Anabella – Rozdział LVI (cz. 7)

– Poczekaj, Lodziu – powiedziała ostrożnie. – Nie możesz się tak nakręcać, przecież to może być tylko głupie nieporozumienie. I na pewno tak jest! Ja też nie wierzę, żeby Pablo… Ech, nie, co za bzdura! I co z tego, że Julia widziała go na mieście z jakąś kobietą? A bo to z jedną rozmawia w sprawach zawodowych? Ja sama już tyle razy widziałam go w Anabelli, jak rozmawiał z różnymi osobami… i z kobietami, i z mężczyznami… To przecież mogła być jakaś jego klientka, czasami spotkania biznesowe przeciągają się do późnej nocy. Wiem, co mówię, u nas też przecież takie się odbywają… a on…

Urwała, widząc, że Lodzia coraz mocniej kręci głową przecząco, a łzy płyną jej z oczu dwa razy obficiej.

– Nie, Iza – odpowiedziała cichym lecz stanowczym głosem. – To nie tylko o to chodziło. Ja właśnie tak bym to interpretowała, nadal chcę wierzyć, że tak jest… mimo wszystko… ale jest coś jeszcze…

Jej głos znów przeszedł w ledwie dosłyszalny szept. Iza wstrzymała oddech.

– Na razie dokończę ci tamto – ciągnęła cichym, złamanym głosem Lodzia. – Kiedy wyszłam wtedy od Juli, byłam jak ogłuszona. Pablo przyjechał po mnie i po Edzia później, niż zapowiadał, dopiero przed dwudziestą drugą. Kiedy się spóźniał, ja od razu miałam straszne myśli w głowie… starałam się je odepchnąć, ale nie mogłam… Przez cały czas widziałam go… z tamtą… Nadal go z nią widzę…

– Przestań, Lodziu – szepnęła bezradnie Iza. – Przestań… nie wolno tak…

– Oczywiście starałam się zachować dobrą minę do złej gry – westchnęła Lodzia. – Ale on od razu zauważył, że coś się zmieniło. Tak jakby domyślił się, że ja już wszystko wiem… Niby rozmawialiśmy normalnie, ale wrócił ten okropny chłód, którego przez chwilę już nie było. I kiedy przyjechaliśmy do domu, wykąpaliśmy razem Edzia i położyliśmy go spać… mam wrażenie, że Pablo przez moment zawahał się przed pójściem do salonu, jakby czekał na mój gest… że go zatrzymam i zaproszę do siebie…

– I zrobiłaś to? – zapytała szybko Iza.

– Nie – pokręciła głową Lodzia. – Nie byłam na to gotowa. Czułam, że najpierw muszę to wszystko przemyśleć, jakoś sobie z tym poradzić…

– Ale dlaczego nie zapytałaś go wprost o tę kobietę? – zdziwiła się Iza. – Przecież powiedziałby ci, kto to był, i wszystko by się wyjaśniło!

Lodzia znów pokręciła smutno głową.

– To nie jest takie proste, Izunia. Zapytać, to byłoby w pewnym sensie oskarżyć go… okazać mu dowód braku zaufania… Zresztą ja sama nie wiem, czy to by mi przeszło przez gardło… Nadal biję się z myślami…

– Czyli wtedy znowu poszedł spać do salonu? – pokiwała głową Iza.

– Tak – potwierdziła z rezygnacją Lodzia. – I od tamtej pory prawie nie ma go w domu. Wychodzi wcześnie, wraca późno… Jak już rozmawiamy, to właściwie tylko o Edziu, bo on od tego czasu zrobił się strasznie nerwowy, ciągle płacze, tak jak widziałaś dzisiaj. Wiem, że to przeze mnie. Wiem… ale co ja mogę na to poradzić? Przedwczoraj wieczorem, kiedy Pablo znów długo nie wracał z pracy, nie wytrzymałam w tej samotności, z tym ciągłym płaczem Edzia… Zapakowałam małego do samochodu i zawiozłam do mojej mamy, a sama pojechałam połazić po mieście, żeby jakoś się uspokoić, odetchnąć… Wróciłam późno, faktycznie trochę spokojniejsza… ale wtedy okazało się, że w międzyczasie Pablo dzwonił do mamy i pytał, czy jestem u nich. Mama powiedziała mu, że jest tylko Edzio, a ja zostawiłam go i pojechałam gdzieś sobie, ale nie mówiłam, dokąd ani po co. I kiedy wróciłam z małym do domu, on siedział zamknięty w salonie. Nawet nie wyszedł nas przywitać…

– Pewnie pomyślał sobie to samo, co ty myślałaś o nim – westchnęła współczująco Iza. – Wyobraził sobie, gdzie byłaś i co robiłaś… jak świetnie się bawiłaś… Zgaduję, że nie wyprowadziłaś go z tego błędu?

– Nie – szepnęła Lodzia. – Nie dał mi na to szansy. A zresztą jeśli tak pomyślał, to… niech sobie dalej myśli! – dodała twardszym tonem, podnosząc dumnie głowę. – Ja już mam tego trochę dość, Iza, wiesz? Od nie wiem kiedy ciągle muszę się tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem! Czy to moja wina, że dostawił się do mnie ten idiota Krawczyk? Czy ja go w jakikolwiek sposób prowokowałam? Nie! Nigdy, ani razu… dla mnie zawsze liczył się i nadal liczy się tylko Pablo. Kocham go do szaleństwa, jego jednego na całym świecie! A on nadal chyba tego nie rozumie! To zresztą nieważne… to nie tylko o to chodzi…

– Mówiłaś, że jest coś jeszcze – przypomniała jej ostrożnie Iza.

– Aha – skinęła głową Lodzia. – To było wczoraj. Pablo wyszedł do pracy z samego rana, minęliśmy się tylko na chwilę w kuchni, udawał, że tak strasznie się śpieszy… Prawie wybiegł z domu, dobrze, że nie trzasnął drzwiami… ale to chyba tylko z litości dla Edzia, bo on wtedy akurat zasnął po przepłakanej nocy… A ja miałam taką pustkę w głowie, że nie mogłam skupić się na niczym, więc jak zawsze w takich razach zabrałam się za porządki. Wiesz, takie kompleksowe, żeby zająć się czymś automatycznie, jakoś zabić myśli…

– Tak, wiem, jak to działa – przyznała Iza. – Ja też tak nieraz robię.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6)

Dalsze części:

Rozdział LVI (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz