Anabella – Rozdział LV (cz. 1)

– O, tutaj też jest kotka Isabelle! – zaśmiała się Iza, pokazując Majkowi kolejne zdjęcie na wyświetlaczu telefonu. – Widzisz, jakie miała przyjęcie z tortem? Tosieńka jest przeurocza… Sama też będę musiała pomyśleć o jakimś fajnym prezencie dla niej i dać jej, jak przyjedzie tu w kwietniu.

Majk w milczeniu, z delikatnym uśmiechem na ustach przeglądał zdjęcia dziewczynki. Właściwie niewiele odzywał się od początku relacji z pobytu w Bressoux, którą Iza zdawała mu szczegółowo na jego własną prośbę i którą mogła rozpocząć dopiero po zamknięciu lokalu, gdyż przez cały wieczór w firmie ciągle było coś do zrobienia. Pomimo umiarkowanej liczby klientów na sali silnie we znaki dawała się dziś nieobecność Antka. W obowiązkach, jakie zwykle pełnił, musiał zastąpić go szef, który miał też inne sprawy na głowie, począwszy od wieczornego spotkania z człowiekiem od Rogalskiego, przez przygotowywanie jakiejś pilnej oferty na jutro, aż po długą, prywatną rozmowę, jaką odbył z kimś przez telefon, wychodząc w tym celu aż na klatkę schodową kamienicy.

Iza, skupiona na układaniu papierów oraz nadzorowaniu stanu kuchni i sali, czasowo wspierająca Klaudię, Gosię i Alicję w obsłudze zamówień, około północy została dodatkowo implikowana wraz z Chudym w rozwiązywanie konfliktu między kilkoma podpitymi klientami, co kosztowało ją niemało nerwów. Ponadto musiała sprawdzić grafiki kelnerek przygotowane przez Wiktorię na zlecenie szefa i niestety zawierające sporo błędów, które należało jak najszybciej usunąć. Nie miała właściwie chwili wytchnienia, jednak humor jej dopisywał, bowiem we wszystkim, co robiła, towarzyszyło jej owo jedyne w swoim rodzaju poczucie, które uwielbiała – poczucie, że znowu pracuje pełną parą i że jest potrzebna. I było jeszcze coś… coś nie do końca uchwytnego myślą… instynktowna radość z powrotu w miejsce, co do którego, dopiero będąc za granicą, zrozumiała, jak bardzo było jej bliskie.

Przez cały wieczór oboje z Majkiem czekali na moment, kiedy wreszcie będą mogli spokojnie porozmawiać, jednak nic nie zapowiadało, by mogło się to stać wcześniej niż przed zamknięciem klubu o godzinie drugiej w nocy. Iza nie czuła jednak zniecierpliwienia, bowiem z jednej strony czerpała szczerą przyjemność z podjęcia pracy, za którą w dniach przymusowej bezczynności zdążyła już zatęsknić, a z drugiej cieszyła ją sama perspektywa rozmowy z Majkiem sam na sam. Przelotne spojrzenia i uśmiechy, jakie wymieniali, mijając się na sali czy zapleczu, sprawiały jej dziś taką radość, jaką w przeszłości odczuwała tylko w obecności najbliższych osób, w szczególności Amelii – radość pełną, głęboką i niezmąconą… radość wynikającą z głębokiej nici porozumienia łączącej ludzkie dusze.

Wyjazd do Bressoux uświadomił jej z niespotykaną dotąd mocą, jak cenna była dla niej przyjaźń Majka. To do niego, oprócz siostry, wysyłała stamtąd nieliczne smsy, to jego wspominała najcieplej i to o nim myślała w pierwszej kolejności, wracając do Lublina z zagranicznych wojaży. Właściwie całe to miasto kojarzyło jej się najbardziej właśnie z nim i z jego Anabellą… bardziej niż z uczelnią, bardziej niż z czymkolwiek czy kimkolwiek innym. Odkąd wróciła tu po podróży do Belgii, z każdą chwilą coraz wyraźniej uświadamiała sobie wagę jego przyjaźni, bo choć swoim przyjacielem nazywała go od dawna, teraz całą duszą odczuwała głęboki sens tego słowa i płynącą z niego radość.

Tak, radość… szczerą, czystą i uskrzydlającą. Odczuwała ją od pierwszych chwil powrotu, oczekując na spotkanie z Majkiem… odczuwała ją w chwili, gdy zobaczyła go na sali i gdy potem, w gabinecie, w powitalnym uścisku wsunęła dłonie w jego włosy… i odczuwała ją też teraz, zerkając z daleka na jego sylwetkę, nie do pomylenia z żadną inną, choćby z racji owej charakterystycznej czupryny, która była jego znakiem rozpoznawczym. Co więcej, tę samą radość widziała też w jego oczach, odczytywała ją w nich jak w zwierciadle odbijającym jej własną duszę, jak w książce, którą razem napisali przez ostatni rok. Napisali ją swymi własnymi słowami, tymi samymi, które wymieniali przy trudnych zwierzeniach, odkrywając najgłębsze zakamarki ich dusz… napisali ją uśmiechami i emocjami… radością i smutkiem, bólem i ukojeniem, rozterką i spokojem… i nadal pisali dalsze jej rozdziały coraz bogatszym kodem łączącego ich głęboką więzią naturalnego braterstwa dusz. Kodem prawdziwej przyjaźni, której Iza teraz nie oddałaby już za żadną inną.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział LV (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz