Anabella – Rozdział LX (cz. 10)

„Szczepcio miał niezłego fuksa” – pomyślała, wchodząc za róg ulicy, gdzie siła wiatru gwałtownie osłabła. – „Uff, tu już trochę mniej wieje…  Gdyby taki śnieg złapał nas w drodze na cmentarz, nie dalibyśmy rady dobrnąć do grobu Hani…”

– No, nareszcie! – usłyszała znajomy, wesoły głos i dostrzegła ciemną sylwetkę odrywającą się od ściany mijanej właśnie kamienicy. – Co ty tam robiłaś tyle czasu? Myślałem, że zasypie mnie tu po uszy!

Zdumiona Iza stanęła jak wryta, a serce zabiło jej radośnie.

– Majk! Ty tutaj?! A ja szukałam cię po całej firmie, chciałam się z tobą pożegnać…

– Właśnie po to tu przyszedłem – zapewnił ją z uśmiechem, podając jej ramię wśród szalejącej śnieżycy. – Ale najpierw odprowadzę cię na chatę, żeby wiatr mi cię nie porwał. No, trzymaj się mnie mocno i biegniemy!

Iza nie protestowała. Przepełniona radością, której źródła sama do końca nie rozumiała, wsunęła rękę pod jego ramię i oboje ruszyli chodnikiem w dalszą drogę, smagani śniegiem i lodowatym wiatrem, który za rogiem kolejnej ulicy znów przybrał na sile, nie tylko uniemożliwiając rozmowę, ale również utrudniając widzenie. Jednak ta męcząca, dokuczliwa aura nie mogła popsuć radosnego nastroju, jaki przepełniał ich oboje w czasie szalonego biegu na oślep przez śnieżycę. Każdy mocniejszy powiew wiatru bijącego ich śniegiem po twarzach wywoływał tylko ich wesoły wybuch śmiechu, ledwie słyszalnego w szalejącym żywiole, lecz szczerego jak u bawiących się dzieci – śmiechu, który płynął prosto z serca.

Choć do stancji Izy było niedaleko, w tych warunkach atmosferycznych droga zajęła im dwa razy więcej czasu, niż miałoby to miejsce przy normalnej pogodzie. Dlatego, kiedy w końcu zdyszani i oblepieni śniegiem wpadli do bramy jej kamienicy, panująca tam cisza i brak smagających po twarzy lodowatych igiełek przyniosły im ogromną ulgę, jakby nagle znaleźli się w zupełnie innym świecie.

– Ale szaleństwo! – zaśmiała się Iza, wciąż ciężko oddychając po męczącym biegu. – Nie pamiętam już, kiedy widziałam taką śnieżycę!

– Ja chyba raz taką widziałem – odparł Majk. – Ale to już było tak dawno temu, że kojarzy mi się jak przez mgłę. Pokaż no, mała, jesteś cała w śniegu! – dodał wesoło. – Otrzepuj to tutaj, bo naniesiesz sobie na chatę!

Oboje ze śmiechem zabrali się za otrzepywanie się nawzajem ze wszędobylskiego, lepiącego się śniegu, co wymagało zdjęcia również czapek, na których zebrała się największa jego warstwa.

– Ale zimno! – pokręciła głową Iza. – Jak się zdejmie czapkę, to dopiero czuć, jaki mróz. Dziękuję ci, że mnie odprowadziłeś, Majk – dodała, poważniejąc. – To miłe z twojej strony. Teraz będę miała wyrzuty sumienia, bo ja pójdę sobie do ciepłego domu, a ty przecież musisz jeszcze wrócić. Załóż czapkę, żebyś się nie przeziębił… Albo wiesz co? Wejdźmy na chwilę do klatki, tam jest kaloryfer, powinno być cieplej.

– Świetna myśl, elfiku – podchwycił Majk, wkładając sobie mokrą czapkę do kieszeni i otwierając przed nią drzwi na ciemną klatkę schodową. – I tak nie wygonisz mnie za szybko, bo mam do ciebie jeszcze dwie sprawy. Po to zaczaiłem się na ciebie na ulicy.

Instynktownie ściszył głos, gdyż niósł się on echem po pustej i ciemnej klatce schodowej, a wszak od dawna trwała już cisza nocna.

– Światło zapala się tam, po drugiej stronie – odpowiedziała równie ściszonym półgłosem Iza, wskazując mu w ciemnościach przeciwległą ścianę. – Poczekaj, zaraz…

– Zostaw, nie trzeba nam światła – zatrzymał ją stanowczo.

W słabiutkiej poświacie padającej przez wychodzące na podwórze okienko korytarza Iza tylko w zarysie widziała jego postać, co natychmiast przywiodło jej na pamięć ów listopadowy wieczór sprzed ponad roku, kiedy w podobnych ciemnościach odprowadzali do domu pana Szczepana. Uśmiechnęła się do siebie na to wspomnienie.

– Nie chciałem żegnać się z tobą w biegu – ciągnął cicho Majk. – A pewnie inaczej by się nie dało w tym kotle.

– Mówiłeś, że masz do mnie dwie sprawy – przypomniała mu z zaciekawieniem.

– Tak – potwierdził spokojnie. – Pierwsza to taka, że gadałem z Pablem.

– Ach! – Iza aż podskoczyła z zaintrygowania. – Kiedy gadaliście?

– Pół godziny temu. Nie wytrzymałem i wysłałem mu krótkiego smsa z pytaniem, czy wszystko okej, a on oddzwonił na chwilę. Właśnie po to wyszedłem z lokalu, a skoro już byłem na górze, to uznałem, że poczekam na ciebie, bo i tak zaraz wychodzisz na chatę, odprowadzę cię i opowiem ci wszystko po drodze. Nie wiedziałem tylko, którędy będziesz wychodzić, frontem czy od kuchni, więc zaczaiłem się na ciebie na ulicy. Nie sądziłem, że ten śnieg znowu zacznie tak cholernie sypać! – zaśmiał się lekko. – Jak tak dalej pójdzie, to o drugiej Chudy będzie musiał pomóc mi wykopać samochód z dwumetrowej zaspy!

– Ale co z Pablem i Lodzią? – zapytała niecierpliwie Iza, mimowolnie wspominając zapłakaną twarz przyjaciółki.

– Już jest dobrze – zapewnił ją uspokajająco Majk. – Nie znam szczegółów, ale poradzili sobie z kryzysem, wyjaśnili co trzeba i wszyscy mamy nadzieję, że taki numer już nigdy więcej się nie powtórzy. Ech, frajer… – dodał ciszej, a w jego głosie zabrzmiało wzruszenie. – Znam go na wylot, nawet nie musiał mi nic mówić, po samym głosie poznałem, że jest szczęśliwy…

– Bogu dzięki! – szepnęła z ulgą Iza.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział LX (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz