Anabella – Rozdział LIV (cz. 3)

Iza posłusznie zdała jej szczegółową relację ze swojego pobytu w Liège, pomijając tylko, na ile się dało, kwestię zaangażowania Victora, a w szczególności jego sugestie i propozycje. Jednak czy to po barwie jej głosu, czy też z uwagi na tok opisywanych wydarzeń, Amelia sama wyczytała to i owo między wierszami.

– Oj, Izunia, ten Victor wyraźnie do ciebie uderza! – zauważyła wesoło. – Słyszę o nim już od zeszłej wiosny, ciągle do siebie telefonujecie, a teraz, jak rozumiem, na balu nie odstępował cię na krok. Jak on się nazywa, powiesz mi?

– Na nazwisko? – zdziwiła się Iza, która z pobłażaniem słuchała tych uwag. – Nie wiem, po co ci ta informacja, Melciu… ale okej. Lambert. Victor Lambert.

– Ładne nazwisko – oceniła Amelia. – Z twoich opowieści wynika, że to jakiś bardzo fajny chłopak. I polskiego już się uczy… Hmm, kto wie, kochana, jak się skończy ta twoja przygoda z francuskim! Ja bym…

– Melu! – przerwała jej surowo Iza. – Proszę cię… nie przesadzaj. Victor to mój dobry przyjaciel, dzięki niemu coraz lepiej mówię po francusku i bardzo go lubię, ale nic poza tym. Nie dokuczaj mi, co? Opowiedz lepiej, co u was w Korytkowie, a przede wszystkim, jak ty się czujesz. Lepiej już?

– Dużo lepiej – zapewniła ją Amelia, posłusznie schodząc z tematu Victora, choć w jej głosie nadal dało się wyczuć ślad znaczącego uśmiechu. – Mdłości jeszcze trochę mnie męczą, ale z każdym dniem jest ich coraz mniej, więc liczę, że do końca stycznia w pełni stanę na nogi. To zresztą będzie konieczne, bo Agnieszka, jak sama wiesz, niedługo nie będzie już mogła nam pomagać.

– Tak, wiem – westchnęła Iza. – Zostało jej tylko kilka tygodni. Oby nie szalała już z tą ciężką pracą! Może wyślij ją na jakiś przymusowy urlop, co, Melciu? Ja się ciągle boję, że ona tym nieodpowiedzialnym zachowaniem zrobi krzywdę i sobie, i dziecku.

– Mnie też to martwi – przyznała Amelia. – Ale na razie nie ma na to rady. Nie chcę do niczego jej przymuszać, ona i tak psychicznie balansuje na ostrzu noża. Lepiej niech robi tak, jak chce, a bez przerwy powtarza, że bardzo chce pracować… prosi, żeby jej tego nie odbierać… Ja zresztą ją rozumiem – westchnęła. – To jej jedyny sposób na zabicie myśli.

– Tak – szepnęła smutno Iza. – Wiem, Melu.

– Zosia, Robik i Piotrek pilnują jej, żeby się nie przemęczała – ciągnęła Amelia. – Ale to tylko w sklepie, bo co ona robi w domu, to nikt przecież nie wie. Sama wiesz, jaką sytuację mają Kmiecikowie. Ciężko tam u nich z pieniędzmi, do tego choroba… po świętach staremu Kmiecikowi jeszcze się pogorszyło… W ogóle jakoś dziwnie skończył się ten rok – dodała innym tonem. – Jak to się mówi, fortuna kołem się toczy, bo takie rzeczy się zdarzają, że nikt by się nie spodziewał. Nawet u Krzemińskich, wiesz?

Iza zagryzła wargi.

– No tak – odparła spokojnie. – W Sylwestra uroczyście zainaugurowali działalność hotelu.

– Owszem – przyznała Amelia. – Zainaugurowali… ale to nie było najważniejsze wydarzenie tego dnia. Chodzi o to, że ich syn…

– Tak, wiem – przerwała jej szybko Iza. – Zaręczył się. Niech Pan Bóg da im zdrowie i dużo szczęścia. A wracając do Agi…

– Poczekaj, Izunia – zaprotestowała Amelia. – Nie przerywaj mi. Właśnie o tym najbardziej chciałam ci opowiedzieć. Całe Korytkowo aż huczy od plotek, Dorotka wczoraj zdała mi szczegółową relację, ale ja już i tak wszystko wiedziałam od Marczukowej. Wszyscy od kilku dni gadają tylko o tym!

– O czym? – zapytała z rezygnacją Iza.

– No o tych niedoszłych zaręczynach!

– Niedoszłych? – szepnęła Iza, czując, jak serce zaczyna jej mocniej bić. – Jak to?

– Właśnie tak! – odparła z przejęciem Amelia. – Nawet sobie nie wyobrażasz, jaka była afera! Krzemińska od trzech miesięcy rozpowiadała o tych zaręczynach po całej okolicy, w Sylwestra impreza, przyjęcie jak u króla, wszystko gotowe, kilkudziesięciu gości… O dwudziestej oficjalnie otworzyli hotel, przecięcie wstęgi, toasty i tak dalej, a o północy miały być zaręczyny. Marczukowa nie była zaproszona, ale wie od Maliniakowej, która tam była i widziała to na własne oczy… i mówi, że szok! Uroczystość miała się właśnie rozpocząć, wszyscy w jak najlepszych nastrojach, młody Krzemiński pokazuje swoim kolegom i koleżankom pierścionek zaręczynowy… bo wiesz, kupili taki naprawdę wypasiony, Marczukowa mówi, że fortuna na to poszła, więc musieli wszystkim się pochwalić. Pięć minut do północy, a tu nagle ktoś się zorientował, że nigdzie nie ma przyszłej narzeczonej! I to od pół godziny, kiedy to powiedziała młodemu, że idzie do łazienki. Wszyscy się przestraszyli, zapomnieli o toaście noworocznym i rzucili się, żeby jej szukać. I jak myślisz? Szukają wszędzie, szukają, ale nie mogą znaleźć. Zniknęła!

– Ach! – wyrwało się zdumionej Izie.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2)

Dalsze części:

Rozdział LIV (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz