Anabella – Rozdział LX (cz. 2)

Cmentarz tonął w półmroku rozświetlonym jedynie rozproszonym światłem padającym z nieodległych ulic miasta i odbijającymi się w śniegu promieniami księżyca, który po długiej i obfitej śnieżycy niespodziewanie pojawił się na bezchmurnym już teraz niebie. Pan Szczepan, Iza i Majk z trudem brnęli przez śnieżne zaspy, których nikt nie zdążył jeszcze poodgarniać, w kierunku miejsca wiecznego spoczynku Hani, przy czym Majk torował drogę jako pierwszy, zaś Iza starała się prowadzić staruszka po jego śladach tak, by mógł wykonywać jak najmniejszy wysiłek.

Grób Hani, podobnie jak inne, był tak zasypany śniegiem, że widać było tylko czarny żelazny krzyż z tabliczką, również do połowy zawianą białym puchem. Nie bacząc na to, że śnieg sypał jej się do butów, Iza dobrnęła do niej i ruchem dłoni oczyściła znajomy napis: Hanna Matuszczyk. Żyła lat 28. Pokój jej duszy.

„Moja starsza, daleka kuzynka” – pomyślała ze wzruszeniem, przypominając sobie zdjęcia z albumu pana Szczepana. – „Tata jako mały chłopiec siedział u niej na kolanach i bawił się z nią przez cały dzień. Kto mógł przewidzieć, że po latach jego młodsza córka przez przypadek spotka jej owdowiałego męża i tak bardzo się z nim zaprzyjaźni? Jakie niezbadane są koleje losu…”

– Chodź, Izulka – poprosił cicho staruszek, wyciągając do niej rękę. – Stań tu koło mnie.

Iza posłusznie wróciła na alejkę i stanęła obok niego naprzeciwko grobu.

– A ty, Michasiu, z drugiej strony… o tak – ciągnął z przejęciem pan Szczepan, wskazując Majkowi miejsce, na którym powinien się ustawić. – I teraz dajcie mi ręce.

Iza i Majk, stojący teraz po obu jego stronach, bez protestu podali mu dłonie, które on ujął w swoje i uścisnął. Był to słaby, starczy uścisk, Iza nawet przez rękawiczkę wyczuwała lekkie drżenie jego ręki… a jednak było w nim coś tak potężnego i tak pełnego jakiejś innej, jakby duchowej mocy, że gdyby dziewczyna w tym momencie postanowiła cofnąć dłoń, chyba nie zdołałaby tego zrobić. Tymczasem pan Szczepan, ściskając ich dłonie, szeptał coś teraz pod nosem, poruszając ustami, lecz nie wydając najmniejszego dźwięku. Modlił się? A może po prostu rozmawiał ze swoją Hanią?

Było zimno, coraz zimniej… Mróz szczypał w policzki i zaczynał atakować palce, a choć na szczęście nie było wiatru, w taką pogodę nie powinno się zbyt długo stać w bezruchu. Pan Szczepan jednak zdawał się zupełnie na to nie zważać. Stojąca z dłonią w jego dłoni Iza całą uwagę skupiła na tabliczce z nazwiskiem Hani i wizualizując sobie przed oczami jej twarz, odmówiła w myśli modlitwę za zmarłych. Kiedy skończyła, zerknęła ukradkiem na odcinający się na tle księżycowego nieba profil staruszka, który wciąż bezgłośnie poruszał ustami wpatrzony w napis z jej imieniem. Iza patrzyła na niego w zafascynowaniu, jakby z ruchu jego warg chciała odczytać treść słów, w których instynktownie wyczuwała coś bardzo ważnego i bardzo pięknego… I wtedy napotkała oczy Majka.

Ów spojrzał na pana Szczepana dokładnie w tym samym momencie co ona i ponad jego głową wyszukał wzrokiem jej twarz oświetloną jasnym promieniem księżyca. W pamięci Izy natychmiast błysnęła grudniowa scena z Korytkowa – jej ostatnie, jakże obojętne spotkanie z Michałem na drodze skąpanej w księżycowym blasku. Nie widziała wtedy jego oczu, gdyż szedł tyłem do księżyca i jego twarz tonęła w cieniu, dokładnie tak jak teraz twarz Majka. Lecz w takim razie coś tu było nie tak… Dlaczego oczy Majka widziała tak wyraźnie, jakby patrzyła na nie w pełnym świetle dnia? Na cmentarzu było ciemno, a ona widziała dokładnie nawet stalowoszary kolor jego tęczówek… Jak to było możliwe?

Ten podświadomie zarejestrowany paradoks sprawił, że na kilka długich sekund zatrzymała wzrok na jego oczach, które stały się jakby jedynym punktem odniesienia we wszechświecie. Tak jakby nie było stojącego między nimi staruszka ani wysokich drzew okalających grób Hani, a tylko te jasne, fascynująco lśniące oczy, których przecież w marnym oświetleniu nie powinna widzieć tak wyraźnie… Skąd to się wzięło? Złudzenie? Wyobraźnia? Nim zdążyła to ustalić, jakiś cichy szept z dna jej duszy podpowiedział jej, że to przecież nieważne… że nie powinna o niczym myśleć, lecz poddać się magii chwili i zatonąć w tej szarej, świetlistej głębinie, na dnie której coś na nią czekało… coś bardzo dobrego… cudownego… coś, dla czego warto byłoby żyć…

Zabłąkana chmura przysłoniła nagle księżyc, na cmentarzu zrobiło się ciemno i ponuro. Iza ocknęła się i odwróciła oczy, nadal zdziwiona ponadnaturalnym zjawiskiem, jakiego przed chwilą była świadkiem. Choć nie, to raczej była tylko jej wyobraźnia, tak tylko jej się zdawało. To widocznie efekt tej magicznej atmosfery, jaką wytworzył wokół siebie pan Szczepan, gdy w mroźnej ciszy i ciemności rozmawiał ze swą zmarłą przed pół wiekiem ukochaną żoną.

Niemal w tym samym momencie staruszek również zakończył swe bezgłośne szeptanie, poruszył się i puścił ich ręce.

– Trzeba jechać, Michasiu – zwrócił się do Majka neutralnym, choć nieco drżącym głosem. – Jakoś zimno się zrobiło. Dziękuję wam, moje dzieci.

– Nie ma za co – odparł cicho Majk, podając mu ramię, by mógł się przytrzymać, i wraz z Izą poprowadził go przetartą już ścieżką w stronę wyjścia z cmentarza. – Przecież wiesz, stary frajerze, że ja dla ciebie wszystko. Iza, podrzucę cię do firmy, bo już prawie osiemnasta, trzeba zrobić im mały nalot kontrolny – dodał tonem organizatora. – A ja sam odwiozę Szczepka do domu. Ogarnę go, dam mu kolację, leki i będę po dziewiętnastej, okej?

– Okej – pokiwała głową Iza, uśmiechając się do niego w ciemności. – Dobry pomysł, szefie.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1)

Dalsze części:

Rozdział LX (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz