Anabella – Rozdział LIV (cz. 8)

– Tutaj jest grafik, szef zostawił dla ciebie – oznajmiła Klaudia, podając Izie plik zapisanych kartek z tabelkami. – Ja wróciłam dopiero dzisiaj, tak jak ty, a Ola, Lidzia i Kamila jeszcze do jutra są na urlopie. A Antek na zwolnieniu lekarskim.

– Co mu jest? – zaniepokoiła się Iza.

– Nic takiego, jakąś grypę złapał – wyjaśniła Klaudia. – Miał pecha, bo akurat na Sylwestra najgorzej go rozwaliło, ale na szczęście, o ile wiem, już mu lepiej. Jeszcze do końca tygodnia ma zostać w domu i doleczyć się, szef prosił, żeby uwzględnić to w grafiku. Jest nas trochę mniej, ale damy radę, ruch na razie niewielki.

– A szef o której ma być? – zapytała od niechcenia Iza, przeglądając grafik.

– Nie wiem – pokręciła głową Klaudia, zerkając na nią badawczo spod oka. – Nie widziałam go jeszcze. Trzeba zapytać Wiki, ona była w Sylwestra w pracy i od wczoraj też jest na stanowisku. Może coś jej mówił?

Obie przeszły z zaplecza do baru, gdzie wartę trzymała niezawodna Wiktoria. Siedziała teraz bezczynnie, gdyż klientów na sali rzeczywiście była tylko garstka, więc z ich obsługą przy stolikach bez problemu radziły sobie Gosia i Alicja.

– Nic nie wiem o szefie – pokręciła głową Wiktoria, kiedy Iza i Klaudia usiadły obok niej, by porozmawiać. – Nie mówił, kiedy przyjdzie, nawet nie wspominał, czy w ogóle… Może znowu poszedł na amory? Teraz ruch jest słaby, dopiero za parę dni się rozkręci, więc może korzysta z okazji, kiedy jest mniej potrzebny.

– E tam, Wika, nie wymyślaj! – machnęła ręką Klaudia. – To już mu się dawno nie zdarzało. Pewnie przyjdzie później albo załatwia coś z dostawcami. Dziewczyny po Nowym Roku mają pustki w kuchni i w magazynku, dzisiaj Dorotka narzekała, że dysponują tylko tym, co zostało z Sylwestra. A, czekaj… ty, wiesz co? – przypomniała sobie nagle. – Pokaż Izie ten filmik z Tomem! Iza, musisz koniecznie to zobaczyć, mówię ci, boki można zrywać!

Wiktoria roześmiała się i chętnie wyjęła telefon, na którym miała nagrany filmik z balu sylwestrowego wydanego jak co roku w Anabelli. Bohaterem filmiku był ochroniarz Tom, który przy wtórze oklasków, gorąco dopingowany przez kwiczący ze śmiechu zespół kolegów, zatańczył noworoczny taniec z ukochaną Darią. Iza na ten widok nie zdołała powstrzymać wybuchu serdecznego śmiechu, Tom bowiem tańczył jak oswojony niedźwiedź, przestępując z nogi na nogę, a w drugiej części filmu wielkimi krokami, niczym w butach siedmiomilowych, przemierzał wzdłuż i wszerz parkiet, unosząc w ramionach swą tancerkę. Widać było, że nie tylko jej nocne nauki nie poszły w las, a przyjacielskie instrukcje zostały w stu procentach wdrożone, ale również spodziewany efekt przekroczył wszelkie oczekiwania, bowiem Daria była tym wyraźnie zachwycona i oczarowana.

– Chudy płakał ze śmiechu i błagał o litość! – relacjonowała wesoło Wiktoria. – Szef tak samo! Ja też dawno tak się nie uśmiałam, a Ola rozmazała sobie przez to cały makijaż. Żałowaliśmy, że cię nie ma, Iza, doceniłabyś ten taniec! I kto by pomyślał, że z naszego Tomcia taki romantyczny brutal?

Wszystkie trzy znowu wybuchły gromkim śmiechem.

– A patrz dalej, bo to jeszcze nie koniec – ciągnęła Wiktoria, włączając kolejny filmik i podstawiając Izie telefon przed oczy. – Potem był rock’n’roll… lukaj, jak nasz Tom wywija! Mógłby w cyrku robić za tańczącego słonia!

Schylone nad telefonem roześmiane dziewczyny nie zauważyły zmierzającego w ich stronę szefa, który, przeszedłszy przez półmroczną, pustawą dziś salę, na ostatnich metrach zwolnił i zatrzymał się kilka kroków od nich. Gdyby ktokolwiek śledził go wzrokiem, dostrzegłby, że już z daleka jego twarz rozpromieniła się na ich widok jak słońce, a w miarę jak zbliżał się do baru, rozświetlała się jeszcze bardziej, jednocześnie dziwnie poważniejąc. Zatrzymawszy się jakby w zawahaniu, przez kilkanaście sekund stał nieruchomo i drgnął dopiero, gdy zaśmiewająca się nad telefonem Iza, w której utkwione było jego spojrzenie, podniosła dłoń, by odgarnąć sobie opadające jej na twarz włosy.

W tym samym momencie ona również przypadkowo rzuciła okiem w głąb sali, dostrzegła jego sylwetkę naprzeciw baru i natychmiast poderwała się z miejsca, a oczy rozbłysły jej radością. Majk wykonał gest, jakby miał rzucić się w jej stronę, powściągnął się jednak i spokojnym krokiem podszedł do baru.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział LIV (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz