Anabella – Rozdział LVIII (cz. 2)

„Sam widzisz, Kacperku – pomyślała smutno Iza, nie chcąc jednak wypowiadać tego na głos, by go nie przygnębiać. – „Traktują cię tak samo, jak ty je traktowałeś…”

– I wiesz co? – ciągnął ponuro Kacper. – Jak tak sobie zacząłem o tym myśleć… a teraz na myślenie to mam tyle czasu, że hej… to wyszło mi, że ja nawet nie wiem, którą bym tu chciał widzieć. Bo wszystkie to na pewno nie… jakoś głupio by było, jakby jednego dnia przychodziła do mnie Bożenka, drugiego Renia, trzeciego Julitka… czy tam Judytka… albo Jolka czy Baśka… Nie, tak to bym nie chciał – pokręcił stanowczo głową. – Co innego na wolności, a co innego tutaj. Tutaj to ja bym wolał jedną, za to jakoś tak… głębiej.

„Dobry trop!” – uśmiechnęła się w duchu Iza.

– Tak, żeby nie tylko bla-bla-bla i ten teges – wyjaśnił jej Kacper, nadal ściskając i ugniatając ze wszystkich stron jej dłoń. – Ale żeby ktoś o mnie myślał, pamiętał… tęsknił… żeby komuś brakowało tego, że mnie nie ma… I jak tak sobie pomyślałem, że gdybym miał się zdecydować, którą wybrać… Aśkę, Ilonkę, Martynkę czy Justynkę… to kurde, sam nie wiem. Chyba żadną. Najchętniej to bym wybrał ciebie – westchnął, podnosząc na nią przepełnione melancholią oczy. – Ale ty się nie liczysz, bo przychodzisz do mnie tylko jak siostra, a ja potrzebuję kobiety… w każdym sensie… Poza tym ty nie jesteś do końca w moim typie, a jakbym już miał wybierać, to chciałbym, żeby ona była naprawdę idealna… Ups, co ja gadam! – zreflektował się nagle, zerkając na nią z niepokojem. – Tylko nie obraź się, Iza, chodziło mi o to, że…

– Nie obrażę się, nie martw się, Kacperku – zapewniła go Iza, nie mogąc powstrzymać rozbawionego uśmiechu. – Przecież wyjaśniliśmy to sobie na samym początku. Ty nie jesteś w moim typie, a ja nie jestem w twoim. To przecież całkowicie normalne. Wolałbyś blondynkę, co? – mrugnęła do niego porozumiewawczo. – I to taką z pełniejszymi kształtami…

– Z dużą rufą – przyznał w rozmarzeniu Kacper. – No… takie mnie kręcą najbardziej. Zresztą sama od razu to obczaiłaś, nie wiem jak, chyba wyczytałaś w moich oczach… Tak czy siak, gdybym miał już wybrać tylko jedną, to postawiłabym właśnie na taką większą blondyneczkę… mięciutką, cieplutką… mmm… Oczywiście tylko na czas tego pudła – zaznaczył z powagą. – Bo jak wyjdę na wolność, to ja już sobie odbiję! Uuu, gwarantuję ci, Iza… wióry będą szły i pióra leciały! Żadnej nie przepuszczę! Ale teraz, póki jestem w tym cholernym kiciu, to jedna by mi wystarczyła… tak do przytulania, do tęsknienia… ech! – westchnął smętnie.

Iza przyjrzała mu się z rozczarowaniem.

– Oj, Kacper – pokręciła głową z dezaprobatą. – A ja już miałam nadzieję, że coś zrozumiałeś… ale widzę, że jednak niewiele się zmieniło. Pomyśl tylko, jak taka kobieta poczułaby się, gdybyś w czasie więzienia traktował ją jak jedyną, a po wyjściu na wolność poszedłbyś z powrotem w swoje dawne tango? No, sam powiedz?

Kacper patrzył na nią przez chwilę w zamyśleniu, jakby intensywnie się nad czymś zastanawiał, po czym westchnął i pokręcił głową z rezygnacją.

– Nieważne, Iza – machnął ręką. – To i tak tylko takie gadanie… Przecież wiadomo, że ja stąd jeszcze długo nie wyjdę. Pan mecenas kazał mi się nie łudzić, że to będzie przed końcem tego roku, a przecież dopiero styczeń się kończy… Maciek powiedział mi, że nawet sam wyrok to najwcześniej w marcu będę miał, może dopiero w kwietniu…

– Tak, wiem – przyznała rzeczowo Iza. – Rozmawiałam z panem Maciejem i tak to rzeczywiście wygląda. Ale powiedział, że z tym poszkodowanym jest odrobinę lepiej, rehabilitacja przynosi efekty, więc de facto czas do rozprawy działa na twoją korzyść.

– Niby tak – westchnął Kacper. – Ogólnie to strasznie głupio wyszło. Nie chciałem tak go załatwić… Jak teraz myślę o tym, to żałuję, serio… Bo co z tego, że Anetkę broniłem? Czy tam Anitkę… Co z tego, Iza? Ona teraz nawet o mnie nie pomyśli, a ja całe życie sobie rozwaliłem…

Iza, choć w duchu musiała przyznać mu rację, nieustannie pamiętała o zaleceniu obu adwokatów, by w miarę możliwości starać się podnosić Kacpra na duchu.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1)

Dalsze części:

Rozdział LVIII (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz