Anabella – Rozdział LVI (cz. 1)

Iza, błagam, musimy się spotkać! Mogłabyś przyjechać do mnie jutro na trzynastą? Bardzo mi zależy. Lodzia. Treść smsa, który przyszedł w środowy wieczór, zaalarmował i zaniepokoił Izę swym dramatycznym tonem, zupełnie niepodobnym do standardowego stylu smsów, jakie w przeszłości dostawała od Lodzi. W tej krótkiej wiadomości wyczuła tak silny ładunek emocji, że choć nazajutrz miała już z góry zaplanowaną każdą minutę, uznała, że w awaryjnej sytuacji nie ma takich planów, których nie można by zmodyfikować, i bez wahania odpisała: Oczywiście, Lodziu. Będę u ciebie jutro o trzynastej. Iza.

„Po zajęciach miałam wracać do domu, żeby ugotować obiad na dwa dni, bo w piątek nie zdążę” – kalkulowała, odkładając telefon na biurko. – „Ale zerwę się z literatury i pojadę prosto do niej. A to znaczy, że gotowaniem muszę zająć się jeszcze dziś. Referat załatwię w przyszłym tygodniu… Kosicki chyba mnie ukatrupi, a o czwórce na semestr mogę zapomnieć, ale trudno, olać. W końcu w życiu są ważniejsze sprawy niż czwórka z literatury…”

Ta ostatnia myśl wiązała się z trwającą na uczelni styczniową gorączką zaliczeniowo-egzaminacyjną, kończył się już bowiem semestr zimowy i przez zajęcia przetaczała się fala sprawdzianów. O ile te związane ze znajomością języka francuskiego Iza bez przygotowania zaliczała na najwyższe oceny, o tyle jej zmorą były przedmioty, na których należało opanować konkretną wiedzę, gdyż, zważywszy na ogrom obowiązków, jakie w tym roku akademickim wzięła na swoje barki, na naukę pozostawało jej niewiele czasu.

Jej największym wyrzutem sumienia była literatura francuska, którą na koniec pierwszego roku zdała z wielkim trudem, obiecując wykładowcy, że w kolejnym semestrze będzie bardziej przykładać się do nauki. Niestety, ze względu na jej napięty do granic wytrzymałości harmonogram obowiązków pozauczelnianych, jak dotąd niewiele wyszło z tej obietnicy i na koniec semestru szykowała jej się zaledwie trójka, co napełniało ją wstydem i wielkim niezadowoleniem z samej siebie. Uparła się zatem, że w styczniu w końcu weźmie się porządnie za literaturę i zamysł ten realizowała konsekwentnie od kilku dni, w każdej wolnej chwili tonąc w książkach z opracowaniami lektur, które piętrzyły się na jej biurku niczym Himalaje. I oto, kiedy wreszcie zdołała przygotować skomplikowany i ambitny referat, dzięki któremu nazajutrz miała poprawić swe marne oceny, znów pojawiła się komplikacja… Jak jednak miała odmówić Lodzi, gdy ta pilnie potrzebowała się z nią zobaczyć?

„Mam nadzieję, że to nic bardzo złego” – myślała z niepokojem, jadąc w czwartek autobusem do niej do domu. – „Oby tylko psychol znów nie narozrabiał! A jeśli jednak nie odpuścił i dalej ją gnębi? Obawiam się, że właśnie o to chodzi, bo w jakiej innej sprawie Lodzia chciałaby się spotkać akurat ze mną? Nie widziałam jej od miesiąca, więc kto wie, co on od tamtej pory zdążył naodwalać… Bogu dzięki, że przynajmniej Majk zerwał z nim umowę, im mniej kontaktów i zobowiązań względem niego, tym lepiej…”

Nim Lodzia otworzyła jej drzwi, Iza usłyszała dobiegający zza nich płacz dziecka i przypomniała sobie o tym, co mówiła Nina. Czyżby mały Edzio był chory? Niepokój ścisnął jej serce, a wzrósł jeszcze mocniej, kiedy zobaczyła przed sobą bladą twarz Lodzi z przygaszonymi, podkrążonymi oczami, która stanęła w progu, kołysząc na rękach marudzącego synka. Iza od razu zauważyła, że bardzo urósł od ostatniego czasu, kiedy go widziała, jednak w następnej chwili całą swoją uwagę skupiła na Lodzi, gdyż zmiana na niekorzyść, jaka zaszła w niej od grudnia, aż biła po oczach.

– Wejdź, Izunia – zaprosiła ją cichym, smutnym głosem. – Ciii… Edi, kochanie… nie płacz już, skarbie… Zamkniesz drzwi, Iza? Dzięki. Ściągnij sobie płaszcz i poczekaj chwilkę, dobrze? Spróbuję położyć go spać.

Iza posłusznie wykonała jej polecenia, po czym, rozebrana już z płaszcza i butów, wstąpiła na chwilę do łazienki, by umyć ręce. Wróciwszy do błękitnego przedpokoju, przystanęła na środku i nasłuchiwała dobiegającego z sypialni płaczu dziecka, który teraz wzmógł się jeszcze bardziej. Uznając, że może będzie mogła do czegoś się przydać, ostrożnie zajrzała przez drzwi i obserwowała, jak zrezygnowana Lodzia z powrotem wyciąga chłopca z łóżeczka, w którym odmówił leżenia, i przytula go do siebie, by go uspokoić. W gestach i całej postaci dziewczyny widoczne było tak wielkie zmęczenie i smutek, że Iza przez moment poczuła, że oczy zaczynają ją szczypać od spontanicznie napływających łez współczucia.

Nie zastanawiając się dłużej, niesiona gorącą chęcią pomocy i ulżenia w jakiś sposób zmęczonej młodej matce, podeszła cicho do niej i położyła jej dłoń na ramieniu.

– Lodziu, może ja go potrzymam? – zaproponowała łagodnie. – Umyłam właśnie ręce. Co mu jest, że tak płacze?

– Jest śpiący i marudzi, a nie może zasnąć – westchnęła Lodzia, z rezygnacją przekazując jej dziecko, które Iza przechyliła do pozycji leżącej i utuliła w ramionach. – Męczymy się tak już ze dwie godziny, oboje mamy dość…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział LVI (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz