Anabella – Rozdział LVII (cz. 11)

– Iza, tak dalej być nie może – pokręciła głową Gosia, kiedy we trzy z Klaudią znosiły do kuchni brudne naczynia i przekazywały je na ręce kucharek oraz uwijającej się jak pszczółka Zuzi. – Potrzebne nam są jeszcze ze dwie kelnerki, a jedna to na pewno. Chłopaki mają teraz do pomocy Tymka, a u nas już się dziury kadrowe porobiły, najpierw Basia odeszła, potem Karola… Jeśli takie dniówki jak dzisiejsza będą się powtarzać, to po prostu nie wyrobimy na zakrętach.

– Tak, wiem, Gosiu – westchnęła Iza. – Pogadam z szefem i poszukamy kogoś do uzupełnienia za Karolcię. Myślałam o tym już wcześniej, ale na razie zatrudniliśmy Zuzkę, a my na sali póki co dawałyśmy sobie radę, sądziłam, że to wystarczy… Jak widać, myliłam się.

– Popularność klubu rośnie – zauważyła Klaudia. – Ale dzisiaj to już jest po prostu szczyt wszystkiego. No co? Cieszmy się, dziewczyny! – dodała wesoło. – Pracujemy w prosperującej firmie, mamy markę i renomę! Tylko czasem czacha dymi i nogi odpadają…

– Dobra, disco skończone! – zameldował Antek, który doszedł właśnie do nich z głębi sali. – Teraz lecę pomóc chłopakom poprzestawiać stoliki, tylko, please, dziewczyny, dajcie mi na szybko coś do picia, wyschłem jak Sahara…

Prace związane z pobieżnym porządkowaniem zaśmieconej sali zakończyły się dopiero pół godziny po zamknięciu lokalu i wyczerpana ekipa zaczęła zbierać się do wyjścia, resztę sprzątania pozostawiając na rano pracownikom zewnętrznej firmy. Majk, który po zakończonej dyskotece wraz z Antkiem pomagał ochroniarzom w ustawianiu na parkiecie stolików pod kolejną dniówkę restauracyjną, wpadł na zaplecze, długimi łykami pociągając w locie wodę z półtoralitrowej butelki.

– Okej, panie i panowie, fajrant! – ogłosił donośnie. – Ratuj się, kto może, spadamy na chatę! Antek, leć zamknij główne wejście, co? – zwrócił się do chłopaka, który skinął głową i zgarnąwszy z jego ręki klucze, wyszedł z powrotem na salę. – Wyjdziemy wszyscy tyłem, tylko pogaście wszędzie światła… Iza? – zaczepił Izę, która odwiązała sobie właśnie z bioder fartuszek i zmierzała do pokoju kelnerek, aby go odłożyć. – Mam do ciebie dwa słowa. W sprawie Rogalskiego… i nie tylko.

Iza, która spodziewała się tego rodzaju zaproszenia do rozmowy, pokiwała smętnie głową i poszła za nim do gabinetu, do którego od początku swojej zmiany nie zdążyła jeszcze zajrzeć nawet na minutę. Była już potwornie zmęczona, jednak ponieważ zajęcia na uczelni zakończyły się już w związku z sesją egzaminacyjną, rano mogła pospać do dziewiątej, tym bardziej że dopiero na dziesiątą byli umówieni z panem Stanisławem na wizytę w areszcie u Kacpra.

Zresztą to nie zmęczenie, a konieczność przyznania się Majkowi do stłuczenia kieliszka pana Szczepana, niepokoiła ją i zniechęcała do tej rozmowy. Choć sprawa z pozoru była błaha i dla dorosłych ludzi nie powinna stanowić większego problemu, cały bagaż emocji, jaki wiązał się z tym drobnym przedmiotem, nadawał jej wyjątkowej rangi. Intuicja podpowiadała jej, że ów niby nieistotny epizod, który w każdym innym przypadku łatwo byłoby jej zignorować, miał większą wagę, niż ktokolwiek niewtajemniczony mógłby podejrzewać.

Po wejściu do gabinetu natychmiast spojrzała na biurko, gdzie leżała biała teczka z dokumentami, które Majk załatwiał dzisiaj z Rogalskim.

– Mam to przejrzeć? – zapytała rzeczowo, sięgając po teczkę.

Majk zamknął za sobą drzwi, podszedł do niej, w milczeniu wyjął jej z rąk dokumenty i odłożył je z powrotem na blat. Iza spojrzała na niego zdezorientowana.

– Okej, a teraz mów – zażądał, patrząc na nią poważnym, badawczym wzrokiem. – W czym ci podpadłem?

Iza znieruchomiała, szeroko otwierając oczy.

– Podpadłeś? – szepnęła zdumiona. – Jak to podpadłeś? Ty? Ależ nie, gdzież… skąd ci to przyszło do głowy?

– Przecież widzę, że coś nie gra – odparł stanowczo Majk. – Wyczuwam to jak rentgen albo jak wariograf. Nie udawaj, Iza, znam cię jak samego siebie. O co chodzi?

Iza odwróciła oczy, zmieszana tym niezręcznym nieporozumieniem, a jednocześnie pełna podziwu dla jego przenikliwości. W istocie jakimś szóstym zmysłem musiał wyczuć stan jej ducha, choć sposób, w jaki go zinterpretował, bynajmniej nie ułatwiał jej zadania.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział LVII (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz