Anabella – Rozdział LVI (cz. 6)

– No więc byliśmy na tym spacerze – podjęła Lodzia. – Cudownie nam się gadało, zupełnie tak jak dawniej. Rzucaliśmy się śnieżkami, tarzaliśmy się w zaspach jak dzieciaki z podstawówki… I kiedy wracaliśmy, powiedziałam mu, że go kocham, a on pocałował mnie i powiedział mi to samo. Byłam taka szczęśliwa! Pewna, że to przełom, że teraz już wszystko będzie dobrze… Co prawda mama jak na złość pościeliła nam w osobnych pokojach, żartując, że przynajmniej przez jedną noc odpoczniemy sobie od siebie. Ale nie przejęłam się tym, bo uznałam, że niebawem pojedziemy do domu, więc wszystko spokojnie nadrobimy… wreszcie porozmawiamy… wreszcie w pełni do siebie wrócimy…

Zerknęła na Izę, jakby chcąc się upewnić, że rozumie, o co jej chodzi. Iza uśmiechnęła się leciutko i pokiwała głową, choć serce rozdzierał jej niepokój, czuła bowiem, że w opowieści Lodzi zbliża się jakiś wyjątkowo przykry moment.

– I właśnie tego dnia, w Nowy Rok, zadzwoniła do mnie Jula – mówiła dalej Lodzia. – Poprosiła mnie o spotkanie u niej w domu. Zgodziłam się oczywiście. Umówiłam się z moją mamą… bo moi rodzice mieszkają obok Juli, tylko kilka ulic dalej… że na dwie godzinki zostawię u nich Edzia, a sama pójdę z nią pogadać. Pablo chętnie podwiózł nas swoim samochodem i obiecał, że przyjedzie zabrać nas z powrotem do domu koło dwudziestej. Ciągle było super… jak dawniej… Przez cały czas układałam sobie w głowie to, co będę chciała powiedzieć mu wieczorem, żeby wreszcie wszystko wyjaśnić i raz na zawsze zakończyć to nieporozumienie. I wtedy znienacka dostałam obuchem.

– Od niego? – szepnęła z niepokojem Iza.

– Nie – pokręciła głową Lodzia. – Od Juli.

– Jak to?

– W taki sposób, że Jula chciała ze mną rozmawiać właśnie o nim – westchnęła Lodzia. – Gryzła się z tym od kilkunastu dni, aż w końcu uznała, że jednak musi ze mną pogadać, zwłaszcza że przed Sylwestrem zwierzyłam jej się z tych moich małżeńskich kłopotów. Musiałam już przed kimś to z siebie wyrzucić… Tylko jej jednej o tym powiedziałam, nikomu innemu… dopiero teraz mówię to tobie… I wtedy, w Nowy Rok, przeprosiła mnie, że wcześniej nie powiedziała mi wszystkiego. A wiedziała coś, co mnie… prawie zabiło – drżący głos Lodzi przeszedł w ledwie dosłyszalny szept.

Iza milczała, nie śmiejąc zadać pytania, które niemal samo wyrywało jej się z ust.

– Co prawda wtedy jeszcze nie wzięłam tego bardzo na poważnie – ciągnęła Lodzia, starając się wrócić do normalnego tonu głosu. – Właściwie to nie uwierzyłam jej. Bo Jula powiedziała mi, że przed świętami, kiedy była na mieście z koleżankami z psychologii, widziała Pabla w knajpie z jakąś kobietą.

Iza zbladła jak płótno, patrząc na nią szeroko otwartymi oczami.

– Pablo nie widział Juli, zresztą szybko stamtąd wyszedł… z tamtą – mówiła dalej Lodzia głosem podszytym takim bólem, że Izie aż zrobiło się zimno. – Zdziwiło ją trochę, że widzi go na mieście, bo było już dość późno… za późno na służbowe spotkania… Ale nie miała żadnych podejrzeń, dopóki nie opowiedziałam jej o tym naszym kryzysie. Połączyła sobie w głowie fakty, daty… i to ją zszokowało. Przez parę dni nie mogła spać po nocach, zastanawiała się, czy powiedzieć mi o tym, i w końcu uznała, że nie może mnie okłamywać. Że bez względu na wszystko powinnam znać prawdę. Więc powiedziała mi… ale ja i tak jej nie uwierzyłam… nie chciałam tego dopuścić do swojej świadomości, rozumiesz?

– Rozumiem – wyszeptała ze zgrozą Iza.

– Ja go tak bardzo kocham, Iza! – zawołała żarliwie Lodzia, a z oczu popłynęły jej kolejne strumienie łez. – Ja do tej pory do końca nie wierzę, że to prawda! Nie chcę w to wierzyć, bo jeśli ostatecznie uwierzę, to chyba umrę… Już raz mieliśmy okropne nieporozumienie, które omal nas nie rozdzieliło, i nie mogę dopuścić do tego, żeby takie coś się powtórzyło! A z drugiej strony tak bardzo boję się, że to jednak prawda… bo wszystko niestety na to wskazuje…

Słowa ugrzęzły jej w gardle i roztrzęsiona dziewczyna ukryła twarz w mocno drżących dłoniach. Iza patrzyła na nią już nie tylko zszokowana i zaniepokojona, ale wręcz przerażona tym, co usłyszała. Choć myśl ta już w pierwszej chwili, gdy tylko Lodzia wspomniała, że chodzi o Pabla, niejako automatycznie przebiegła jej przez głowę, natychmiast odsunęła ją od siebie z niesmakiem, prawie z oburzeniem. Pablo? Kto jak kto, ale on? Ten, który w przekonaniu Izy zawsze był naocznym dowodem na to, jak mocno mężczyzna może kochać swą jedyną kobietę? Nie, to było niemożliwe… niemożliwe!

Przed oczami Izy w kilka ułamków sekundy przewinęły się obrazy, których była świadkiem. Niekłamany przestrach na obliczu Pabla w dniu, kiedy Lodzia zemdlała na uczelni… nieziemski blask w jego oczach za każdym razem, gdy na nią patrzył… czułe gesty, jakimi obdarzał ją w każdym miejscu i czasie… z trudem hamowana zazdrość widoczna na jego obliczu, gdy jakikolwiek inny mężczyzna adorował jego żonę… Czy to zachowanie mogłoby kryć w sobie drugie, tak podłe dno? Nie… to nie mieściło jej się w głowie… Gdyby jego uwielbienie dla Lodzi miało być tylko grą pozorów, chyba już na zawsze zwątpiłaby w drugiego człowieka!

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział LVI (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz