jej gest, jakby w oczekiwaniu na coś, co miało lub mogło się zdarzyć… coś ważnego, choć nie wiadomo co… niemniej coś, co było bardzo blisko…

A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane – dokończyła Iza i odłożywszy księgę na komodę, uśmiechnęła się do nich. – A teraz, kochani, podzielimy się opłatkiem… Ups, czekajcie! Zapomniałam o opłatku! – złapała się za głowę. – Widzisz, szefie? Przynieśliśmy wszystko, a najważniejsze zostało w kuchni… Momencik!

Dawszy im znak, żeby usiedli, wybiegła do kuchni po opłatek, frunąc do drzwi niczym leciutki biały motyl. Pan Szczepan opadł na swój fotel i popatrzył na Majka z miną wyrażającą najgłębsze wzruszenie.

– Jaka ona śliczna, Michasiu – szepnął w zachwycie. – Taka sama jak moja Hania…

Majk uśmiechnął się i pokiwał głową w zamyśleniu.

– Racja – przyznał cicho. – Jedno muszę ci przyznać, stary capie… znasz się na kobietach. Szacun, Szczepek. Do takich dziewczyn jak Hania czy Iza rzadko która się umywa, bo uroda urodą, ale one mają w sobie jeszcze inne piękno… takie, bym powiedział… wewnętrzne piękno duszy.

– Właśnie – zgodził się staruszek. – Czujesz to w Izulce, prawda? Ja od razu to w niej wyczułem… tak samo jak kiedyś w Hani… A ty jesteś mądry chłopak – dodał, jeszcze bardziej zniżając głos i patrząc na niego znacząco. – Ty wiesz, co jest ważne, a co nie… hmm?

Majk znów nieznacznie pokiwał głową, lecz tym razem nie odpowiedział, za to odwrócił oczy, a jego twarz przybrała twardy, jakby niechętny wyraz.

– Ja wiem, że ona tobie przypomina tamtą – ciągnął szeptem pan Szczepan, pochylając się ku niemu nad stołem. – Pamiętam przecież, co mi mówiłeś, synku. Ale sam pomyśl… a jeśli to nie ona przypomina ci tamtą, ale tamta przypominała ci ją? Przeszłość, przyszłość… czy to ważne? Dla Pana Boga czas się nie liczy…

Majk drgnął jak ukłuty szpilką, po czym wyprostował się i spojrzał na niego surowo.

– Daj już spokój, Szczepan – rzucił niechętnie, poprawiając ułożenie sztućców przy jednym z talerzy. – Nie filozofuj, co? I z Panem Bogiem mi tu nie wyjeżdżaj, bo ja z Nim mam na pieńku od ładnych paru lat…

– Już! – zawołała wesoło Iza, która w tym momencie wpadła z powrotem do pokoju z talerzykiem z opłatkiem. – Bierzcie po kawałku i łamiemy się… Szczepciu, najpierw z tobą!

Podeszła do staruszka i schyliwszy się nad nim, wyszeptała mu do ucha życzenia świąteczne, wymieniła się z nim kawałkami opłatka i ucałowała go w policzek, po czym dała znak Majkowi, żeby zrobił to samo. Ten podszedł posłusznie, podał panu Szczepanowi swój opłatek i poklepał go przyjaźnie po ramieniu.

– No, stary cwaniaku! – rzucił wesoło, nonszalanckim gestem ręki odgarniając sobie włosy z czoła. – Ode mnie zdrówka, dobrej formy i tego, żebyśmy znowu spotkali się tu za rok w tym samym składzie… bo nie przewiduję, żeby mogło być inaczej! Kapewu? Za rok widzimy się tak samo jak dzisiaj, u ciebie, w tym lokalu – szerokim ruchem ramienia zakreślił przestrzeń wokół siebie. – Już my się o to z Izą postaramy… Dobra, stary, a teraz dawaj pyska!

Schylił się i za przykładem Izy cmoknął go w policzek, mierzwiąc mu przy tym żartobliwie rzadkie włosy na głowie. Staruszek pokręcił głową przecząco.

– Nie, Michasiu – odparł cicho. – Ja już następnej Wigilii nie doczekam. Niedługo pójdę do mojej Hanusi. Ale tak się cieszę, że dzisiaj przyszliście do mnie we dwoje i że razem możemy zjeść kolację…

– Przestań, Szczepek – przerwał mu surowym tonem Majk, zerkając na posmutniałą na te słowa Izę. – Nie opowiadaj głupot, stary ośle, spokojnie dociągniesz minimum do dziewięćdziesiątki. W wakacje trochę się o ciebie baliśmy, fakt, bo cienki byłeś jak przecier pomidorowy… ale teraz już masz formę jak co najmniej siedemdziesięciolatek!

Roześmiali się wszyscy troje. Majk jeszcze raz poczochrał pana Szczepana po resztkach siwych włosów, jakie jeszcze zostały mu na głowie, po czym wyprostował się i odwrócił się do stojącej przy nich Izy.

– I dla ciebie też samych dobrych rzeczy, mała – powiedział ciepło, wyciągając do niej rękę z opłatkiem. – Zdrówka i wszelkiego powodzenia na kolejny rok!

– Dziękuję, Michasiu – odparła, odłamując kawałek opłatka i podając mu swój. – I dla ciebie… wszystkiego najlepszego.

Majk skinął głową i oficjalnie cmoknął ją w policzek, obejmując ją na chwilę ramieniem. Iza pomyślała, że życzenia, które złożyli sobie w ten sposób, były bardzo powierzchowne, wręcz sztywne, i przez krótki moment poczuła z tego powodu dziwną przykrość. Uśmiechnęła się jednak i beztroskim gestem wskazała swoim towarzyszom stół.

– No to siadamy do kolacji, panowie! – zarządziła wesoło. – I piorunem zabieramy się za jedzenie, bo barszcz nam wystygnie!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział L (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz