Anabella – Rozdział LVIII (cz. 1)

– Nie no, żarcie jest okej – zapewnił Izę Kacper, gniotąc w obu swoich rękach jej dłoń wyciągniętą ku niemu na blacie stolika w sali widzeń. – Właściwie wszystko mi smakuje, może oprócz buraczków… wolę takie, jak ty robisz, są inaczej przyprawione. Ale i tak da się zjeść, więc spoko…

– To dobrze, Kacperku – szepnęła Iza.

Ze współczuciem i smutkiem, który starała się jak najskrupulatniej przed nim ukrywać, przyglądała się spod oka jego poszarzałej i mocno wychudłej twarzy. Kiedy weszła do sali widzeń po wizycie pana Stanisława, gdyż dziś każde z nich miało wyznaczony indywidualny, półgodzinny czas spotkania z aresztantem, prawie nie rozpoznała w nim dawnego, beztroskiego chłopaka, który obecnie wyglądał jak cień samego siebie, mimo że od feralnego dnia aresztowania minęły dopiero niecałe dwa miesiące.

Choć już przy poprzedniej, przedświątecznej wizycie w zachowaniu Kacpra widać było skrajną rezygnację i przygnębienie, dziś zmiany w jego postaci manifestowały się znacząco również na planie fizycznym. Jego krępa, umięśniona sylwetka w zauważalny sposób wyszczuplała, przez co wydawał się jakby wyższy i smuklejszy (to zresztą, jak nie omieszkała mimochodem zauważyć Iza, wizualnie działało na jego korzyść), a podkrążone, lekko zapadłe oczy patrzyły z nietypową dla niego powagą i jakby zza mgły smutnego zamyślenia. W pierwszym odruchu Iza przypisała winę za ten stan więziennemu jedzeniu, które mogło mu nie smakować, jednak kiedy Kacper zaprzeczył tej hipotezie, jasno zrozumiała, że powody tej zmiany były wyłącznie natury psychologicznej.

„On mimo wszystko ma swoją wrażliwość” – pomyślała, kiedy z uśmiechem radości, który na jej widok rozjaśnił jego przygaszoną twarz, ujął na powitanie obie jej dłonie i nie wypuszczał ich ani na chwilę, nawet kiedy zgodnie z regułami wizyty usiedli przy stole. – „Głębszą, niż można by się domyślać po jego powierzchownym zachowaniu…”

– Super, że przyszłaś, Iza – podjął Kacper, obracając jej dłoń w swoich dłoniach, na przemian gładząc ją i ściskając. – I ty, i stryj… Maciek jest mega gość, że załatwił nam to spotkanie, pan mecenas Paweł też… Osobiście gadał z naczelnikiem i to dzięki niemu się udało, bo nie każdy w mojej sytuacji, przed wyrokiem, może tak się spotkać z kimś z zewnątrz. A ja już tutaj fioła dostaję… Fajnie sobie ze stryjem pogadałem, stęskniłem się już za starym piernikiem, ale najbardziej to czekałem na ciebie. Kurde, jaką masz genialną tę łapkę… – westchnął z rozrzewnieniem. – Prawdziwe kobiece ciałko… miękkie, delikatne… Jak mi tego brakuje, Iza! Co ja bym dał za odrobinę takiego ciepełka, chociaż przez pięć minut dziennie…

– Wiem, Kacperku – pokiwała głową Iza, pozwalając mu do woli ściskać swoją dłoń. – Mogę to sobie wyobrazić.

– I wcale nie chodzi mi o ten teges – sprecyzował z powagą Kacper. – Chociaż no dobra, to też, wiadomo… Ale najgorsze jest to, że nie ma do kogo się przytulić, taką rączkę potrzymać… Pamiętasz, jak kiedyś mówiłaś mi, że masz inwersję, ale że wystarczy ci przytulić się do kogoś i to już dużo daje?

– Pamiętam – uśmiechnęła się Iza.

– No to ja wtedy tego nie mogłem zrozumieć – westchnął. – Zresztą nadal dziwię ci się, że tak marnujesz czas i nie korzystasz ze swoich możliwości… Chociaż czekaj! – zastanowił się, przyglądając jej się z nagłym ożywieniem. – Zapomniałem, że ty przecież balujesz z szefem! Kurde… jak on to zrobił, że tak cię rozgrzał i wyleczył cię z inwersji, to ja na serio nie wiem… No, ale nie wnikam, przynajmniej przez to lepiej wiesz, o czym mówię.

Iza, która już miała uśmiechnąć się pobłażliwie, zadrżała nagle na wspomnienie nocnej rozmowy w gabinecie i szalonego płomienia, jaki na kilka chwil ogarnął jej ciało… No tak, ale to przecież było przez to, że myślała o Michale! A właściwie nawet nie myślała, ale podświadomie musiała to z nim kojarzyć… Ech… jak ten Kacper jednak niczego nie rozumiał!

– Wiem, o czym mówisz – odparła wymijająco.

– No właśnie – pokiwał głową Kacper, a jego twarz znowu przygasła. – Ale ja mówiłem o tym czasie, kiedy jeszcze miałaś mega inwersję i nawet szef cię nie ruszał. Powiedziałaś wtedy, że potrzebujesz przytulić się, ale nie musisz iść w tym dalej… I wiesz co? Ja dopiero w pudle załapałem, o co ci chodziło! Mówiłem ci już zresztą tamtym razem, że pomijając moich starych, to gdyby nie ty i stryj, to mnie by tu nawet pies z kulawą nogą nie odwiedził… No, może jeszcze Adaś, bo podobno raz chciał, tylko nie dostał pozwolenia. Ale tak poza tym to nikt. A zwłaszcza żadna kobieta.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Dalsze części:

Rozdział LVIII (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)


Dodaj komentarz