Anabella – Rozdział L (cz. 11)

– Szczepek, wyglądasz przebojowo! – zaśmiał się Majk na widok staruszka wystrojonego w nową piżamę i futrzane kapcie, które dostał jako prezenty pod choinkę. – W takim rynsztunku mógłbyś wystąpić nawet na salonach!

– Ale połóż się już, Szczepciu, jesteś bardzo zmęczony – dodała równie rozbawiona Iza, odchylając kołdrę i wskazując panu Szczepanowi, żeby usiadł na łóżku. – No już, leki wzięte, możesz spokojnie kłaść się i spać aż do rana.

– Ale kiedy mnie się wcale nie chce spać, Izulka – zaprotestował staruszek, usiadł jednak posłusznie na łóżku i zsunął z nóg kapcie. – Tak miło się z wami rozmawiało, tak się dzisiaj pośmiałem… długo tego nie zapomnę. A najbardziej tego, jak dałaś nauczkę tej babie! Muszę koniecznie opowiedzieć to pani Jadzi. Co nie, Michasiu? Kto by się spodziewał, że z naszej Izulki wyrośnie taka wojowniczka!

Obaj z Majkiem roześmiali się na wspomnienie szeroko omówionej przy wigilijnym stole sceny sprzed kilku godzin. Iza opowiedziała im bowiem w szczegółach o przygodzie z Marciniakową, wspominając zwłaszcza o Zuzi, która po dwudziestej pierwszej z jej polecenia miała zameldować się w Anabelli w sprawie przyjęcia do pracy na okres okołosylwestrowy. Majk, który tego wieczoru otworzył lokal po raz ostatni przed świętami, przyjął tę wiadomość z pełną życzliwością.

– Oczywiście, że przyjmę ją, Izula – zapewnił ją, rozbawiony opowieścią o nauczce danej Marciniakowej. – Nawet bałbym ci się przeciwstawiać, ostatnio robisz się coraz bardziej niebezpieczna… Wolę nie ryzykować twojej zemsty w razie niewypełnienia polecenia, mimo wszystko życie mi jeszcze miłe!

Wieczerza wigilijna okraszona dwugodzinną pogawędką skończyła się już, oboje z Majkiem posprzątali stół i pomogli panu Szczepanowi przygotować się do spania, pozostało tylko zmywanie naczyń w kuchni. Tymczasem minęła już dwudziesta trzydzieści, należało zatem kończyć wizytę, w szczególności Majk, który musiał zajrzeć do firmy i zostać tam aż do zamknięcia. Iza również powinna już była iść do domu, miała bowiem jeszcze sporo pakowania, a rano musiała wstać wcześnie na pociąg do Radzynia. Pożegnawszy się zatem z panem Szczepanem, którego zostawili ułożonego do snu w salonie, gdzie zgasili światło i lampki na choince, Iza i Majk udali się do przedpokoju, aby po cichutku zebrać się do wyjścia.

– Leć już, szefie – powiedziała półgłosem Iza. – Ty bardziej się śpieszysz, ja zostanę jeszcze kwadransik i pozmywam mu te naczynia. Zwłaszcza że przygotowałeś wszystko za mnie, więc ja teraz przynajmniej odwdzięczę się i posprzątam.

– Okej – skinął głową Majk, nakładając i wiążąc buty, a następnie narzucając na siebie swoją skórzaną kurtkę. – Dzięki, Iza, faktycznie czas się kurczy. Słuchaj… mam tylko do ciebie jeszcze jedną małą prośbę – dodał ciszej.

Iza spojrzała na niego pytająco. Majk sięgnął do kieszeni kurtki i wyjął stamtąd niewielkiego futrzanego kotka-maskotkę w kolorze białym z różową kokardką na szyi.

– Chciałbym prosić cię o małą przysługę – wyjaśnił, podając jej zabawkę. – Będziesz za tydzień w Bressoux… przekaż ten drobiazg ode mnie dla Tosi, dobrze?

Iza z uśmiechem sięgnęła po maskotkę.

– Jasne! – zapewniła go skwapliwie. – Jaki śliczny kotek! Tosia będzie zachwycona! Oczywiście, że przekażę jej go, nie ma sprawy. Prezent pod choinkę z życzeniami świątecznymi od wujka Majka, tak?

Spojrzała na niego z porozumiewawczym uśmiechem, który jednak szybko znikł jej z twarzy, gdyż Majk nie odwzajemnił go. Po raz kolejny tego wieczoru zrobiło jej się przykro, od początku spotkania wyczuwała bowiem z jego strony dyskretny powiew chłodu i dystansu, którego źródła nie potrafiła odgadnąć. Teraz jednak na myśl przyszło jej, że może właśnie owo wspomnienie Tosi kładło się dziś cieniem na jego nastrój. Wszak samo kupno maskotki i prośba o przekazanie jej dziewczynce mogła być dla niego powodem do smutku… Może myśl o tym, że to ona, Iza, jedzie do Belgii, podczas gdy on nie będzie mógł zobaczyć tej, dla której biło jego serce, budziła w nim naturalny żal do losu? Może nawet odczuwał w tym względzie jakąś zazdrość? Tak, to pewnie było to! To by wyjaśniało ten dystans… W tej sytuacji doprawdy nie powinna mieć mu za złe tego niezbyt dobrego dziś humoru…

– Przekażę – powtórzyła ciszej, sięgając po swoją torebkę, by włożyć do niej maskotkę. – Dam jej to od ciebie, jak tylko przyjadę, obiecuję.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział L (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz