Anabella – Rozdział LVII (cz. 16)

Ledwie Iza zdołała wysunąć dłonie z jego włosów, pociągnął ją w stronę biurka i nie wypuszczając jej z ramion, usiadł na swoim fotelu tak, że chcąc nie chcąc wylądowała mu na kolanach. Poderwała się z nich zmieszana.

– Nie uciekaj, elfiku – poprosił łagodnie, przytrzymując ją siłą. – Niczego się nie bój.

Iza przestała stawiać opór, lecz zesztywniała i spięła mięśnie, gotowa w każdej chwili podnieść się z jego kolan.

– Nie boję się – zapewniła go. – No co ty? Tyle że na tym fotelu to jakoś tak… głupio. Może lepiej usiądziemy sobie tam? – wskazała na stojącą w kącie kozetkę, na której piętrzyły się stosy czystych obrusów i wypranych ściereczek prosto z magla.

– Nie, tam nie ma miejsca, zostańmy tutaj – pokręcił głową Majk, rozsiadając wygodniej w fotelu i pociągając ją za sobą. – Chodź, usiądź sobie ze mną i dokończ to, co zaczęłaś. No, rozluźnij się, Izula… proszę. Tylko parę minut…

– Okej – szepnęła posłusznie, siadając wygodniej na jego kolanach i znów wsuwając jedną dłoń w jego włosy. – Ale nie będzie ci ciężko?

– Ciężko? – parsknął śmiechem. – Nie żartuj. Jesteś leciutka jak koliberek.

Oparł głowę na zagłówku fotela i z przyjemnością przymknął oczy, delektując się dotykiem jej dłoni. Iza z uśmiechem przyglądała się jego spokojnej teraz twarzy, na której za każdym ruchem jej palców coraz bardziej rozlewał się wyraz błogości. Pomyślała o tym, jak dziwna i zwariowana łączyła ich relacja, skoro nawet ta obiektywnie dwuznaczna pozycja, w jakiej usiedli na swe przyjacielskie doładowanie energii, była między nimi dopuszczalna i nie budziła w niej ani cienia obawy. Majk był wszak dla niej jak przyjaciel… jak starszy brat, do którego miała pełne zaufanie… Wciąż nie przestając jedną dłonią głaskać go po włosach, usadowiła się jeszcze wygodniej, wsparła głowę na jego ramieniu i rozluźniła mięśnie.

– O tak, przytul się, elfiku – szepnął, ogarniając ją mocniej obydwoma ramionami. – Tego mi było trzeba po tym dzisiejszym koszmarze… Cholera… jak mi dobrze…

Iza uśmiechnęła się z satysfakcją i również przymknęła oczy, łapiąc się na myśli, że jej też jest teraz dobrze jak nigdy i że mogłaby tak siedzieć do samego rana. Nagle wszystkie smutki i złe myśli ulotniły się jak kamfora, a wyrzuty sumienia związane z potłuczonymi kieliszkami rozmyły się i przytępiły, uwalniając jej serce z nieprzyjemnego ścisku. Co prawda, mając na uwadze pierwszą reakcję Majka, nie wierzyła do końca, że zniszczenie sentymentalnych pamiątek tak zupełnie go nie obeszło, jednak teraz, wtulona w jego objęcia, niezawodną inteligencją serca wyczuwała w jego zachowaniu, że naprawdę się na nią nie gniewał. Nie, nie gniewał się… był spokojny… Iza czuła, że naprawdę było mu dobrze… A to przecież było najważniejsze…

Tak… nie musiała już niczym się martwić, sprawa była załatwiona, jak sam to powiedział. Teraz jeszcze kilka minut przytulania w trybie terapii i wszystko wróci do normy… Będzie mogła udać się do domu i pójść spać, a rano pojadą z panem Stanisławem w odwiedziny do Kacpra. Jak on musiał już się za nimi stęsknić! Jak źle musiało mu być w tym areszcie, z dala od świata… i od tych jego kobiet, które tak uwielbiał, a bez których teraz przyszło mu tak długo żyć…

„Biedny Kacperku” – myślała ze współczuciem, wizualizując sobie w pamięci przygnębioną twarz chłopaka. – „Sam się tak wkopałeś, załatwiłeś się na szaro… to było do przewidzenia… Ale przecież pani Ziuta powiedziała, że wszystko będzie dobrze, więc tego się trzymajmy. A przy okazji nauczysz się, że te twoje bale nie są niezbędne do szczęścia, bo wystarczy tylko przytulić się do kogoś… jak ja teraz do Michasia… i wszystko już jest dobrze… Tak dobrze… tak cudownie… Boże, jak cudownie…”

Ostatnia myśl zaszemrała miękko w jej umyśle i odpłynęła w dal… Nie, nie musiała o tym myśleć, wystarczyło, że to czuła… ten spokój, tę błogość… Czuła je całą duszą i całym ciałem, które rozluźniło się teraz przyjemnie, jakby tonęło w miękkiej, wygodnej pościeli. Co prawda nie powinna zapominać, że jeszcze jest w pracy i że nie wolno jej teraz zasnąć, znajduje się bowiem w obiektywnie głupiej sytuacji, siedząc na kolanach szefa w gabinecie Anabelli… poza tym za chwilę trzeba będzie zbierać się i iść do domu… Ale to będzie dopiero za chwilę… jeszcze nie teraz… Teraz jest jej zbyt dobrze, żeby miała wolę poruszyć się choćby o milimetr, a co dopiero wstać…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Dalsze części:

Rozdział LVII (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz