Anabella – Rozdział LVII (cz. 18)

– Widziałem – odparł w roztargnieniu. – I bardzo mnie to cieszy. Ale wracając do twojego wyjazdu na ferie… – podjął ostrożnie. – Pewnie będziesz chciała spotkać się ze znajomymi… Na przykład z tą twoją dawną przyjaciółką, dla której Pablo podawał ci papiery na alimenty, tak?

– Z Agą – skinęła głową Iza. – Tak… Ona już jest w ostatnim miesiącu, niedługo będzie rodzić, a Mela mówi, że nadal pracuje jak wariatka. Na pewno się z nią spotkam, to nieuniknione. Dlaczego pytasz?

– A tak… z ciekawości – wzruszył lekko ramionami. – Nie opowiadasz mi za często o sobie, o tym twoim Korytkowie… ciekawi mnie to. Nawet ten twój frajer Misiek. Ogarnął się już po spalonych zaręczynach?

Jego głos lekko się zmienił, zabrzmiało w nim jakby napięcie. Iza pokręciła głową.

– Nie wiem – odparła spokojnie. – Nie mam na ten temat żadnych nowych informacji. Może jak pojadę do domu, to czegoś się dowiem. Melcia zawsze kabluje mi najświeższe plotki z okolicy, a to jest teraz bardzo gorący temat, więc jeśli coś się zmieniło, na pewno nie omieszka uszczęśliwić mnie tą informacją. Ale teraz, dopóki nie muszę o tym myśleć, to nie myślę… Zobaczymy.

Majk przyglądał jej się uważnie.

– Jasne – przyznał szybko. – Wybacz, Iza, nie chciałem być wścibski. Tak tylko zapytałem, jakoś wpadło mi to do głowy… To co? Zmęczona? – dodał swoim zwykłym, wesołym głosem. – Widzę, że tak, oczy już same ci się zamykają. Ja chętnie posiedziałbym na elfikowym doładowaniu do samego rana, ale chyba powoli trzeba się zbierać, co?

Iza natychmiast zerwała się z jego kolan.

– Właśnie! – zawołała z niepokojem. – Która godzina? Masz jakiś zegarek?

– Mam telefon – skinął głową.

Nieśpiesznie podniósł się z fotela i sięgnął do kieszeni spodni, skąd wyjął telefon.

– Dziesięć po trzeciej – oznajmił, zerkając na wyświetlacz. – Trzeba spadać na chatę. Wybacz mi, elfiku, że tak długo cię zatrzymałem – dodał lekko skonfundowany. – Zbieraj się szybko, a ja w ramach ekspiacji odwiozę cię do domu samochodem. Pod samą bramę, pozostanie ci tylko jakoś wczołgać się po schodach.

– Super! – ucieszyła się Iza. – Dzisiaj ani myślę odmówić! Chociaż z tym wczołgiwaniem to przesadzasz, nie jest wcale tak źle. Nawet odechciało mi się aż tak bardzo spać. Chyba przeszłam już pierwszy nocny kryzys i gdyby trzeba było zasuwać na sali do szóstej rano, to bez kłopotu dałabym radę.

– Tak, wiem, twarda z ciebie sztuka – pokiwał głową Majk, sięgając na krzesło po swoją kurtkę i otwierając przez nią drzwi gabinetu. – Prawdziwy nocny elf. A moją wątpliwą zasługą jest to, że testuję twoje możliwości w harowaniu przez okrągłą dobę. Studia, praca u mnie na cały etat, a do tego jeszcze ofiarna pomoc innym… Mogę tylko wierzyć ci na słowo, że czasami zdarza ci się nawet spać.

– Ach! – roześmiała się Iza, szczerze rozbawiona tą uwagą. – Zdarza mi się, nie bój się! Wykorzystuję na drzemkę różne bardzo dziwne pory, na przykład rano między śniadaniem a wyjściem na uczelnię, albo na godzinę przed pracą, tak tylko… żeby nabrać sił. Nauczyłam się już przysypiać jak ptak w locie, zresztą nie potrzebuję dużo snu, wystarczy mi kilka godzin i jestem jak nowo narodzona.

– To tak jak ja – uśmiechnął się Majk, prowadząc ją korytarzem zaplecza do pokoju kelnerek, by mogła przebrać się w zimowe buty i założyć płaszcz. – Działam dokładnie w tym samym trybie, elfiku. Co prawda nie chodzę na uczelnię, ale sam nie wiem, jak to się dzieje, że codziennie od rana zawsze jest coś do załatwienia. Spotkania, telefony, sprawy na mieście, problemy do rozwiązania… to się generuje jak przez pączkowanie.

– Takie są uroki prowadzenia firmy – zauważyła Iza, zapinając sobie płaszcz i pośpiesznie owijając szyję rudo-pomarańczowym szalem, który rok wcześniej dostała pod choinkę od Amelii i Roberta. – My z Melą też nieraz miałyśmy takie nawały spraw, że nie wiadomo było, w co najpierw ręce włożyć. Zawsze w myślach porównywałam to do wagonów węgla, które trzeba na bieżąco rozładowywać, bo za nimi jadą już kolejne. I nie można ani na chwilę przerwać rozładunku, bo one jadą i jadą… i ani myślą przestać!

– Ech… żebyś wiedziała! – roześmiał się Majk, który przez cały czas obserwował spod oka każdy jej gest. – Jadą i jadą, a jeśli ich nie rozładujesz, to wjadą ci na głowę i wykoleją się na niej z wielkim hukiem!

– No właśnie! A to może boleć! – dołączyła do jego śmiechu Iza, wyciągając z kieszeni czapkę i rękawiczki i zarzucając sobie torebkę na ramię. – No okej, jestem już gotowa… Idziemy?

Majk wyciągnął z kieszeni kurtki pęk kluczy.

– Idziemy – skinął głową. – Zamkniemy budę i jedziemy przysnąć jak ptak w locie… chociaż na dwie godzinki!

Ich wesoły śmiech poniósł się echem po pustym i ciemnym zapleczu Anabelli.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Dalsze części:

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz