Anabella – Rozdział L (cz. 9)

– Ojej, aż mi wstyd, że przyszłam tak późno – pokręciła głową Iza, przepasując się kuchennym fartuchem. – Sam wszystko za mnie zrobiłeś, nawet uszka nałożyłeś na talerze… Trzeba było poczekać – dodała z wyrzutem. – Teraz będę czuła się bezużyteczna.

– Spokojnie, elfiku – uśmiechnął się Majk. – Specjalnie przyjechałem wcześniej, żeby cię odciążyć, zresztą zastawianie świątecznego stołu to dla mnie sama przyjemność. Moja mama zawsze mi to zlecała, od dzieciństwa to było wyłącznie moje zadanie. Może trochę dlatego zostałem restauratorem? – zaśmiał się, na co Iza również parsknęła śmiechem. – No, odsuń się, barszczem zajmę się ja, żebyś nie poplamiła sobie tej białej sukienki. Jak chcesz, to możesz nosić na stół przystawki.

– Tak, tylko jeszcze wyłożę na talerz ten opłatek – odparła Iza, sięgając na suszarkę po mały talerzyk. – Więc mówisz, że świąteczny stół to zawsze było twoje zadanie? A teraz? Co roku jeździsz na święta do rodziców?

– Oczywiście – skinął głową Majk, wyłączając gaz pod garnkiem z barszczem i przelewając ostrożnie zupę do przygotowanej wazy. – Nie mógłbym w święta siedzieć w domu sam, chyba był fioła dostał… W tym roku też pojadę, w niedzielę ruszam do nich do Rzeszowa razem z babcią. Jedyny problem to taki, że od rana będę musiał pakować do samochodu te jej klamoty. Dwie godziny wyjęte z życiorysu, aż mi się słabo robi, jak o tym pomyślę!

Zajęta wykładaniem opłatka na talerzyk Iza roześmiała się.

– Twoja babcia to musi być wyjątkowo obrotna kobieta – zauważyła wesoło. – A do tego stanowcza i bardzo żywotna jak na swój wiek!

– O tak – przyznał z lekkim przekąsem Majk. – Powiedziałbym, że czasami aż za bardzo. Kłócimy się nieraz, aż pióra lecą, bo niestety nie jest ze mnie zadowolona… No trudno. Podasz mi tę ściereczkę? Leży tam, koło ciebie.

– Proszę – Iza z uśmiechem podała mu żądaną ściereczkę i jej wzrok padł na lodówkę, na której w szklanym wazoniku stały piękne pomarańczowo-czerwone frezje. – O, widzę, że nawet jakieś kwiatki przyniosłeś na ozdobę… Może od razu damy jej na stół?

– A właśnie! – podchwycił Majk, odstawiając wazę na blat i sięgając na lodówkę po wazon. – Dobrze, że mi przypomniałaś. Nie, to nie na ozdobę… Te kwiatki są dla ciebie.

– Dla mnie? – zdumiała się Iza. – Jak to dla mnie? Niby z jakiej okazji?

– Bez okazji – uśmiechnął się, wręczając jej wazon. – Albo, jeśli wolisz, to może być mały, całkowicie spontaniczny prezent pod choinkę. Głupia sprawa, ale okej… powiem ci, jak było. Kiedy szedłem tutaj z żarciem dla Szczepka, przechodziłem koło kwiaciarni, wiesz, tej na rogu Koziej… i centralnie w oknie stały za szybą te frezje. Chyba nigdy ci tego nie mówiłem, ale mam wielką słabość do frezji – wyjaśnił jakby z lekkim zawstydzeniem. – W dzieciństwie przynosiła je zawsze taka moja jedna ulubiona ciocia, uwielbiałem ich zapach… zawsze kojarzył mi się z czymś dobrym i fajnym. Więc dzisiaj od razu zwróciłem na nie uwagę, a do tego przyciągnął mnie ich kolor. To jest twój kolor, Iza – dodał ciszej. – Taki jak na tej twojej czapce, jak na tamtej bluzce, w której kiedyś byłaś u Pabla i Lodzi… Dzisiaj super wyglądasz w tej białej kiecce, ale to nie jesteś ty, tylko Hania… bo ty najbardziej jesteś sobą w tym kolorze – ruchem głowy wskazał na kwiaty. – Połączenie pomarańczowego i czerwonego, wychodzi z tego taki rudy odcień, który bardzo pasuje do twojej buzi. Dlatego te frezje od razu skojarzyły mi się z tobą i pomyślałem, że kupię je dla ciebie. I tyle, koniec historii – uciął neutralnym tonem.

– Dziękuję – odparła zaskoczona Iza, wpatrując się w kwiaty, które trzymała w obu dłoniach wraz z wazonem. – To bardzo miłe… Rzeczywiście lubię ten kolor, Mela też uważa, że najlepiej do mnie pasuje. I masz rację, że frezje przepięknie pachną – dodała, podnosząc kwiaty i zanurzając w nich twarz. – W sumie nawet podobnie do moich ulubionych perfum, one też mają taką kwiatową nutę…

– Prawda – szepnął w osłupieniu Majk, jakby dopiero teraz uderzyła go ta analogia.

– Bardzo ci dziękuję, Michasiu – powtórzyła Iza, odstawiając wazon z kwiatami na lodówkę i wspinając się na palce, żeby ucałować go w policzek. – To miłe dowiedzieć się, że takie piękne kwiaty kojarzą się komuś ze mną. Jeszcze nigdy nie usłyszałam od nikogo takiego komplementu! – uśmiechnęła się. – Masz już ten barszcz? Poczekaj, zaniesiemy go na stół razem z przystawkami, a potem trzeba jeszcze wyjąć tę rybę z piekarnika.

Majk pokiwał głową i bez słowa, automatycznym ruchem sięgnął po wazę z barszczem, by zanieść ją na stół. Z jego twarzy nie schodził wyraz zamyślenia.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział L (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz