Anabella – Rozdział LIII (cz. 6)

Zbliżała się północ, a wraz z nią rosło napięcie związane z radosnym oczekiwaniem na powitanie Nowego Roku. Na kwadrans przed godziną zero, dla odpoczynku i wprowadzenia nastroju, z głośników puszczono kilka spokojniejszych utworów, których klimat, połączony z atmosferą półmrocznej, oświetlonej tylko przytłumionymi światełkami sali balowej, ogarnął Izę dawno już nieodczuwaną magią. Był to nastrój, jaki pamiętała tylko z jednego kontekstu – z pierwszej wiejskiej dyskoteki w Małowoli spędzonej z Michałem. Tak… To było już prawie pięć lat temu, a jednak nadal tak dokładnie pamiętała owo idealne szczęście, jakie przepełniało ją wówczas po brzegi… Tamta wiejska dyskoteka w ciasnej, nieco obskurnej sali w żaden sposób nie mogła równać się z wystawnym balem noworocznym w wykwintnym lokalu w centrum Liège. A jednak jakąż miała nad nim wyższość! Gdyby pozwolono jej wybierać, po stokroć, po tysiąckroć wolałaby wrócić tam, na prowincję, byle tylko znów być z nim…

Lecz nie, to było już niemożliwe. Koniec złudzeń. Nie była tu z Michałem, lecz z Victorem. Czyż to nie był najlepszy moment, by pogodzić się z tym raz na zawsze? Zapomnieć wreszcie o przeszłości i cieszyć się bez reszty tym, co działo się dziś. Bo dziś była wszak w magicznym miejscu, po raz pierwszy w życiu miała witać Nowy Rok w tak niezwykłych okolicznościach – nie w salonie rodzinnego domu w Korytkowie, ale za granicą, na hucznym balu, wśród eleganckiego towarzystwa z wyższych sfer. Czyż nie było to szczęście, któremu zbyt lekkomyślnie dawała się wymykać? Szczęście może nieco przytłumione i niepełne… ale jednak szczęście?

Uniesiona magią tych cudownych chwil i nastrojowej muzyki, Iza poczuła nagle, jak bardzo i jak rozpaczliwie jednak pragnęłaby być kochana… kochana prawdziwie i bezwarunkowo, w pełni i na wyłączność. Kochana tak, jak kiedyś marzyła, że pokocha ją on… Michał. Cóż… tamto już się nie zdarzy, to był już rozdział zamknięty. A jednak to pragnienie pozostało… pozostało i oto wracało do niej z pełną mocą… Czy miała wyrzec się go na zawsze?

Wyćwiczoną siłą woli, metodycznie odepchnęła od siebie myśli o Michale, a skupiła je teraz na Victorze. Czy Victor mógłby dać jej to, o czym marzyła? Odrzucała wciąż jego względy, ale nie tak radykalnie, jak odrzuciła Daniela, bo Victor to nie był wszak Daniel. Do niego pod pewnymi warunkami może i dałaby radę z czasem się przekonać…

Melodyjne dźwięki powolnego utworu przytępiły jej zmysły i wprawiły ją w rodzaj słodkiego transu. Jej głowa spoczęła na ramieniu Victora, który natychmiast mocniej przytulił ją do siebie, a potem podniósł rękę i czule pogładził ją po włosach misternie upiętych nad karkiem. Było jej teraz tak dobrze… tak przyjemnie… zupełnie jak kilka miesięcy temu w Lublinie, gdy stali w zimnym wietrze na Placu Po Farze, a on tulił ją do siebie i okrywał swoją kurtką, by ją ogrzać. Czy to, co czuła teraz, nie wystarczyłoby jej do szczęścia? Przecież gdyby powiedziała jedno słowo… gdyby zrobiła jeden gest, na który czekał od tak dawna… Czy szczęście połowiczne, przymglone i niepełne, nie jest lepsze od zupełnego braku szczęścia? Czy szklanka napełniona do połowy nie jest więcej warta od pustej?

Muzyka nagle ucichła i sala rozświetliła się jasno, a tańczące pary jak na komendę zatrzymały się na środku parkietu.

Deux minutes à minuit! – zawołał do mikrofonu wodzirej. – Mesdames et Messieurs, servez-vous du champagne!*

– Zbliża się północ, Isabelle – uśmiechnął się Victor, podając Izie wysoki kieliszek z szampanem, który z uprzejmym ukłonem wziął z tacy podstawionej im przez kelnerkę. – Proszę, twój szampan. To będzie wspaniały rok, skoro zaczyna się tak wyjątkowo… prawda, ma belle?

Iza uśmiechnęła się do niego, chętnie biorąc z jego ręki kieliszek.

– Taką mam nadzieję, Vic.

A potem wielkie chóralne odliczanie… Cinq!… Quatre!… Trois!… Deux!… Un!… Minuit!!!** Śmiech, owacja, klaskanie… Łyk szampana, który smakuje jak pokarm bogów… Uścisk ramion Victora i miękki, czuły dotyk jego ust na jej policzku i skroni… Bonne Nouvelle Année, mon Isabelle***… Wesoły śmiech Ani, która całuje ją serdecznie w oba policzki… Szczęścia i pomyślności w Nowym Roku, Izunia! Tak się cieszę, że z nami jesteś, kochanie! Uśmiechnięta twarz Jean-Pierre’a, Didiera, Yvette… Uściski i żarty, znaczące spojrzenia… Działaj, Victor, działaj! Im więcej pięknych Polek w Bressoux, tym lepiej dla Bressoux!… A tak się zarzekał, że jedzie do Polski tylko pozwiedzać dziki kraj!… I co się dziwicie? Ten Lublin to sprawdzona pułapka na belgijskie męskie serca!… Szklany szczęk kieliszków z szampanem i czerwonym winem, które leje się strumieniami… Pij, Vic, no dalej… za zdrowie twojej Isabelle!

Przez to wszystko, jak przez mgłę, przebija inna scena, widziana tylko oczami wyobraźni. Dalekie Korytkowo… jasno oświetlony hotel Krzemińskich zaledwie sto metrów od jej rodzinnego domu… Robert i Amelia mogą to widzieć, jeśli wyjrzą przez okno sypialni. W hotelu taka sama owacja, taka sama radość, lejący się szampan i gorące gratulacje dla świeżo upieczonych narzeczonych, którzy dziś oficjalnie dzielą się ze światem swoim szczęściem… Błękitnooki przystojniak z burzą blond włosów, które nonszalanckim gestem dłoni odgarnia sobie z czoła…

„Nie myśleć o tym, nie myśleć!” – powtarzała sobie, zagryzając wargi. – „To już nie ma znaczenia, to się już skończyło… Zapomnieć!”

– Nalej mi trochę tego wina, Victor. Tak… jeszcze więcej. Merci.

– Nie pij tak szybko, bo zaszumi ci w głowie, Isabelle! – zaśmiał się Jean-Pierre. – Spokojnie, do rana mamy jeszcze mnóstwo czasu!

Jakie pyszne jest to wino! Ale nie powinna tyle pić… Lepiej zatańczyć, taniec też działa jak narkotyk… w tańcu można zapomnieć o wszystkim…

– Zatańczymy jeszcze, Vic?

– Oczywiście, ma petite. Z wielką przyjemnością.


* Deux minutes à minuit! Mesdames et messieurs, servez-vous du champagne! (fr.) – Dwie minuty do północy! Panie i Panowie, proszę częstować się szampanem!

** Cinq!… Quatre!… Trois!… Deux!… Un!… Minuit!!! (fr.) – Pięć!… Cztery!… Trzy!… Dwa!… Jeden!… Północ!!!

*** Bonne Nouvelle Année, mon Isabelle (fr.) – Szczęśliwego Nowego Roku, moja Isabelle.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział LIII (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz