Anabella – Rozdział LIV (cz. 10)

– Aha, zapomniałem ci powiedzieć, że przyjąłem do pracy tę twoją Zuzię – przypomniał sobie Majk, zerkając na nią ponad biurkiem. – Od drugiego stycznia ma już umowę na okres próbny.

Iza z ciepłym uśmiechem wspomniała przedświąteczny epizod z dziewczyną oszukaną przez Marciniakową, dziwiąc się samej sobie, że zupełnie wypadło jej to z pamięci.

– Przyjąłeś ją! – podchwyciła żywo. – O, to super, Majk, wielkie dzięki! Ale dzisiaj chyba jej nie ma? Nie widziałam jej na sali.

– Nie ma jej, bo pracuje na pierwszej zmianie, od dwunastej do szesnastej – wyjaśnił jej spokojnie. – Chociaż jak na moje oko taki podlotek powinien jeszcze zasuwać do szkoły. No, ale nie wnikam w to, ma chyba jakąś niewesołą sytuację w domu.

– Z tego, co zrozumiałam, to tak – przyznała Iza. – Mieszka z bezrobotną mamą i z siostrą, rozpaczliwie brakuje im kasy. A u nas przynajmniej odbije się od dna.

– A poza tym celowo nie dawałem jej na salę – dokończył Majk. – Tym bardziej że musiałaby iść bez przeszkolenia, bo pod twoją nieobecność nikt nie miał na to czasu. Wolałem nie ryzykować strat… Rzuciłem ją na razie do kuchni, Dorotka fajnie się nią zajęła i oddelegowała ją do doraźnej pomocy, czyli do obierania ziemniaków, ładowania zmywarek i takich tam niegroźnych akcji.

– I dobrze! – ucieszyła się Iza. – Zwłaszcza że w kuchni dziewczyny nadal są tylko we dwie… zresztą trzeba będzie na serio rozejrzeć się za trzecią kucharką, zajmę się tym od przyszłego tygodnia… więc Zuzia pomoże im przynajmniej w jakichś mniej strategicznych pracach. No, no! – spojrzała na niego z uznaniem. – Super to wymyśliłeś!

– Tak powiadasz? – uśmiechnął się rozbawiony. – Dziękuję ci za komplement, elfiku.

Iza roześmiała się serdecznie z własnej gafy.

– Ojej, wybacz! – zawołała wesoło. – Do kogo ja to mówię… Nie gniewaj się, szefuniu, przecież i tak wszyscy wiedzą, kto tu jest niezrównanym mistrzem logistyki i organizacji!

Majk pokiwał głową, przez chwilę przyglądając się jej z uśmiechem, po czym powoli przeniósł wzrok na leżące na biurku papiery i jego twarz spoważniała.

– A tu jest nasza trzecia rozwiązana umowa – podjął, podsuwając jej przed oczy jeszcze jeden dokument. – Z datą piątego stycznia.

Iza rzuciła nań okiem i aż zbladła z wrażenia, przeczytawszy widniejące tam nazwisko.

– Krawczyk? – szepnęła zaskoczona. – Wypowiedziałeś umowę Krawczykowi?

Podniosła na niego zaniepokojone oczy. Choć fakt przerwania współpracy z Krawczykiem w głębi serca cieszył ją i sprawiał jej ulgę, głównie ze względu na Lodzię, której nawet obiecała porozmawiać kiedyś z Majkiem o takiej decyzji, zastanawiała się teraz, czy aby na pewno ta decyzja była korzystna dla firmy. I wiedziała, że z punktu widzenia finansowego na pewno nie. W ostatnich tygodniach dokładnie przeanalizowała dokumentację firmy, w tym bieżące umowy, i z tego, co pamiętała, wkład Krawczyka w remont łazienek i kuchni obwarowany był klauzulą, według której Anabella miała świadczyć mu usługi nie krócej niż rok, ale warunkiem skorzystania z dofinansowania był okres dwuletni.

– Nie wypowiedziałem, tylko odmówiłem przedłużenia – odpowiedział spokojnie Majk.

Iza patrzyła na niego z niepewną miną.

– Ale… tam chyba była adnotacja…

– Była – skinął stoicko głową. – Muszę zapłacić karę umowną, pójdzie na to kilkanaście tysięcy… no trudno. Są rzeczy ważne i ważniejsze, a chyba znasz mnie już na tyle, żeby wiedzieć, że nie jestem człowiekiem, który mamonę stawia na pierwszym miejscu.

– Wiem – przyznała ostrożnie Iza. – Tyle że dla ciebie to jednak spora strata…

Majk uśmiechnął się lekko.

– Miewałem już o wiele większe – zapewnił ją spokojnie. – A w tej sprawie podjąłem decyzję, klamka zapadła i od dziś współpraca z panem Sebastianem jest zakończona.

– Tak jest, szefie – szepnęła Iza.

Na chwilę zapadła cisza, w trakcie której czuła na sobie badawczy wzrok Majka.

– Widzę, że nie jesteś do końca przekonana co do mojej decyzji – zauważył, odkładając dokument na bok. – Ale ona już zapadła, więc olać frajera, szkoda na niego nerwów… No, Izulka, uśmiechnij się do mnie! – dodał weselszym tonem, na co Iza natychmiast podniosła głowę i obdarzyła go promiennym uśmiechem. – O, właśnie tak! Nie będziemy przecież psuć sobie humoru przez jakiegoś osła, tylko dlatego, że ma trochę kasy i próbuje na tym grać, nie? Stać nas jeszcze na to, żeby uwolnić się od takich chybionych zobowiązań. Zresztą to nie tylko dla mnie będzie ulga… No, w porządku. A teraz zajmiemy się fakturami – dodał neutralnym tonem, sięgając po kolejny plik dokumentów leżący na osobnym stosie po prawej stronie biurka. – Zrobiłem trochę przemeblowania w klaserach, zaraz ci pokażę, jaki mam nowy system. Wszystkie papiery z tego roku będziemy układać już w ten sposób, żeby było jednolicie. Kupiłem sześć nowych segregatorów, po dwa w różnych kolorach. Te czerwone będą na…

– Szefie? – do gabinetu zajrzała Wiktoria. – Jakiś facet przyszedł, chce pilnie widzieć się z szefem. Mówi, że od Rogalskiego.

– A niech to diabli! – mruknął Majk, podnosząc głowę. – Zapomniałem o tym frajerze… Poproś go tutaj, Wika, okej? I zapytaj przy okazji, czy nie chce kawy, bo to będzie dłuższa rozmowa.

– Jasne, szefie.

– Dzięki. A ty, Izula, skocz za mnie na kwadrat i dopilnuj wszystkiego, dobrze? – zwrócił się po jej wyjściu do Izy, która na te słowa natychmiast poderwała się z fotela. – Ja muszę pogadać z tym człowiekiem, pilna sprawa, a na śmierć o tym zapomniałem… Ale jak skończy się ten kocioł – zniżył głos, również podnosząc się z krzesła – to zostaniemy tu jeszcze z godzinkę i opowiesz mi wszystko, co masz do opowiedzenia. Może tak być?

– Pewnie, szefie – uśmiechnęła się Iza. – Czekam na to od dwóch dni.

Przechodząc obok niego w drodze do drzwi, zatrzymała się i podniosła rękę, którą pogładziła go przyjacielsko po ramieniu. Majk uśmiechnął się, nieruchomiejąc pod dotykiem jej dłoni.

– Tęskniłem, elfiku – powiedział cicho.

– Ja też – zapewniła go ciepłym tonem, poprawiając mu pod szyją kołnierzyk jego flanelowej koszuli. – Czekaj, coś ci się tu zagięło… o, teraz jest super. Ja też tęskniłam, Michasiu.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz