Anabella – Rozdział LII (cz. 1)

Cichy szum silników samolotu oraz roztaczające się za oknem bajeczne widoki mijanych po drodze górskich szczytów pokrytych śniegiem i otulonych warstwą białych chmur sprawiały, że Iza popadła w błogie uczucie odrealnienia. O ile start samolotu, szczególnie szybka jazda po pasie i moment oderwania się od ziemi, kosztowały ją mnóstwo stresu ze względu na to, że przeżywała to po raz pierwszy życiu, o tyle, kiedy maszyna na dobre zawisła w powietrzu i przestała się kołysać, szybko wchodząc na wysokość przelotową, ekscytacja związana z daleką podróżą wzięła górę nad strachem i wprawiła ją w jak najlepszy humor. Obecnie, po ponad godzinie lotu, mimo że wszystko było tu dla niej nowe, czuła się już jak doświadczona pasażerka międzynarodowych rejsów powietrznych.

„Za godzinkę będę w Liège” – myślała, powoli dopijając kawę z mlekiem, którą kilkanaście minut wcześniej podała jej stewardessa. – „Dobrze, że nie mam bagażu do odbioru, Victor nie będzie musiał długo na mnie czekać.”

Idąc za radą Ani, która podpowiedziała jej, aby wszystko, co bierze, zmieścić do bagażu podręcznego, Iza zabrała do kabiny tylko swą niewielką, wypakowaną po brzegi walizkę, nie oddając nic do luku samolotu. Błękit nieba za oknem, na szybie którego gromadziły się drobinki szronu, zachwycał ją tym bardziej, że na warszawskim lotnisku było dziś ciemno, ponuro i padał dość gęsty śnieg, przez który jej samolot omal nie złapał opóźnienia. Teraz, kiedy leciała wśród promieni słońca ponad warstwą gęstych, śniegowych chmur, czuła się jak w jakimś innym, nierealnym świecie.

Emocje związane z trwającą od bladego świtu podróżą, najpierw z Korytkowa do Warszawy, a następnie na lotnisko, skąd po długiej odprawie wystartował wreszcie jej samolot do Liège, pozwoliły jej skutecznie zapomnieć o dręczących jej duszę smutkach. Teraz jednak, w drugiej godzinie lotu, kiedy minęła pierwsza fala stresu i podekscytowania, do jej świadomości, niczym senna mgła, znów zaczęły powracać smętne myśli, które nad ranem wywiozła z Korytkowa. Były to myśli związane z Michałem, którego w wieczór poprzedzający jej wyjazd przypadkowo spotkała na drodze z cmentarza do domu.

Tak… to było bardzo niespodziewane, wręcz szokujące dla niej spotkanie, z którego dotąd chyba jeszcze nie otrząsnęła się do końca. Późnym popołudniem wracała z wizyty na grobie rodziców, z którymi w wigilię podróży chciała podzielić się swoimi myślami. Jak zawsze przyniosło jej to spokój i wewnętrzne wyciszenie, które niosła do domu jak cenny dar, by w tym harmonijnym nastroju spędzić z Amelią i Robertem ostatni wieczór przed podróżą. Zmrok już zapadł, lecz nie było ciemno, bowiem zalegający wszędzie śnieg odbijał silne światło księżyca, który przeświecał przez cienką warstwę chmur. Kiedy zbliżała się już do domu, naprzeciwko niej pojawiła się idąca w stronę nowo wybudowanego hotelu Krzemińskich postać, której zamyślona Iza z początku nie zauważyła, a która niespodziewanie wychynęła z mroku dosłownie kilka metrów przed nią.

Wpatrująca się w odległe szczyty gór za oknem samolotu dziewczyna drgnęła na wspomnienie chwili, w której dostrzegła ową męską sylwetkę, rozpoznając ją w ułamku sekundy. To było jak potężne uderzenie, które na moment niemal ją zamroczyło, odejmując jej siłę w nogach… Do tej pory czuła jeszcze to mocne, dławiące uderzenie serca. Tak, to był Michał. On, we własnej osobie. Naprzeciw niej, na pustej drodze, w rozproszonym mroku grudniowego wieczoru… sam na sam z nią w silnym blasku księżyca.

Oboje zwolnili kroku, jakby wahając się, czy nie pójść dalej bez słowa. Lecz w tej sytuacji wyglądałoby to zbyt głupio i chyba nawet Michał to zrozumiał.

Cześć, Iza – to jego głos, chłodny, obojętny.

Cześć – to jej odpowiedź, jeszcze chłodniejsza, jeszcze bardziej obojętna. Zimna jak lód. Nie chciała tego… nie tak powinna była odpowiedzieć temu, dla którego od kilkunastu lat biło jej serce… ale tak właśnie wyszło. Zimno, neutralnie, bez emocji. Nawet nie wypowiedziała jego imienia. Jakby nic dla niej nie znaczył. Jakby już nic jej z nim nie łączyło…

Zatrzymali się tylko na chwilę, a właściwie nawet nie zatrzymali się, a tylko zwolnili i na kilka sekund zawiesili chód. Wymienili jedno spojrzenie… chyba… nie widziała jego oczu, bo oślepił ją blask księżyca… ale spojrzała na niego, a on na nią pewnie też. I to wszystko. Spojrzeli na siebie i minęli się, nie nawiązując rozmowy. Kilkanaście sekund, a pozostała po nich taka straszna dziura w sercu… taka bezdenna pustka i smutek… i żal… jakby wszystko ostatecznie się skończyło.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział LII (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz