Anabella – Rozdział LI (cz. 1)

Stuk kół pociągu na torach i przesuwające się za oknem wagonu ośnieżone krajobrazy napełniały duszę Izy radosnym oczekiwaniem na spotkanie z Amelią i Robertem. Wracała do domu! Kolejny raz od ponad roku przemierzała tę samą kolejową trasę między Lublinem a Radzyniem Podlaskim, jak zawsze zatopiona w rozmyślaniach, na które w pociągu był najdogodniejszy czas.

„Mam nadzieję, że spodobają im się prezenty” – myślała, uśmiechając się do siebie. – „Rok temu nie mogłam kupić im nic sensownego, za to teraz wiozę pełno fajnych rzeczy. Choinka już na pewno ubrana, a Mela gotuje jak szalona… kochana Melcia! Jutro upieczemy razem te nasze tradycyjne pierniczki według przepisu mamy, muszę też zajrzeć na cmentarz, bo Mela z Robciem mogli nie mieć na to czasu. Dobrze, że wyjdą po mnie na peron, bo z tymi dwiema walizkami musiałabym się mocno nagimnastykować. No i jeszcze kwiaty…”

Jej rozświetlony wzrok padł na leżące na przyokiennym stoliku pomarańczowe frezje, które wczoraj dostała od Majka. Jeszcze dziś rano, wynosząc do przedpokoju walizki, miała zamiar zostawić je w wazonie na biurku i dać instrukcję panu Stanisławowi, by synowa wyrzuciła je, gdy zwiędną, jednak żal jej się zrobiło pięknych kwiatów i w ostatniej chwili podjęła spontaniczną decyzję, by zabrać je ze sobą. Co prawda nie ułatwiło jej to transportu z bagażami na dworzec, wręcz przeciwnie, kwiaty bardzo przeszkadzały jej na każdym kroku, ale teraz już nie żałowała, że je wzięła.

„Postawię je sobie w pokoju” – postanowiła, sięgając po wiązankę i na chwilę zatapiając w niej twarz. – „Tak ładnie pachną… Akurat wytrzymają do mojego wyjazdu do Belgii, oczywiście jeśli w drodze nie przemarzną. Szef kupił je specjalnie dla mnie, bo spontanicznie skojarzyły mu się ze mną… hmm, ciekawe. Wczoraj w ogóle był taki dziwny wieczór…” – zadumała się. – „Niby wszystko po staremu, a jednak jakoś inaczej. Jakby naprawdę o coś się na mnie pogniewał. Nie powie mi tego oczywiście, będzie zbywał i ucinał, ale ja to czuję i wiem że coś jest nie tak. Tylko co? Pewnie jednak chodzi o nią, chociaż on sam może tego nie łapać do końca. Już sam fakt, że rozmawiamy o Bressoux i że ja tam jadę, to dla niego w środku ciężkie przejście. Nie zawsze chce się przyznać, ale nadal nosi to w sobie, tak samo jak ja Misia…”

Z westchnieniem odłożyła kwiaty na stolik i zapatrzyła się w okno. Siedząca naprzeciwko niej kobieta obserwowała ją z zaciekawieniem spod oka.

„Tak mi się wczoraj znowu z nim skojarzył…” – myślała dalej Iza. – „Przez kilka sekund byłam taka szczęśliwa, jakbym naprawdę była z Misiem, jakby to on mnie przytulał! A przecież to tylko mrzonki, złudzenia… Misio za dziesięć dni będzie już zaręczony z inną. Nie wiem, jak to się dzieje, ale przy tej zwariowanej terapii z Majkiem zupełnie o tym zapominam. To są takie króciutkie chwile, przebłyski… ale ja wtedy jestem naprawdę idealnie szczęśliwa! Mój Boże, jak to jednak ciągle mocno we mnie tkwi… Jedna myśl o Misiu, jedno skojarzenie i już odlatuję… na śmierć zapominam, że sprawa jest beznadziejna… A to wszystko przez ten zapach!”

Usiadła głębiej na siedzeniu i przymknęła oczy, starając się przywołać ów dyskretny, a tak oszałamiająco przyjemny zapach, który za każdym razem coraz mocniej odurzał jej zmysły. Zapach, który tak naprawdę nie był zapachem Michała, a Majka, lecz który nie wiedzieć czemu kojarzył jej się właśnie z Michałem… A przecież Michał nigdy nie używał wody kolońskiej! Jego zapachem były te mocne, korzenne perfumy, które pamiętała dziś już jak przez mgłę. Skąd zatem brało się to skojarzenie? Nie umiała tego zrozumieć.

„No trudno, nieważne” – westchnęła, otwierając oczy. – „Nad skojarzeniami nie da się panować. Dziwne tylko, że przy Kacprze czy Victorze nigdy tego nie czuję… Ach, Kacper!” – przypomniała sobie nagle, smutniejąc. – „Jak ciężko musi mu być teraz w tym pudle! Wolność to jest jednak taki piękny stan! Człowiek wolny tego nie docenia, myśli o swoich sprawach, biegnie gdzieś, spotyka się do woli z innymi… Trzymaj się tam, Kacperku! Oby po Nowym Roku wszystko już się jakoś lepiej ułożyło…”

Cała droga zleciała jej na takich oto rozważaniach, które co chwila zmieniały swój bieg i skupiały się na tej czy innej osobie spośród grona znajomych i przyjaciół, zarówno z Lublina, jak i z Korytkowa. Czas biegł przy tym tak niepostrzeżenie, że nim się obejrzała, w przedziałowym interfonie odezwał się głos komunikujący, iż pociąg zbliża się do stacji Radzyń Podlaski. Iza energicznie poderwała się z siedzenia i zabrała się za ściąganie z półki obu swoich walizek.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Dalsze części:

Rozdział LI (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz