Anabella – Rozdział L (cz. 4)

Marciniakowa cofnęła się o kolejny krok.

– Ale jakich znowu przywłaszczonych? – wymamrotała, nieudolnie udając oburzenie. – Wszystko dostanie w swoim czasie, a wstrzymałam, bo…

– Natychmiast! – wycedziła z pasją Iza, czując, że z wściekłości przed oczami robi jej się czerwono. – Czekam pół minuty i albo pani płaci, albo wzywam policję. Na początek wystarczą zeznania moje i Zuzanny, ale szybko znajdziemy i pozostałe osoby pokrzywdzone. Osobiście tego dopilnuję.

Marciniakowa cofnęła się już teraz całkowicie za biurko i niespokojnym gestem otworzyła szufladę, skąd wyjęła plastikowy woreczek z pieniędzmi.

– I co się denerwuje? – rzuciła urażonym tonem, choć dłonie z wymalowanymi na czerwono paznokciami trzęsły jej się coraz mocniej. – Ja nikogo tu nie krzywdzę. Mówiłam, że zapłacę po Nowym Roku, jak spełni warunki… ale mogę i teraz, niech tam…

Wyjęła z woreczka plik banknotów, z którego wysupłała sześć stuzłotowych i położyła je na brzegu biurka.

– O, i niech ma – powiedziała łaskawie, wskazując stojącej w oddali Zuzi, żeby podeszła po pieniądze. – Było się o co kłócić… A umowę podpisała na styczeń i luty, to wtedy warunki ma spełniać, bo tego nie popuszczę.

W jej głosie zabrzmiała nutka groźby, wobec której podchodząca już do biurka Zuzia cofnęła się gwałtownie i z przestrachem spojrzała na Izę.

– Umowę? – podchwyciła czujnie Iza, ruchem ręki wskazując dziewczynie, by wzięła przygotowane pieniądze. – Bierz swoje wynagrodzenie, no już… Mam rozumieć, że podpisałaś z tą panią jakąś kolejną umowę?

Zuzia pokiwała twierdząco głową, nie śmiejąc sięgnąć po pieniądze, które Iza bez wahania zgarnęła z biurka i wcisnęła jej do ręki.

– Masz, trzymaj to – poleciła jej, po czym znów odwróciła się do Marciniakowej. – Chcę zobaczyć tę umowę. Proszę mi ją pokazać.

– A co się wtrąca w nieswoje interesy! – oburzyła się kobieta, chowając do szuflady woreczek z pieniędzmi i zatrzaskując ją z hukiem. – Zapłaciłam! Jak mnie szantażuje, to niech jej będzie. Ale teraz to się wynosi! Umowa podpisana i nic jej do tego!

Lecz Iza nie zamierzała odpuścić. Doskonale pamiętała, że Marciniakowa trzyma bieżące dokumenty na wierzchu, po lewej stronie biurka… Choć w normalnej sytuacji nigdy by tak nie postąpiła, tym razem, niesiona falą niekontrolowanych emocji, sięgnęła po plik papierów leżących na skraju biurka i przewertowała je w rękach, szybko odnajdując w nich znany sobie dobrze formularz umowy stosowany przez Marciniakową. Rzut oka na dane pracownika, gdzie wpisane było imię Zuzanna, potwierdził jej, że była to niefortunna umowa naiwnej Zuzi. Marciniakowa aż zawyła z oburzenia.

– Oddaje mi to! – krzyknęła z wściekłością, wybiegając zza biurka, by odebrać Izie dokument. – Oddaje mi, złodziejka jedna!

Iza błyskawicznie cofnęła się o krok i nim kobieta zdążyła do niej dobiec, w niespodziewanym dla samej siebie ataku furii podarła kartkę na osiem części, po czym dodatkowo zgniotła ją w niewielką kulkę, którą ostentacyjnym gestem podała Marciniakowej.

– Proszę – odpowiedziała, siląc się na spokojny, lodowaty ton, który jeszcze bardziej rozsierdził właścicielkę komisu. – Może pani sobie napalić tym w kominku. Chodź, Zuza – dodała rozkazującym tonem, zwracając się do dziewczyny, która obserwowała tę scenę z mieszaniną przerażenia i podziwu. – Wychodzimy stąd. Właśnie zerwałaś umowę z tą panią i już tu nie pracujesz.

Marciniakowa zaskowyczała jak zranione zwierzę, w odruchu bezsilności rozcapierzając palce. Przez moment miała minę, jakby chciała rzucić się na Izę, by podrapać ją swymi długimi, wymalowanymi na czerwono paznokciami, jednak stanowcza, dumna mina dziewczyny, której oczy nadal ciskały błyskawice, skutecznie powstrzymała ją przed tego rodzaju działaniem. Niewątpliwie w pamięci kobiety wciąż pozostawała nieprzyjemna wizyta Kacpra sprzed roku, a ostrzeżenia, jakie kilka minut wcześniej usłyszała z ust byłej pracownicy, również nie skłaniały jej do zaogniania konfliktu. Opuściła zatem ręce, dysząc z wściekłości wywołanej już nie tylko samą interwencją Izy, ale także świadomością, że, mając nieczyste sumienie, jest wobec niej bezradna.

– I jeszcze jedno – dodała zimno Iza. – Będę na bieżąco monitorować, kogo pani zatrudnia i czy przypadkiem znowu pani kogoś nie oszukuje. A jeśli dowiem się, że kolejny raz zrobiła pani komuś krzywdę, to proszę mieć pewność, że wyciągnę z tego odpowiednie konsekwencje. Do widzenia – rzuciła dumnie, wskazując Zuzi wyjście z komisu.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział L (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz