Anabella – Rozdział LXI (cz. 13)

– Jak by na to nie spojrzeć, jesteś niesamowita, Iza – powtórzył po raz kolejny Robert, kręcąc z uznaniem głową. – Wczoraj aż nie chciało mi się wierzyć, kiedy Mela mi to opowiadała, poza tym byłem wściekły, że sam tak niewiele się spóźniłem… Już ja bym mu pokazał! Ale tak czy inaczej wielki szacun, siostra. Zrobiłaś to tak samo dobrze jak ja, a nawet jeszcze lepiej, biorąc pod uwagę element zaskoczenia przeciwnika!

Oboje z Amelią parsknęli śmiechem. Od wczorajszej traumatycznej sceny z Krzemińskim minęło już wystarczająco dużo czasu, by cała rodzina zdążyła dojść do siebie i nawet zacząć brać sprawę z humorem. Ogniste wystąpienie Izy, która w spektakularnym stylu wyrzuciła z domu nieproszonego gościa, wzbudziło wielki podziw i wdzięczność Amelii, a ze strony Roberta napotkało szczery respekt i coś w rodzaju rodzinnej dumy.

– Nie sądziłem, że z naszej małej siostrzyczki wyrośnie taka amazonka – ciągnął, dolewając sobie kakao, które pili do kanapek na kolację. – Mam nadzieję, że to Krzemińskiego raz na zawsze oduczy włażenia bez zaproszenia na cudzy teren. Ten typ od dawna za dużo sobie pozwala, ale tym razem przeholował po całości. Należał mu się taki zimny prysznic i bardzo się cieszę, że go dostał.

– Najważniejsze, że Mela dobrze się czuje – zaznaczyła oględnie Iza, zerkając na bladą lecz rozpromienioną twarz siostry. – Gdybym to ja otworzyła mu drzwi i rozmawiała z nim sam na sam, nigdy nie wpadłabym w taki szał, Robciu. Byłabym o wiele mniej odważna, to pewne. Ale nie mogłam znieść, że ten człowiek krzyczy na Melę… i nie wiem, co się ze mną stało. Jakby wstąpiła we mnie jakaś bestia!

Robert i Amelia znów parsknęli śmiechem.

– Mała waleczna bestyjka – uśmiechnęła się Amelia. – Niebawem całe Korytkowo dowie się, że z naszą Izunią lepiej nie zadzierać!

– E, nie, Melu… tego to raczej nikt się nie dowie – pokręcił sceptycznie głową Robert. – Wątpię, żeby Krzemiński pochwalił się komukolwiek, że dostał u nas takie manto. I to od kogo? Od małej Izy Wodnickiej! Przecież dla niego to byłby wstyd na całą okolicę! A swoją drogą, siostra, musimy ustalić, jak dalej z nim gadać… no wiesz, w razie gdyby jednak się nie odczepił – dodał poważniej, zwracając się do Izy. – Mam trzymać się wersji, że ziemia jest twoja, i odsyłać go w tej sprawie do ciebie? Nie chciałbym podważać twoich słów, ale z drugiej strony wolałbym nie mieszać cię w to i nie narażać na nieprzyjemności.

– Tym się nie przejmuj, Robciu – zapewniła go spokojnie Iza. – Ja i tak większość czasu spędzam poza Korytkowem, więc spokojnie możemy trzymać się tej wersji. To powinno związać mu ręce, przynajmniej Mela będzie miała spokój… Dla mnie to żaden problem, jutro wracam do Lublina i nieprędko znów do was zajrzę, a nie ma przecież nic ważniejszego niż zdrowie mojej siostrzyczki i małego siostrzeńca… albo siostrzenicy.

– To prawda – szepnął Robert, spoglądając z czułością na żonę.

– Umówmy się więc, że przynajmniej do czasu narodzin maluszka oficjalna wersja brzmi, że ziemia jest moja – ciągnęła Iza. – Ktokolwiek będzie chciał nachodzić was w tej sprawie, będzie miał utrudnione zadanie, bo będzie musiał poszukać mnie. A mnie tu prawie nigdy nie ma, więc to powinno ich skutecznie zniechęcić. Powiedzcie tylko Andrzejczakowej, o co chodzi, żeby w razie czego się nie stresowała.

– Spokojnie, dla Andrzejczakowej nie ma żadnego znaczenia, czy właścicielem ziemi jestem ja czy ty – zapewnił ją Robert. – Jej zależy wyłącznie na tym, żeby nie odsprzedać działki Krzemińskim. Zresztą mnie też zależy teraz na tym tak samo jak jej. W każdym razie dzięki, Iza, zrobimy tak, jak mówisz. I nie żebym bał się tego bydlaka – zaznaczył dla porządku. – Bo jak przyjdzie co do czego, to i tak ja będę z nim gadał za ciebie, o to się nie martw. Ale to jest rzeczywiście rewelacyjny pomysł na zamknięcie mu gęby przynajmniej do wakacji. Powiem ci, że sam bym nawet na to nie wpadł.

Iza pokiwała głową z leciutkim uśmiechem. Po nieprzespanej nocy, kiedy wiła się po łóżku, wylewając w poduszkę obfite potoki łez, po dniu spędzonym na pomocy w sklepie oraz krótkiej wizycie na grobie rodziców, dokąd z trudem dobrnęła zasypaną śniegiem drogą, obecnie była już prawie całkiem spokojna. A jeśli nawet nie spokojna, to przynajmniej pogodzona z sytuacją i pewna, że wczoraj zrobiła dokładnie to, co powinna była zrobić. I że nie ma czego żałować. Najważniejsze było to, że obroniła Amelię… a reszta to były tylko mrzonki, którym nie warto było dłużej poświęcać uwagi.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Dalsze części:

Rozdział LXI (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz