Anabella – Rozdział LIV (cz. 7)

– No, spokojnie, nie martwcie się, dziewczyny! – machnęła ręką Nina. – Już się wyciąga, od poniedziałku powinien wrócić na zajęcia. Powiedzcie lepiej, jak tam po Sylwestrze? Dobrze się bawiłyście?

Iza zerknęła z niepokojem na Martę, jednak tym razem na jej twarzy nie było widać żadnych śladów smutku czy wzruszenia.

– Mnie nie pytaj, Nina! – zastrzegła żartobliwym tonem. – Ja całego Sylwka przekiblowałam w domu, więc nie mam się czym pochwalić. Ale za to Izka… zgadnijcie, gdzie była?

– Nie muszę zgadywać, przecież wiem, że w Belgii – wzruszyła ramionami Nina z lekko pobłażliwą miną. – A dokładniej w Liège.

– Skąd wiesz? – zdziwiła się Marta.

– Od Lodzi – wyjaśniła Nina, zerkając z uśmiechem na Izę. – Pojechała tam na zaproszenie jej szwagierki, ale tak naprawdę to do swojego chłopaka.

Iza spojrzała na nią z niesmakiem i wzruszyła lekko ramionami.

– No co? – uśmiechnęła się Nina, trącając ją znacząco łokciem. – Może nieprawda? No powiedz, jak się bawiłaś? Facet zabrał cię chociaż na jakieś zwiedzanie Belgii?

Iza uznała, że wszelkie aluzje na temat Victora, na które i tak nic nie poradzi, najlepiej będzie przyjmować z przymrużeniem oka.

– Można to tak ująć – odparła rzeczowo. – Tak naprawdę zwiedziłam dość dobrze tylko Liège i trochę Brukselę, pojechaliśmy tam na parę godzin a w dzień przed moim powrotem do Polski. Więc nie widziałam bynajmniej całej Belgii – zaznaczyła. – Ale dwa duże miasta owszem.

– I wystarczy! – zaśmiała się Ala. – W końcu nieważne, co się zwiedza, tylko z kim!

Iza uśmiechnęła się lekko.

– Niby tak… A powiedzcie mi, Lodzia mówiła coś o powrocie na zajęcia? – zmieniła zręcznie temat. – Ostatnio zapomniałam zapytać, a już dawno się z nią nie widziałam.

– Tak, wraca od drugiego semestru – skinęła głową Nina. – Teraz zalicza wszystko w trybie indywidualnym, ale od połowy lutego chce już chodzić normalnie.

– No i słusznie – przyznała Ala. – Przestawi małego na butelkę i będzie niezależna. A w ogóle to ile on już ma?

– Prawie pięć miesięcy – odparła Nina. – Przy dzieciach czas leci niesamowicie, mam wrażenie, jakby dopiero co się urodził! Ale super z niego agent, mówię wam, boki można zrywać! Chociaż ostatnio nie byłam u nich, a Lodzia wspomniała przez telefon, że Edi teraz więcej płacze, nie chce spać i w ogóle jest marudny.

– Może ząbkuje? – poddała tonem znawczyni Ala. – Niektórym niemowlakom pierwsze zęby potrafią wyrastać bardzo wcześnie. Moja siostrzenica tak miała. Albo męczy go kolka, to jest kolejna typowa przypadłość takich maluchów, czasami przez kilka tygodni potrafią wrzeszczeć, bo boli ich brzuszek. Ale spoko, przejdzie mu powoli… Ups, słuchaj, Nina, lećmy już na opisówkę, co? – ocknęła się nagle, zerkając na wyświetlacz swojego telefonu. – Została już tylko minuta!

Nina złapała się za głowę i obie, pożegnawszy się pośpiesznie, pobiegły schodami na górę. Iza spojrzała na Martę, która wciąż stała w tym samym miejscu i piła swoją kawę z zamyślonym wyrazem twarzy.

– To co, Martuś, my już chyba też pójdziemy pod salę? – zagadnęła.

– A tak – Marta ocknęła się, dopiła kawę i wrzuciła papierowy kubek do stojącego obok kosza na śmieci. – Masz rację, czas się zbierać.

– Co ty taka śnięta jesteś? – zdziwiła się Iza. – Wyglądasz jak zbity pies. Źle się czujesz?

– Nie – pokręciła głową Marta, próbując się uśmiechnąć. – Tak tylko sobie myślę, że powinnam zadzwonić do Dana… albo chociaż wysłać mu smsa. Kurczę, głupio wyszło, że przeze mnie się przeziębił…

– Nie martw się, nic mu nie będzie – pocieszyła ją Iza. – Zresztą wcale nie jest powiedziane, że to przez ciebie, teraz w ogóle jakieś choróbska po ludziach chodzą. Mój pan Stasio też cały zasmarkany… Nic na to nie poradzisz, taki sezon.

– No… może i tak – westchnęła bez przekonania Marta. – Ale dobra, Izka, serio, lećmy już, bo zaraz się spóźnimy. Nie chcę podpaść Flisakowi tuż przed zaliczeniem, i tak coś czuję, że w tym semestrze ledwo wyciągnę na tróję…

„Muszę koniecznie zajrzeć do Lodzi” – myślała tknięta wyrzutem sumienia Iza, kiedy wraz z Martą wspinały się po schodach na pierwsze piętro. – „Aż mi głupio, że tak długo się nie odzywałam. Zadzwonię do niej jutro i trzeba będzie znaleźć jakieś pasmo na spotkanie. Muszę wygospodarować chociaż dwie godzinki, żeby ich zobaczyć, choćbym miała na głowie stanąć! Edzia nie widziałam już chyba z sześć tygodni, ależ musiał urosnąć od tamtej pory! Ciekawe tylko, dlaczego tak płacze i marudzi, może to faktycznie jakaś kolka? Zresztą to pewnie dlatego Lodzia ostatnio była nie w humorze, jak gadała przez telefon z Anią. Pewnie niewyspana i w ogóle… Pablo tak samo. No cóż, takie są uroki rodzicielstwa!”

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział LIV (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz