Anabella – Rozdział LI (cz. 5)

– Z jej zdrowiem jednak coś nie tak? – wyszeptała Iza, blednąc w obliczu tej hipotezy.

– Nie, z tym na szczęście wszystko jest dobrze – zapewnił ją uspokajająco Robert, na co Iza natychmiast odetchnęła z wielką ulgą. – I chciałbym, żeby nadal tak było, dlatego staram się, jak mogę, żeby ograniczać jej stres. Ale jest inny problem, o którym właśnie nie chcę jej mówić, żeby się nie gryzła… Tobie natomiast powiem, oczywiście z wielką prośbą, żebyś nikomu tego nie powtarzała.

– Dobrze, Robciu – obiecała Iza. – Nikomu ani słówka. To coś złego, prawda?

– Względnie – wzruszył lekko ramionami Robert. – Na mnie to nie robi wielkiego wrażenia, ale faktem jest, że nie wiadomo, jak to się skończy, a wolałbym, żeby Mela miała teraz spokojne nerwy. Domyślasz się pewnie, o co chodzi?

Serce Izy zabiło ciężko, boleśnie. Tak, po samym jego tonie domyślała się… niestety.

– O ten spór w sprawie działki? – zapytała cicho, odwracając wzrok.

– Tak jest – przyznał Robert. – I o tego idiotę Krzemińskiego. Wybacz, Iza, przez cały czas staram się pamiętać, że kiedyś miałaś co nieco do czynienia z jego synem, więc nie chcę używać przy tobie za mocnych słów wobec nich. Ale teraz sama już chyba wiesz, co to za ludzie. Tak czy inaczej mamy rosnący konflikt, bo Krzemiński nadal nie może przeboleć tej działki. Ostatnio miałem z nim kilka nieprzyjemnych spotkań, na szczęście udało mi się uchronić przed tym Melę, bo rozmowa była dość… niewybredna, że tak powiem. W każdym razie Krzemiński zapowiedział mi, że znajdzie na mnie haka i uruchomi wszelkie dostępne mu środki, żeby mnie zniszczyć.

– O Boże! – szepnęła zdruzgotana Iza.

– Oczywiście nie przejmuję się tym jakoś szczególnie, bo wszystkie dokumenty mam czyste – ciągnął spokojnym głosem Robert. – Ale to nie znaczy, że ten drań też będzie grał czysto. Dlatego spodziewam się, że w którymś momencie mogą pojawić się kłopoty. Z jego pogróżek zrozumiałem, że będzie chciał wszelkimi dostępnymi środkami przymusić mnie do sprzedaży. W międzyczasie podesłał mi już nawet jednego faceta, który zaproponował mi kupno działki po cenie rynkowej. Co prawda nie mam dowodów, że to była oferta na słupa, ale kto inny interesowałby się tą ziemią?

Iza pokręciła głową i spojrzała na niego krytycznym wzrokiem.

– Robciu – powiedziała tonem perswazji. – Nie gniewaj się, że otwarcie wypowiem swoje zdanie, ale… naprawdę chce ci się w to bawić? Nie lepiej byłoby sprzedać mu tę działkę i mieć święty spokój?

Robert aż podskoczył na krześle.

– Nigdy w życiu! – rzucił twardo, a jego policzki aż zapłonęły z oburzenia. – Ty może tego nie rozumiesz, Iza, ale ja nie cofnę się przed tym gnojkiem ani o krok, teraz to już jest dla mnie sprawa honoru. Jest też coś jeszcze… coś, co wolałbym zachować dla siebie, bo nie przejdzie mi to przez usta, ale uwierz mi, że mam swoje powody, żeby walczyć z tym bydlakiem do końca!

– Okej – westchnęła Iza, uznając, że sytuacja i tak jest już zbyt beznadziejna, by próbować ją naprawiać. – Rozumiem, masz z nim jakieś osobiste porachunki, a do tego dochodzi jeszcze to, co przyrzekliście Andrzejczakowej… No, nie denerwuj się, Robciu, przepraszam – dodała pojednawczo, wyciągając rękę, by pogładzić wzburzonego szwagra po ramieniu. – Tak tylko powiedziałam, bo przez cały czas myślę o Melci i o waszym maluszku, ich dobro jest przecież teraz najważniejsze.

– Oczywiście – zgodził się Robert nieco spokojniejszym tonem. – Ja ich nie dam skrzywdzić, o to się nie bój, Iza. Sam poradzę sobie z tym draniem. A tobie mówię o tym tylko po to, żebyś wiedziała, jak rzecz wygląda, bo po Korytkowie chodzą różne plotki. I żebyś się nie dziwiła, jak coś na ten temat usłyszysz, a przede wszystkim żebyś nie powtarzała takich rzeczy Meli.

– Tak jest – skinęła głową Iza. – Rozumiem, Robi. I dziękuję, że mnie uprzedziłeś, będę trzymać język za zębami. Melcia musi mieć teraz absolutny spokój, a ja jestem ostatnią osobą, która chciałaby jej go zaburzać. Aha, i posłuchaj – dodała ciszej. – Gdybyś potrzebował z mojej strony jakiegoś wsparcia, choćby finansowego… mam trochę odłożonych oszczędności, więc…

– Nie trzeba, Iza – uśmiechnął się Robert. – Dobra z ciebie siostrzyczka i bardzo się cieszę, że układa ci się jakoś w tym Lublinie, ale my, Bogu dzięki, od dobrego roku nie mamy już kłopotów z finansami. Trzymaj sobie swoje pieniążki i zbieraj na własny start w życie, a my, jeśli dobrze pójdzie, jeszcze ci w swoim czasie dołożymy. Chcę tylko, żebyśmy oboje… ty i ja… jak najbardziej zadbali o dobre samopoczucie Meli. Przyznam, że miałem zamiar prosić cię o pomoc w wyręczeniu jej w tych wszystkich domowych pracach na święta, ale ty sama to zaproponowałaś i jestem ci za to bardzo wdzięczny. A druga rzecz to jest właśnie ta prośba o oszczędzenie jej nerwów, jeśli chodzi o spór z Krzemińskim.

– Jasne, ani mru-mru – obiecała Iza. – Możesz na mnie liczyć, Robciu.

Robert z usatysfakcjonowaną miną podniósł się z krzesła.

– Dzięki – uśmiechnął się. – Czyli jesteśmy umówieni. A teraz nie przeszkadzam ci już – dodał, podchodząc bliżej i schylając się nad nią, by ucałować ją w czoło. – Mogę sobie wyobrazić, jaka jesteś zmęczona po ciężkim dniu. Idź spać i kolorowych snów, siostrzyczko!

– Dobranoc, Robi – odwzajemniła mu uśmiech Iza. – Wy też śpijcie dobrze.

Po wyjściu Roberta zgasiła światło i z westchnieniem wsunęła się pod kołdrę.

„Wszystkie mosty spalone” – pomyślała smutno. – „Robik nienawidzi Krzemińskiego, a Misio w Sylwestra zaręcza się z Sylwią. Koniec złudzeń. Ale w sumie… może to i lepiej?”

Z przyjemnością wtuliła twarz w świeżutką poduszkę i przymknęła oczy, wdychając roznoszący się po pokoju delikatny zapach frezji.

„Tak jest lepiej” – przekonywała samą siebie, powoli zapadając w sen. – „O wiele lepiej… tak jest nawet całkiem dobrze…”

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział LI (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz