Anabella – Rozdział LXI (cz. 12)

Oszołomiona tak niezwykłą reakcją siostry Amelia posłała jej zdumione spojrzenie, jednak nie odezwała się, a tylko ostrożnie usiadła na brzegu najbliższego fotela. Równie zdumiony tym nagłym zwrotem akcji Krzemiński patrzył na Izę jak na ufoludka.

– Jak to… ty? – wybełkotał w końcu dziwnym, nieswoim głosem.

– Tak, ja – potwierdziła dumnie Iza. – I bardzo proszę nie zwracać się do mnie per ty. To, że jestem rówieśniczką pańskiego syna i kiedyś mówił mi pan po imieniu, nie znaczy, że obecnie jestem pana koleżanką. Ziemia, którą kupiliśmy od pani Matyldy Andrzejczakowej – tu zerknęła znacząco na Amelię – jest mi tak samo potrzebna jak panu, dlatego oznajmiam po raz drugi i ostatni, że nie odsprzedamy jej nikomu i dalsze drążenie tego tematu jest bezcelowe. Mój szwagier powiedział to panu chyba aż nadto wyraźnie, więc nie rozumiem, czego pan tu jeszcze szuka.

Krzemiński wreszcie ocknął się z oszołomienia.

– Chwila! – rzucił groźnie, postępując kilka kroków w stronę Izy. – Jeszcze raz! Mam rozumieć, że to nie Robert Stawecki, tylko ty jesteś oficjalną właścicielką tej ziemi? Chcesz powiedzieć, że została kupiona albo przepisana na twoje nazwisko?

Buzująca emocjami, wojowniczo nastawiona Iza uznała, że na tym etapie konflikt z rodziną Krzemińskich w sprawie działki zaszedł już tak daleko, że nie miało większego znaczenia, co mu odpowie. Miała teraz tylko jeden nadrzędny cel – ochronić Amelię. Odsunąć od niej ryzyko kolejnych takich stresów, wziąć to na siebie, osłonić ją własną piersią przynajmniej do czasu, aż szczęśliwie urodzi swoje dziecko…

– Proszę się domyślić! – rzuciła dumnie do Krzemińskiego. – Nie mam zamiaru spowiadać się przed panem z moich rodzinnych spraw. Oczekuję raczej, że natychmiast przeprosi pan moją siostrę za swoje niegodne zachowanie i że…

– Zaraz, zaraz! – przerwał jej Krzemiński, zbliżając się do niej o kolejny krok. – Nie tak szybko, panienko. Chyba zapomniałaś, z kim masz do czynienia!

– Nie zapomniałam – odparła spokojnie Iza, patrząc mu twardo w oczy. – To raczej pan się zapomina. Powtarzam, że nie życzę sobie, żeby zwracał się pan do mnie per ty. A skoro nie chce pan przeprosić mojej siostry, to wybaczy pan, ale ja na tym kończę naszą rozmowę. Proszę stąd wyjść! – dodała surowo, wyciągając palec wskazujący w stronę wyjścia z salonu. – Drzwi są tam.

Amelia pobladła, przerażona takim postawieniem sprawy, jednak w jej oczach zapaliły się mimowolne ogniki uznania. Krzemiński aż zachłysnął się powietrzem.

– Ty gówniaro! – wycedził przez zęby, ściskając dłonie w pięści. – Jeszcze od ziemi nie odrosłaś, a będziesz mi tu…

– Proszę stąd wyjść! – powtórzyła lodowatym tonem Iza, wciąż wskazując palcem na drzwi. – No już, żegnam pana. To jest nasz dom, a pan jest tutaj niemile widziany. Rozumie pan po polsku czy nie?! – podniosła głos wobec braku reakcji z jego strony. – Proszę się stąd wynosić! Natychmiast!

Krzemiński zdawał się nie wierzyć własnym oczom i uszom. Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale nagle zrezygnował z tego zamiaru i gwałtownym ruchem skierował się w stronę drzwi. W progu odwrócił się jednak, po czym, mrużąc oczy w wąskie szparki, tym razem to on wycelował palec w stronę Izy.

– Poczekaj no ty, gówniaro – wysyczał z wściekłością. – Jeszcze tego pożałujesz!

Po czym nerwowym krokiem wyszedł z salonu, a następnie z domu, z całej siły zatrzaskując za sobą drzwi od ganku. Wstrząśnięta przeżytą sceną, lecz ciągle jeszcze działająca na adrenalinie Iza natychmiast przypadła do fotela, na którym siedziała Amelia, i z niepokojem chwyciła ją za rękę.

– Melciu, wszystko dobrze? – zapytała z troską, przyglądając się jej bladej twarzy. – Jak się czujesz, kochana? Bardzo się zdenerwowałaś?

– Wszystko dobrze, Izunia – szepnęła Amelia, choć dłonie jej drżały, a w oczach zaszkliły się nerwowe łzy. – Moja mała dzielna siostrzyczko…

W tym momencie drzwi do domu znowu otworzyły się gwałtownie. Iza poderwała się na równe nogi i w ochronnym geście zasłoniła fotel Amelii swoim ciałem, czując, że znów zaczyna jej się robić czerwono przed oczami. Do salonu wszedł jednak tylko Robert, którego twarz wyrażała najwyższy niepokój i zdumienie.

– Co tu się dzieje, dziewczyny? – zapytał, podchodząc do fotela żony. – Iza? Mel? Minąłem się przed chwilą z Krzemińskim… wypadł z naszego podwórka jak opętany. Był tutaj? Rozmawiał z wami?

Iza, której z ulgi na widok Roberta mocno zakręciło się w głowie, poczuła nagle, jak ożywcza adrenalina opuszcza ją, a w konsekwencji całe jej ciało ogarnia nieprzyjemna słabość. W uszach jej zaszumiało, w głowie zrobiło się pusto…

– Tak, Robciu – dobiegł do jej świadomości przygłuszony głos Amelii. – Najpierw ze mną, a potem z Izą. Spóźniłeś się tylko kilka minut.

Do nieprzyjemnych reakcji fizycznych, jakie w ciągu kilkunastu sekund stały się udziałem Izy, dołączyła teraz świadomość tego, co właśnie zrobiła. Świadomość klęski, katastrofy, ostatecznego końca świata… świadomość spalonego na zawsze mostu i bezpowrotnie pogrzebanych resztek nadziei. Powolnym gestem podniosła drżącą dłoń do czoła.

– Przepraszam was – wydusiła z siebie cicho, na co Robert i Amelia natychmiast spojrzeli na nią z niepokojem. – Robciu, zajmij się Melą… ja muszę na chwilę pójść do siebie.

Po czym chwiejnym krokiem, na nogach jak z waty i z poczuciem, że świat wiruje w jedną stronę, a w drugą, przeciwną, kręci się jej własna głowa, ruszyła w kierunku swojego pokoju. Zamknąwszy drzwi, rzuciła się na łóżko i ukryła rozpaloną twarz w przyjemnie zimnej poduszce. Nie myślała teraz o niczym. Po prostu chciała być sama.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Dalsze części:

Rozdział LXI (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17)

Rozdział LXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)


Dodaj komentarz