Anabella – Rozdział LIV (cz. 2)

– A właśnie… od Kacpra żadnych wiadomości nie ma? – zapytała cicho Iza, zalewając herbatę w imbryku. – Pan Maciej nie odzywał się do pana?

– Odzywał się – odparł posępnie pan Stanisław. – Ale nic dobrego, pani Izo. Wprawdzie mówił, że w połowie stycznia załatwią nam widzenie z nim, ale to jest jedyna dobra wiadomość, bo ogólnie sprawy idą źle. Ten poszkodowany nadal jest w słabym stanie, tylko trochę mu się poprawiło i na ten moment jest coraz bardziej prawdopodobne, że nie wyjdzie z tego bez szwanku. Raczej na pewno orzekną mu grupę inwalidzką…

– O mój Boże – szepnęła Iza. – I po co im to było? I jednemu, i drugiemu…

– No właśnie! – westchnął gospodarz. – Jeden zdrowie stracił, a drugi życie sobie zniszczył w takim młodym wieku… Ech! Jak ten Kacper teraz będzie żył, gdzie go nawet do pracy kto weźmie, pani Izo? Odsiedzi swoje, wiadomo… ale potem? Ja to słyszałem, że jak ktoś raz za kratki trafi, to już nic z niego nie będzie.

– Niech pan tak nie mówi, panie Stasiu – pokręciła głową Iza. – Tak nie wolno myśleć.

– No tak, no tak… Trzeba wierzyć, że będzie dobrze – przyznał bez przekonania pan Stanisław. – A wracając do tych złych wieści, to jeszcze druga jest taka, że policja przesłuchała świadków… w tym naszych sąsiadów… i niech pani sobie wyobrazi, pani Izo, że ta jędza, pani Kazia, zeznawała przeciwko Kacprowi! Nagadała im, jaki to on zawsze był agresywny, jak ludzi nie szanował… i że niby raz to nawet chciał ją pobić! Wyobraża pani sobie? Wariatka jedna!

Mówiąc to, aż zatrząsł się z oburzenia, zaciskając leżące na stole dłonie w pięści. Iza znieruchomiała, zmrożona tą wiadomością. Przed jej oczami pojawiła się nieprzyjemna scenka sprzed roku, kiedy to sąsiadka zagadnęła na schodach ją i Kacpra, ów zaś zareagował w niewybredny sposób, który w istocie można było zinterpretować jako agresywny. Zdarzyło się to tylko jeden jedyny raz, jednak to wystarczyło, by sąsiadka zraziła się do niego, o czym świadczył fakt, iż od tamtej pory prawie się nie odzywała, przy każdej okazji manifestując wobec niego swoją niechęć i wrogość.

– No tak, pani Kazia – szepnęła z rezygnacją. – Jeszcze tylko tego brakowało…

– Już nigdy się do niej nie odezwę – zapowiedział stanowczo pan Stanisław. – A jak kiedy będzie czego potrzebowała, to nawet niech jej się nie śni, że coś dam albo pomogę! Żeby tak pogrążyć chłopaka… taką mu… tfu!… czarną robotę zrobić! I za co? Ja rozumiem, że sąsiadom przeszkadzały te jego bale, ale przecież kiedy to było! Ostatni raz rok temu albo nawet więcej! I z takiego powodu całe życie mu łamać? Oj, nie daruję ja jej tego… nie daruję!

– Niedobrze – przyznała smętnie Iza. – Zemściła się, pewnie od roku tylko na to czekała. Ale co zrobić, panie Stasiu? Kacper ma sposób bycia i reakcje, na które nie każdy przymknie oko. A pan Maciej mówił coś na ten temat? – podjęła z niepokojem. – Przewidują, że to bardzo obciąży go w procesie?

– Mówi, że obciążyć, to obciąży go na pewno – przyznał ponuro gospodarz. – Chociaż i tak najwięcej będzie zależało od tego poszkodowanego, od jego stanu zdrowia i od jego zeznań.

– Przesłuchali go już?

– Podobno tak – pokiwał głową. – Ale nam nic na ten temat nie powiedzą, Kacprowi też. Dopiero w sądzie się dowiemy.

Rozmowa ta skutecznie przygasiła radość Izy z powrotu do Polski i Lublina. W jej sercu zrodziło się wręcz coś w rodzaju wyrzutów sumienia, nie tylko dlatego, że sama spędziła Sylwestra na szampańskim balu w Liège, podczas gdy Kacper tkwił zamknięty w więzieniu, ale również (a może przede wszystkim) dlatego, że w pewnym sensie czuła się winna jego dawnej agresywnej reakcji na słowa pani Kazimiery.

Z tych smętnych rozważań wyrwała ją myśl, że musi rozpakować walizkę i przygotować się na jutrzejszy dzień, kiedy to pełną parą wracała do starej codzienności. Wykładając na łóżko i biurko zawartość walizki, przypomniała sobie, że Amelia prosiła ją o telefon zaraz po przyjeździe do Lublina. Sięgnęła zatem po aparat, usiadła na łóżku, gdzie wygospodarowała sobie kawałek miejsca pomiędzy stosami wypakowanych rzeczy, i nawiązała połączenie. Amelia nie posiadała się z radości, że podróż udała się i młodsza siostra szczęśliwie wróciła do kraju.

– Powiem ci szczerze, że niepokoiłam się trochę – mówiła swym ciepłym, miłym głosem. – Te samoloty, przejazdy, obce miejsca… Ale teraz już wiem, że niepotrzebnie się stresowałam, z ciebie jest taka światowa dziewczyna, że poradzisz sobie zawsze i wszędzie! Opowiedz mi dokładnie, jak było. Jak udał się bal?

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1)

Dalsze części:

Rozdział LIV (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz