Anabella – Rozdział LXI (cz. 14)

W trakcie tej koszmarnej, nieprzespanej nocy przeżyła istne piekło, ale dzięki temu wreszcie ostatecznie rozliczyła się sama ze sobą. Z początku wspomnienie każdej sekundy kłótni ze starym Krzemińskim paliło ją do żywego jak rozżarzone żelazo, a wzburzona krew szumiała w jej żyłach jak górski potok w czasie burzy, jednak im bardziej opadały pierwsze, najgwałtowniejsze emocje, tym bardziej do jej świadomości przebijała owa nieznośna myśl, którą już wtedy, wchodząc do salonu, miała w tyle głowy. Myśl o tym, że właśnie na zawsze straciła Michała… I tym razem to już nie były tylko słowa i zrezygnowane myśli. Tym razem to był fakt – bezwzględny i nieodwołalny.

Tak… O ile do tej pory, zwłaszcza po niedoszłych zaręczynach Michała i Sylwii, na dnie jej duszy migotały jeszcze resztki szalonej nadziei, nadziei od wielu miesięcy skutecznie tłumionej lecz wciąż jeszcze nie do końca umarłej, o tyle teraz nawet to blade widmo szansy na odmianę losu rozwiało się w jej sercu bez śladu. Nie, teraz już nie było nadziei… To był koniec. Definitywny koniec jej dziewczęcych marzeń i złudzeń, jakimi żyła od prawie szesnastu lat, wiernie czekając na najmniejszy okruch zainteresowania ze strony blondwłosego przystojniaka, któremu jako mała dziewczynka tak ufnie oddała swoje serce. Koniec czegoś, co być może nie byłoby jeszcze całkowicie zamknięte, co jeszcze wczoraj miało choć teoretyczną rację bytu, gdyby ona sama nie spaliła tego mostu… gdyby własnymi rękami nie zamordowała swej ledwie już dyszącej nadziei… gdyby nie przecięła ostatniej nici, po której mogłaby jeszcze kiedyś trafić do ukochanego serca…

Ale cóż… stało się i już się nie odstanie. Iza nie miała najmniejszych wątpliwości, że otwarty konflikt, w jaki osobiście weszła z ojcem Michała, definitywnie przekreślił jej szanse na dobrą relację z jego rodziną i z nim samym. Rzecz była stracona na zawsze i nie do odbudowania, gdyż stary Krzemiński do końca życia nie wybaczy jej upokorzenia, jakie musiał znieść, gdy tak autorytarnie wyrzuciła go ze swego domu. Nie wybaczy jej… i zresztą ona wcale nie chce jego wybaczenia! Miałaby go przepraszać?! Niby za co? To on powinien czuć się winny, to raczej on powinien przepraszać ją! Ją, Amelię i Roberta…

Nie, nie powinna czuć żalu. Raczej powinna cieszyć się, że sprawa jest zakończona, wreszcie wyjaśniona i zamknięta. To pomoże jej ostatecznie wyleczyć się z absurdalnych złudzeń i zapomnieć o tym, co wprawdzie przez ponad piętnaście lat stanowiło głęboki sens jej życia, lecz tak naprawdę nigdy nie miało szans na spełnienie. Teraz wreszcie będzie zmuszona pogodzić się z tym i uwolnić się… Co prawda być może już nigdy nie minie ów delikatny ścisk serca, który czuła za każdym razem, gdy słyszała imię Michała, być może nigdy już nie zdoła całkowicie uodpornić się na wieści o nim, które siłą rzeczy regularnie będą do niej docierać, ale przynajmniej będzie mogła stanąć z boku i patrzeć na to z dystansem, tak jakby to nie dotyczyło jej osoby. Jak nastolatka zakochana w idolu z zawieszonego nad jej łóżkiem plakatu, świadoma tego, że on nawet nie wie o jej istnieniu… świadoma tego, że dla niego jest nikim… nikim takim!

„Kilka miesięcy terapii z Majkiem i już były całkiem niezłe efekty” – myślała, ścieląc sobie łóżko na ostatnią noc, jaką miała spędzić w Korytkowie przed powrotem do Lublina. – „Ale najlepszą terapię i najlepszy efekt niespodziewanie zafundowałam sobie wczoraj sama. Ech, paradoks! Latami marzyłam, że ten człowiek kiedyś będzie członkiem mojej bardzo bliskiej rodziny… a dziś wychodzi na to, że jest moim największym wrogiem! Gorszym nawet od psychola Krawczyka… I tak kończą się marzenia ściętej głowy, Izabello. Tak opada zaczarowany kurz…”

Leżący na biurku przy jej łóżku telefon wydał przyciszony sygnał nadchodzącej wiadomości tekstowej. Iza sięgnęła po aparat i na pulpicie znalazła powiadomienie o nowym mmsie. Otworzyła go z zaciekawieniem. Wiadomość była od Majka. Zawierała zdjęcie stojącego na stole w jego salonie szklanego wazonu z trzema czerwonymi, pysznie rozwiniętymi różami, a pod nim komentarz:

Oto nasze zaczarowane róże. Gadałem z nimi przez trzy noce, a dziś rano tak rozkwitły. Czy to znak, że niedługo wróci mój elfik?

Promienny uśmiech rozjaśnił twarz Izy. Natychmiast zapomniała o swych smutnych rozważaniach i o wczorajszej kłótni z Krzemińskim, dyskretny ścisk serca ustąpił, a duszę opanowała radość i błogi spokój. Usiadłszy na łóżku, nie przestając się uśmiechać, wklepała zwrotnego smsa.

Piękne! Dziękuję ci za zdjęcie! Do Lublina wracam jutro, w czwartek będę w pracy. Do zobaczenia, Michasiu!

Odpowiedź przyszła niemal natychmiast.

Do zobaczenia, Izulka. Wracaj jak najszybciej.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Dalsze części:

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz