Anabella – Rozdział L (cz. 3)

Dziewczyna bezwolnie przeszła za nią kilka kroków, jednak tuż przed betonowymi schodkami prowadzącymi w dół do komisu, widząc, że Iza zamierza tam z nią zejść, zatrzymała się i stawiła opór.

– Chodź, mówię! – rzuciła ostro Iza, nieświadomie przybierając identyczny ton, jaki zwykle stosował Majk, gdy ktoś sprzeciwiał się jego decyzjom. – No już! Bez gadania!

Dziewczyna posłusznie dała pociągnąć się za rękę i zeszła po schodkach za Izą, która w tym momencie była tak wściekła, że nawet nie zastanawiała się nad tym, co robi. Wiedziała tylko jedno – nie może tak zostawić tej sprawy i darować Marciniakowej kolejnego bestialskiego oszustwa. Choć sama sobie tego nie uświadamiała, była to dla niej chwila próby i prawdy o sobie, bowiem jeszcze rok temu nie odważyłaby się zrobić tego, co miała zamiar wykonać dziś. Z natury łagodna i ugodowa, w skrajnej sytuacji umiała aktywować w sobie ów rys kobiecej stanowczości i wewnętrznej siły, którą już dawno bezbłędnie wyczuł, a następnie dyskretnie podsycał w niej i pielęgnował Majk. Dzięki rosnącemu w niej stopniowo poczuciu własnej wartości, związanemu również z ustabilizowaną sytuacją zawodowo-finansową, Iza była dziś zupełnie innym człowiekiem niż tamta zahukana i niepewna siebie dziewczyna sprzed roku, która, podobnie jak dziś Zuzia, wybiegła wówczas z płaczem na ulicę, zamiast stanowczo zawalczyć o swoje.

Zuzia z przestrachem, ale już bez płaczu patrzyła na swą niespodziewaną sojuszniczkę, która bez cienia lęku czy zawahania nacisnęła klamkę i wparowała do komisu, gdzie Marciniakowa kończyła właśnie spokojne wypalanie papierosa. Na widok Izy, którą rozpoznała od razu pomimo gęsto kłębiącego się dymu, podskoczyła na krześle jak oparzona, odruchowo odkładając dymiący papieros na popielniczkę.

– A czego to… – zaczęła zaskoczona.

– Proszę wypłacić pracownikowi pełną pensję – rzuciła twardo Iza, nie bawiąc się w powitania i formułki grzecznościowe. – Natychmiast.

Marciniakowa na chwilę zaniemówiła. Widok dawnej pracownicy, niegdyś pokornej i zahukanej, lecz dziś elegancko ubranej, wykazującej w ruchach i mowie wielką pewność siebie, stojącej przed nią z zaciśniętymi ustami i oczami ciskającymi gromy, zdumiał ją i sprawił, że pomimo wrodzonego tupetu kobieta poczuła się niekomfortowo. Przybrała jednak wyniosłą minę i podniosła się z krzesła.

– A co to mi robi awanturę? – wzruszyła ramionami, choć w jej głosie zabrzmiała niepewna nutka. – Nic jej do tego, jak się rozliczam z pracownikiem. Wynosi mi się ze sklepu, jak nic nie kupuje… Nie jej interes.

– Proszę wypłacić pracownikowi pełną pensję – powtórzyła surowo Iza, patrząc jej prosto w oczy. – Przywłaszczyła sobie pani sześćset złotych z wypłaty należnej tej dziewczynie – wskazała na Zuzię, stojącą przy drzwiach i obserwującą scenę z przestraszoną miną. – Proszę je natychmiast oddać.

Nadal niezbyt pewna siebie, ale widocznie przekonana, że najlepszą obroną jest atak, Marciniakowa wyprostowała się w bojowym geście i postąpiła krok w stronę Izy.

– A skąd wie, co ja sobie przywłaszczyłam, a co nie? – rzuciła ostro. – Jaki mam układ z pracownikiem, to nie jej sprawa. Bo co? Będzie mi tu grozić? Rozkazywać? Może znowu gacha na mnie naśle, co?

Ostatnie słowa wypowiedziała z wyraźną obawą, co świadczyło o tym, że wspomnienie Kacpra i jego spektakularnej interwencji sprzed roku wciąż było żywe w jej pamięci.

– Naślę, kogo trzeba – zapewniła ją z zaciętą miną Iza. – A w pierwszej kolejności policję i prokuratora. Myśli pani, że nie wiem, że ja i ona – znów wskazała na ciężko zszokowaną Zuzię – nie jesteśmy jedynymi osobami, które pani oszukała lub usiłowała oszukać? Znam nie tylko swój i jej przypadek. I może być pani pewna, że jeśli natychmiast nie wypłaci pani tej dziewczynie należności za ciężką pracę w podłych warunkach, które ja akurat doskonale znam… to nie zawaham się zrobić użytku nie tylko z mojej wiedzy na temat pani metod działania, ale i z kontaktów, jakie posiadam w gronie prawniczym – jej głos zabrzmiał ostrzegawczo, na co Marciniakowa cofnęła się o krok i lekko zbladła. – Czas wreszcie na dobre ukrócić pani obrzydliwe praktyki i ochronić w ten sposób kolejne osoby, które będzie pani chciała skrzywdzić w przyszłości. Proszę o natychmiastowe wypłacenie pracownikowi przywłaszczonych sześciuset złotych.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział L (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz