Anabella – Rozdział LVI (cz. 10)

Iza milczała, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Patrzyła bezradnie, jak kolejne potoki łez wypływają z oczu udręczonej dziewczyny i spływają jej po policzkach aż na szyję. Cierpienie, którego była świadkiem, sprawiało, że sama cierpiała, tak mocno i tak realnie, jakby była na miejscu Lodzi. W dodatku szarpały nią wyrzuty sumienia, że również tutaj, podobnie jak przy czekoladkach Krawczyka, nieświadomie stała się pośrednikiem w złej sprawie, naiwnym narzędziem w rękach osoby, która nie wahała się skrzywdzić drugiego człowieka.

A jednak nadal, pomimo namacalnego dowodu w kolorze lila róż, który wciąż trzymała w rękach, nie mogła uwierzyć w zdradę Pabla. Wspomnienie wyrazu jego oczu, które rozświetlały się jedynym w swoim rodzaju blaskiem, kiedy patrzył na ukochaną żonę, jego zachowania względem niej, którego Iza przecież wiele razy była świadkiem, nie pozwalało jej uwierzyć, że to, co wydawało się niepodważalną prawdą, rzeczywiście nią było… Znów z całej mocy wytężyła pamięć, by przypomnieć sobie reakcję Pabla na list od Eweliny. Czy cokolwiek w jego zachowaniu mogło wskazywać na to, że był winny?

– Opowiedz mi wszystko, co wiesz – poprosiła szeptem Lodzia.

Iza z westchnieniem schowała bilecik do koperty i nie bez odrazy odłożyła go na stół, po czym w ostrożnych, z trudem dobieranych słowach opowiedziała jej po kolei wszystko, co tylko zdołała wyciągnąć z dna pamięci odnośnie do Pabla i jego spotkań z Eweliną w Anabelli. Było to tym trudniejsze, że wcześniej nie zwracała zbytniej uwagi na te epizody, a przez klub przetaczały się takie tabuny ludzi, że każdą taką sytuację łatwo było pomylić z inną, która z jakiegoś powodu mogła się z nią kojarzyć i nakładać się na nią w pamięci.

– Byli u nas razem i pili kawę co najmniej kilka razy – mówiła z wahaniem. – Nie pamiętam, czy zawsze byli sami, ale wydaje mi się, że nie zawsze, raz na pewno był z nimi szef kancelarii Pabla, taki łysawy…

– Piotrek – szepnęła Lodzia.

– Nie wiem, jak ma na imię, ale może i tak – zgodziła się Iza. – Znam go tylko z widzenia i wiem tyle, że to jego szef. A co do Eweliny… Czasami byli z Pablem tylko we dwoje, owszem… ale zawsze siedzieli nad jakimiś papierami… wyglądało to na zwykłe spotkania w interesach. Wybacz, Lodziu, nie pamiętam już tego za dobrze – dodała tonem usprawiedliwienia. – Od początku pracuję na nocną zmianę, a Pablo, jeśli bywa u nas z klientami, to zwykle przychodzą wcześniej i jak ja zaczynam swoją zmianę, to on zaraz wychodzi. Raz, po raucie, Ewelina przy mnie prosiła go, żeby podwiózł ją do domu, to akurat pamiętam… A co do tego listu, to… – spojrzała na nią z zawstydzeniem. – Głupio mi to mówić, ale… to ja przekazałam go Pablowi.

Lodzia podniosła gwałtownie głowę i popatrzyła na nią szeroko otwartymi oczami.

– Ty?! – wyszeptała z niedowierzaniem. – Jak to?!

Iza znów pokiwała smutno głową i opowiedziała jej w szczegółach tamtą scenę, która wtedy wydawała jej się nieistotnym epizodem, lecz dziś urastała do rangi wydarzenia na wagę życia i śmierci. Lodzia słuchała w milczeniu, ale już bez łez, z zaciętą, skamieniałą miną.

– Nie wiedziałam, do czego mnie wykorzystała – mówiła z żalem Iza. – Ale nie mogę zaprzeczyć, że to w dużym stopniu moja wina. Kolejny raz udowodniłam sobie i światu, że jestem głupią, naiwną idiotką, która za bardzo ufa ludziom i z góry zakłada, że mają dobre intencje. A to tak nie działa… Tak samo było z tymi nieszczęsnymi czekoladkami od Krawczyka… Gdybym wiedziała, w czym biorę udział… Boże! Dlaczego to zawsze muszę być ja?

Zreflektowała się jednak natychmiast, uznając, że jej osoba jest w tym wszystkim najmniej ważna.

– A wracając do tego listu – podjęła powoli, znów usiłując wyświetlić sobie przed oczami duszy tamtą scenę. – Kiedy dałam go Pablowi, pamiętam, że zdziwił się… moim zdaniem, na bank nie miał pojęcia, od kogo to może być. Zaraz przy mnie otworzył to i przeczytał… a właściwie to ja widziałam tylko, jak otwiera kopertę, bo potem poszłam z naczyniami na zaplecze. Tylko raz obejrzałam się na chwilę i widziałam, jak czytał ten list. Mam z tego tylko krótką migawkę, bo zaraz coś mnie zajęło… ale wydaje mi się, że bardzo się zmieszał… aha, tak!… od razu spoważniał i szybko schował ten list do kieszeni, pamiętam! Ale to już tyle, Lodziu, dalej tego nie śledziłam, właściwie to natychmiast o tym zapomniałam.

– To wystarczy – szepnęła smutno Lodzia. – Dziękuję ci, Iza. Nie wiem, co zrobię z tymi informacjami, ale… wolę wiedzieć, niż nie wiedzieć. Nie mam pojęcia, jak mam dalej żyć, to jest dla mnie za ciężkie… ale dziękuję ci.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział LVI (11) (12)


Dodaj komentarz