Anabella – Rozdział LVII (cz. 9)

Majk znieruchomiał z bilecikiem w palcach, znów dyskretnie zerknął na Izę i na jego twarzy odmalowała się mieszanina niezadowolenia i zmieszania. Szybko jednak wyraz ten rozmył się i ustąpił pola jego zwyczajnej, neutralnej i beztroskiej minie.

– Aha – odparł obojętnym tonem, zgniatając w dłoni wciąż złożoną, nieprzeczytaną karteczkę i zamieniając ją w niewielką kulkę, którą celnym pstryknięciem palców posłał do stojącego w kącie za barem kosza na śmieci. – Coś jeszcze?

Wiktoria spojrzała na niego zaskoczona, ale nie odważyła się skomentować tego gestu i tylko pokręciła przecząco głową.

– Dobra, to idę zrobić nalot Antkowi i Chudemu – oznajmił spokojnie Majk, nie patrząc już na Izę, która ostrożnie przestawiała na róg blatu jedną z wypełnionych po brzegi tac. – Frajer ma mi się rozliczyć z tej konstrukcji pod bluszcz.

Mówiąc to, odwrócił się i odszedł w głąb sali, zaczepiony po drodze przez grupkę rozbawionych gości, z którymi zatrzymał się na krótką pogawędkę. W tym samym momencie do baru podbiegła Zuzia.

– Już jestem, proszę pani – dygnęła grzecznie przez Izą, na co ta wymieniła z Wiktorią rozbawione uśmiechy. – Mam zabrać te naczynia?

– Tak, Zuza – skinęła głową. – Bierz jedną tacę, ja wezmę drugą i zaniesiemy to do kuchni, pomogę ci. Potem wrócisz jeszcze po tę trzecią, dobrze?

– Tak jest, proszę pani.

Pomógłszy Zuzi odnieść naczynia do kuchni, gdzie sytuacja wydawała się być w pełni pod kontrolą, Iza wróciła na salę, by wesprzeć koleżanki w obsłudze zamówień. Jednak nie minęło nawet kilka minut, kiedy znów pojawił się problem do rozwiązania, gdyż jej uwagę po raz drugi przyciągnęła widmowa twarz Oli, na którą natknęła się w połowie sali.

– Olciu, co ci jest? – zapytała z troską, obejmując ramieniem słaniającą się na nogach koleżankę. – Źle się czujesz?

– Jakoś nie za dobrze – przyznała blado Ola. – Głowa pobolewa mnie już od rana, a teraz mam takie okropne mroczki przed oczami… jakoś daję radę, ale jest coraz gorzej…

– Dobra, daj mi to – odparła szybko Iza, stanowczym gestem przejmując od niej tacę, na której leżała notatka z zamówieniem. – Ja cię zastąpię, a ty biegnij do szatni, usiądź sobie i odpocznij trochę, a najlepiej idź już do domu i pakuj się do łóżka. Jeśli dasz radę oczywiście – dodała, zerkając na jej coraz bledszą i jakby nieobecną twarz. – Wiesz co, poczekaj na razie w szatni, zajrzę tam zaraz do ciebie… Z którego stolika przyjmowałaś zamówienie?

– C jedenaście – odparła Ola, posłusznie kierując się na zaplecze. – Dzięki, Iza.

Po kwadransie, jaki zajęło jej obsłużenie stolików z sektora C, na którym pracowała dziś Ola, Iza zajrzała do dyżurki kelnerek, gdzie w fotelu pod oknem siedziała nadal blada i wyraźnie osłabiona koleżanka. Na pełne niepokoju pytania Izy pokręciła głową i uśmiechnęła się bledziutko.

– Nie, Iza, to nie żadna choroba – zapewniła ją smutno. – Zwykłe przemęczenie… No dobra, powiem ci, o co chodzi, żebyś się o mnie nie martwiła. Pokłóciłam się wczoraj z Kubą, wiesz, z moim facetem… przez to całą noc nie spałam… no i teraz skosiło mnie, chociaż miałam nadzieję, że jakoś pociągnę do końca zmiany…

– Rozumiem – pokiwała głową Iza, ze współczuciem gładząc ją po ramieniu. – Faktycznie, skoro już od doby nie zmrużyłaś oka, to łatwo się wykończyć, zwłaszcza w takim kotle jak dzisiaj. Widzisz? To tak zawsze jest. Jak na złość, taka szalona dniówka trafia się akurat w ten jeden dzień, kiedy jest się najbardziej wykończonym i ze zrytą psychą.

– Żebyś wiedziała – przyznała ponuro Ola, przesuwając dłonią po czole i sięgając po torebkę, którą położyła sobie obok fotela. – To jakieś przekleństwo. Ale trudno, tak to jest… Ja teraz marzę tylko o tym, żeby położyć się do łóżka, a co do reszty, nawet co do Kuby, to… już mi wszystko jedno. Zaraz chyba zamówię taryfę, bo nie wiem, jak dojdę na przystanek, nogi mi się trzęsą…

Wyciągnęła telefon z torebki i z westchnieniem uaktywniła wyświetlacz.

– Poczekaj, Oleńko – zatrzymała ją łagodnym gestem Iza. – Lepiej będzie, jak ktoś podwiezie cię samochodem i podprowadzi pod same drzwi. Zapytam Chudego, może da radę wyrwać się na pół godziny, już trochę się przerzedziło, a ja, powiem szczerze, boję się puszczać cię po nocy do domu w takim stanie.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział LVII (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz