Anabella – Rozdział LVII (cz. 1)

– Szczepciu, co ja widzę? – rzuciła ze zdziwieniem Iza, wchodząc do kuchni pana Szczepana po rozebraniu się z płaszcza. – Wychodziłeś dzisiaj na dwór?

Pytanie to narzuciło jej się na widok pozostawionej na krześle w przedpokoju jego kurtki zimowej, lekko zamoczonej na ramionach i rękawach, zapewne po kontakcie ze śniegiem, który dziś znów padał dość gęsto, a także butów staruszka stojących w pokaźnej kałuży brudnej wody, jaka musiała z nich ścieknąć również jako wynik roztapiającego się śniegu. Uśmiechnięty od ucha do ucha pan Szczepan, który właśnie kończył jedzenie śniadania, pokiwał twierdząco głową.

– A tak, Izulka, byłem, byłem – przyznał wesoło. – Dopiero co wróciłem. Sam poszedłem, już nie chciałem zawracać głowy pani Jadzi, ona teraz, bidulka, jakaś zakatarzona chodzi… Przeszedłem się, żeby kupić świeże bułki, do kościoła też wstąpiłem pomodlić się trochę za moją Hanusię… Taki ładny śnieg dzisiaj pada, że aż miło popatrzeć, a mrozu prawie wcale. W sam raz na spacer.

Iza patrzyła na niego z zaskoczeniem, zza którego z każdym jego słowem przezierała coraz większa radość. Nie dało się bowiem ukryć, że ostatnio pan Szczepan był w znacząco lepszej formie niż w poprzednich miesiącach, a tego, co działo się z nim w lecie, kiedy ledwo zwlekał się z łóżka i wymagał pomocy w najprostszych czynnościach, nie można było nawet porównać z obecnym stanem jego zdrowia. Poprawę tę dziewczyna zauważyła już podczas swych pierwszych odwiedzin u niego po powrocie z Belgii, a przy kolejnych, kiedy to podzieliła się z nim zaskakującą wiadomością na temat swoich koligacji rodzinnych z Hanią, zdawał się czuć jeszcze lepiej. Dziś jednak nastąpiło apogeum, bowiem od wielu miesięcy, a ściślej od czasu, kiedy staruszek, wracając ze spaceru, zasłabł na schodach i w ostatniej chwili został tam odnaleziony przez panią Jadzię, jeszcze ani razu nie zdarzyło się, by zdecydował się na samodzielne wyjście z domu.

– Wyglądasz jak okaz zdrowia! – przyznała z radością, siadając naprzeciw niego przy stole. – Byłeś na spacerze, a teraz sam sobie zrobiłeś kanapki i nawet ogórka obrałeś… Szczepciu, ja cię naprawdę nie poznaję! Skąd taka forma? Jeszcze trochę i będziesz mógł biegać i jeździć na rowerze! Może weźmiesz udział w jakiejś sportowej olimpiadzie dla seniorów, co ty na to?

Oboje roześmiali się z tego żartu, przy czym Iza nie omieszkała zauważyć, że śmiech staruszka brzmiał dziś dźwięcznie i beztrosko, a charakterystyczne szare cienie pod oczami były dużo bledsze, prawie niewidoczne.

– Sam nie wiem, dlaczego, ale rzeczywiście ostatnio czuję się dużo lepiej – przyznał pan Szczepan. – Może dlatego, że zima… Odkąd mam te problemy z sercem, zimą czuję się lepiej niż latem, zwłaszcza kiedy są upały.

– Ach, prawda! – szepnęła w olśnieniu Iza. – Najgorzej czułeś się w lipcu i w sierpniu, kiedy było tak gorąco i duszno, pamiętam! Upały pewnie źle działają ci na serce… A nie dostałeś ostatnio jakichś nowych leków?

– Nie, Izulka – pokręcił głową staruszek. – Cały czas mam te same. I już w nocy wcale mnie nie dusi. Ale to chyba normalne w mojej sytuacji.

– To znaczy? – nie zrozumiała Iza.

– No… taka poprawa na niedługo przed końcem – uśmiechnął się beztrosko pan Szczepan.

Twarz Izy natychmiast spoważniała i przybrała surowy wyraz.

– Szczepciu, tyle razy cię prosiłam, żebyś nie gadał głupot – powiedziała z wyrzutem. – Żebyś jeszcze miał do tego powody… Ale nie. Trzymasz się wspaniale, w lecie skończysz osiemdziesiąt cztery lata i naprawdę nie każdy w tym wieku ma taką formę jak ty. Pożyjesz jeszcze spokojnie co najmniej do setki. Po co opowiadasz takie rzeczy?

– A nic, nic – machnął ręką pan Szczepan. – Ja po prostu czuję, że do tych osiemdziesięciu czterech nie dociągnę i że w tym roku już pójdę do Hani. Przeczucie starego człowieka, co poradzić?… Ale nieważne, nie gniewaj się, Izulka, już nie będę tak gadał – dodał skwapliwie, zerkając na posmutniałą minę Izy. – Co będzie, to będzie, ja tam jestem gotowy, wszystko załatwiłem, uregulowałem… Może i lepiej się czuję przez to, że sumienie mam spokojne? Tak mi z tym lekko i dobrze… A powiedz, przyniosłaś mi zdjęcia Piotrusia? – zmienił szybko temat.

– Przyniosłam! – ożywiła się Iza, zawracając do przedpokoju po torebkę, którą zostawiła tam razem z płaszczem i butami. – Mam cały album, poczekaj, zaraz ci pokażę!

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Dalsze części:

Tom V

Rozdział LVII (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)


Dodaj komentarz