Anabella – Rozdział LIV (cz. 4)

– No wyobraź to sobie, Iza! – ciągnęła Amelia z takim podnieceniem w głosie, jakby oglądała tę scenę na własne oczy. – Podobno akcja była jak na filmie, młody sam zaskoczony, że mu dziewczyna zniknęła, wszyscy biegali w panice, krzyczeli… My z Robciem też słyszeliśmy z daleka te krzyki, ale myśleliśmy, że to z radości, na toast… A oni panikowali, że może dziewczynie, nie daj Boże, coś złego się stało. Krzemińscy chcieli nawet po policję dzwonić, ale uznali, że najpierw trzeba uzgodnić to z jej ojcem. I wtedy zorientowali się, że rodziców młodej też nie ma!

– Rodziców też…

– Aha, pamiętasz chyba, że jej ojciec to znany polityk z Lublina? – mówiła dalej Amelia. –Krzemińscy przez całe przyjęcie nadskakiwali mu, jak tylko mogli… jemu i jego żonie… ale w tym zamieszaniu pogubili się i dopiero wtedy Krzemińska uświadomiła sobie, że już od prawie godziny ich miejsca były puste. Tego ojca i matki narzeczonej, rozumiesz. Zniknęli tak jak ich córka! No i wtedy to już sprawa zaczęła wyglądać inaczej, wiadomo. Telefony młodej i rodziców nie odpowiadały. Wszyscy w szoku, goście zdezorientowani… usiedli przy stole i zaczęli się zastanawiać, co robić. Młody Krzemiński był tak wściekły, że aż kipiał, chodził w nerwach wokół stołu i rozbijał talerze… koszmar jakiś! I właśnie wtedy do sali wrócił jej ojciec… no wiesz, ten polityk. Marczukowa wie od Maliniakowej, że jak wszedł, to zapadła cisza jak w grobie. A on podszedł do młodego Krzemińskiego i głośno powiedział przy wszystkich, że jego córka nie zaręczy się z nim ani dzisiaj, ani jutro, ani nigdy. I że ma już więcej się z nią nie kontaktować, bo ani ona, ani on sobie tego nie życzą.

Iza słuchała w oszołomieniu, na wstrzymanym oddechu, niezdolna do tego, by wydusić z siebie choć jedno słowo. Wiadomość o tym, że nie doszło do zaręczyn, z którymi przecież już zdążyła się pogodzić, wprawiła ją na kilka pierwszych minut w nieprzyjemny stan szoku. W głowie miała całkowitą pustkę, a w uszach szumiało jej na tyle, że musiała skupić całą siłę woli, żeby słuchać dalej.

– Nie powiedział, z jakiego powodu jego córka zrywa z młodym – głos Amelii dobiegał teraz do jej świadomości z trudem, jakby zza ściany. – Ale jasno dał do zrozumienia, że to jego wina. Dodał coś takiego… czekaj, jak to Dorotka ujęła, bo to ona mi to powtarzała… coś takiego, że on się cieszy, że poznał się na nim teraz, a nie później, bo nie zdążył jeszcze do końca skrzywdzić mu córki. Coś w tym stylu… W każdym razie możesz sobie wyobrazić, jakie to było publiczne upokorzenie. I dla młodego, i dla starych Krzemińskich. No bo wiadomo, zaproszeni goście, sąsiedzi, koledzy tego Michała… a tu taka afera, taki cios! Robcio mówi, że mają za swoje i że wcale mu ich nie żal, a młody pewnie tę dziewczynę puścił kantem na boku, jak to ma w zwyczaju. No ja bym się wcale nie zdziwiła… Ale powiem ci, Izunia, że jak starej Krzemińskiej nie lubię, tak teraz nawet trochę jej współczuję. Tyle się kobieta nabiegała za tym przyjęciem, tak się cieszyła, że syn życie sobie ułoży… ech!… Iza? Jesteś tam?

– Jestem, jestem – zapewniła ją szybko Iza, która powoli odzyskała już równowagę i głos. – Tak się tylko dziwię, bo rzeczywiście niesamowita historia…

– Niesamowita – przyznała Amelia. – Korytkowo prędzej by się trzęsienia ziemi spodziewało niż tego, że Krzemińscy zaliczą taką wtopę. Teraz to aż im głupio na wsi się pokazywać, bo zaraz wszyscy ich palcami wytykają, a po domach aż wrze od plotek. Zresztą dużo osób ma satysfakcję, bo wiesz, że Krzemińscy ogólnie nie są lubiani. Nawet ten młody już z niejednym sąsiadem pozadzierał, ostatnio straszny snob się z niego zrobił, taki co to nie on. I proszę, jak dziewczyna nosa mu utarła! Sprawiedliwość jednak zawsze górą!

W głosie Amelii zabrzmiała nutka satysfakcji. Iza pomyślała mętnie, że jeszcze pół roku temu taka uwaga na temat Michała sprawiłaby jej przykrość, dziś jednak na dnie serca sama przyznawała siostrze rację. Bo czyż w istocie sprawiedliwości nie stało się zadość? Czyż Michał sam już dawno nie zasłużył sobie na to, by ktoś w końcu potraktował go tak, jak zrobiła to Sylwia? Czy sam nie zapracował sobie na to upokorzenie? Co prawda ona, Iza, nigdy i za nic w świecie nie upokorzyłaby go w taki sposób, dla niej zaręczyny z nim byłyby szczytem szczęścia. A jednak… jakiś dziwny chochlik ukryty na samym dnie jej duszy zaśmiał się cichutko, a w jego śmiechu echem odbiła się ta sama nutka satysfakcji co w głosie Amelii. Iza wzdrygnęła się i metodycznym, wystudiowanym aktem woli odsunęła od siebie nieprzyjemne myśli.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział LIV (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz