Anabella – Rozdział LVI (cz. 5)

Łzy ciekły jej teraz bez żadnych hamulców, jak z odkręconego kranu. Iza patrzyła na nią z gorącym współczuciem, sama z trudem powstrzymując łzy, które napływały jej do oczu i słonym smakiem zalewały ściśnięte gardło.

– Nie mów tak, Lodziu – powiedziała cicho, przypominając sobie, co kiedyś o uczuciu Pabla do żony mówił jej Majk. – Przecież on tak reaguje i jest taki zazdrosny o ciebie dlatego, że bardzo cię kocha. Naprawdę bardzo… każdy to widzi gołym okiem.

Lodzia pokręciła głową przecząco, a jej twarz przybrała nagle dziwnie zacięty wyraz. Na nowo zaniepokojona Iza uznała, że lepiej będzie najpierw dać jej dokończyć, a dopiero potem wypowiadać swoje zdanie.

– I co było dalej? – zapytała ostrożnie.

– Rano wyszedł wcześnie do pracy – odparła smutno Lodzia. – Nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. Za to kiedy wrócił wieczorem, zachowywał się normalnie. Nie nawiązał już ani jednym słowem do tamtego. Nic, tak jakby nie było tematu. Mówił o pracy, o Edziu… nosił go na rękach, pomógł go wykąpać i nakarmić… jak zwykle. Żartował sobie, rozmawialiśmy, zjedliśmy razem kolację, uśpiliśmy małego… Tyle że potem znowu poszedł spać do salonu.

– Ups… – wyrwało się Izie.

– No właśnie – westchnęła Lodzia. – Tym razem poszłam za nim, żeby zapytać, dlaczego to robi. Zbagatelizował, powiedział, że poprzedniej nocy dobrze mu się tu spało i że teraz też pośpi sam, bo rano musi być w formie. Tak zupełnie normalnie to powiedział, na wesoło, nawet pocałował mnie i przytulił… ale nie wrócił do sypialni. I od tamtej pory to się nie zmieniło.

– Czyli… cały czas śpi w salonie? – zapytała z niedowierzaniem Iza.

– Aha – pokiwała głową Lodzia. – Już miesiąc.

– I nie próbowałaś z nim rozmawiać, wyjaśnić tego wszystkiego? – zdziwiła się Iza.

– Próbowałam – odparła smutno. – Próbowałam kilka razy, chciałam to wyprostować jak najszybciej, najlepiej jeszcze przed świętami… Ale nie dało się. Pojawił się między nami taki dziwny dystans… chłodek… Kiedy tylko zbierałam się, żeby poruszyć temat, Pablo w pierwszej chwili aż sztywniał, jakby go piorun poraził… a potem nagle obracał wszystko w żart i schodził z tematu… albo uciekał bawić się z Edziem… Czułam, że nie chce o tym rozmawiać. Aż w końcu ja sama też zacięłam się w sobie – dodała z westchnieniem. – Owszem, czułam się winna całej sytuacji, ale z drugiej strony przecież chciałam ją wyjaśnić… i de facto nie miałam sobie nic do zarzucenia, jeśli chodzi o tamtego świra… Tylko tyle, że nie mówiłam nic Pablowi na bieżąco… ale przecież robiłam to tylko po to, żeby zaoszczędzić mu nerwów! – dodała z bólem. – Nie chciałam, żeby się tym dręczył, bo wiem, jak to by go gryzło! I nie chciałam robić kłopotów Majkowi…

– Majk zerwał z nim umowę od tego roku – poinformowała ją blado Iza.

– To dobrze – szepnęła Lodzia. – Dla Majka oczywiście… Lepiej, żeby nie miał już za wiele do czynienia z tym człowiekiem. Majk świetnie zna się na ludziach, nie dziwię się, że z nim skończył. Ale dla mnie to już chyba nie ma znaczenia, Izunia…

Głos znów załamał jej się i słowa uwięzły jej w gardle.

– Co ty mówisz, Lodziu? – pokręciła głową Iza, znów przechylając się, by ująć ją za rękę. – Nie opowiadaj takich rzeczy, przecież to się w końcu wyjaśni… Pablo jest wielkim zazdrośnikiem, to prawda, ale przemyśli to na pewno i sam prędzej czy później będzie chciał do tego wrócić. A ty wtedy powiesz mu, jak było, i wszystko się ułoży…

– Poczekaj – szepnęła Lodzia, kręcąc głową. – To jeszcze nie wszystko. To właściwie dopiero początek…

– Początek? – powtórzyła zdumiona Iza.

– Niestety tak – podjęła Lodzia tym samym smutnym tonem. – Najgorsze zaczęło się po Nowym Roku. Ogólnie nie było za dobrze, ale wydawało mi się, że powoli sytuacja zaczyna się przejaśniać. Pojechaliśmy z Pablem spędzić Sylwestra z jego rodzicami. Mama zajęła się Edikiem, a my spędziliśmy bardzo fajny wieczór, po północy poszliśmy na spacer we dwoje… świecił taki piękny księżyc w pełni…

– Tak – przyznała z uśmiechem Iza. – Ja też go widziałam, chociaż byłam w Belgii.

– No właśnie – na twarz Lodzi również wybiegł bledziutki uśmiech. – Będziesz musiała kiedyś poopowiadać mi o tym wyjeździe… ale nie dzisiaj, Iza.

– Jasne, Lodziu – odparła szybko. – Mów, co było dalej.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4)

Dalsze części:

Rozdział LVI (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz