Anabella – Rozdział LXI (cz. 6)

Walizka stała gotowa w przedpokoju, a Iza kończyła czesać włosy w łazience, kiedy w pozostawionej na komodzie torebce rozdzwonił się telefon. Był to Victor.

– Tęskniłem już za twoim głosem, Isabelle – oznajmił jej po pierwszych powitaniach. – Nie masz pojęcia, jak dłuży mi się czas do kwietnia… Za to mamy już bilety na piętnastego, wiesz? – dodał z radością w głosie. – Jedzie z nami Antoinette, a niewykluczone, że tym razem zabierze się też Luc. Co prawda na sto procent jeszcze się nie zdecydował, ale już kilka razy mówił, że chętnie znów pojechałby do Polski. Powiedz, co nowego u ciebie?

– Nic wielkiego, Vic – uśmiechnęła się. – Pracuję, wczoraj zdałam egzamin z literatury, a dzisiaj wyjeżdżam na kilka dni do Korytkowa. Aha, i niedawno zaczęłam też kurs na prawo jazdy, w następny czwartek mam już pierwszą lekcję praktyczną. Co prawda ciężko będzie, bo ostatnio napadało u nas bardzo dużo śniegu, ale przecież kierowca musi się przyuczać również do warunków zimowych!

Ma brave Isabelle * – podsumował cicho Victor. – Ciągle zapracowana, ciągle w biegu… Okoliczności życiowe zrobiły z ciebie kobietę czynu, choć tak naprawdę jesteś stworzona do czego innego. Do tego, żeby być dla kogoś natchnieniem i muzą…

– Muzą? – skrzywiła się Iza, jak przez mgłę przypominając sobie podobne słowa usłyszane kiedyś z ust Krawczyka.

– Właśnie tak – potwierdził miękkim tonem Victor. – Muzą, inspiracją… jak by tego nie nazwać. Masz rzadką umiejętność nadawania duszy przedmiotom, których dotkniesz, i miejscom, w których choć przez chwilę się pojawisz. Dom Anne i Jean-Pierre’a, kafejka, gdzie razem piliśmy czekoladę, i te wszystkie ulice w Liège, po których się włóczylismy… Kiedy czasami tam jestem, mam wrażenie, że nadal czuję twoją obecność, jakbyś specjalnie dla mnie zostawiła tam cząsteczkę siebie.

– To miłe – odparła zmieszana Iza, zastanawiając się nad jak najzręczniejszym sposobem na zmianę tematu. – Ja też bardzo sympatycznie wspominam naszą włóczęgę po Liège… A powiedz mi, Vic, co tam nowego u Didiera i Yvette? Jak wygląda sprawa waszego projektu międzynarodowego?

– Złożony na konkurs, teraz czekamy na decyzję – oznajmił jej nie bez dumy. – Udało nam się zamknąć wszystko w terminie i myślę, że szanse na dofinansowanie są spore. Wyniki będą pod koniec marca, najdalej na początku kwietnia. I jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to cóż… we wrześniu ruszamy na podbój Warszawy!

– Super, będę trzymać kciuki – zapewniła go Iza, zerkając na pana Stanisława, który właśnie wyszedł do przedpokoju i dawał jej sygnały, że chce z nią pomówić.

Pokiwała głową na znak, że zrozumiała, na co uspokojony gospodarz cofnął się do swojego pokoju. Po zakończeniu rozmowy z Victorem, choć czas na dojazd na dworzec kolejowy coraz mocniej jej się kurczył, zajrzała do pana Stanisława, uprzedzając, że za chwilę będzie musiała wyjść.

– Tak, tak, wiem, pani Izo! – podchwycił skwapliwie. – Chciałem tylko dwa słowa. Bo wie pani, właśnie jak pani rozmawiała przez telefon, to do mnie też dzwonili… pan Maciej, znaczy się.

– Ach! – Iza aż podskoczyła. – Są jakieś wieści o Kacprze?

– A są, są – pokiwał głową gospodarz. – Pan Maciej mówi, że sprawa trochę ruszyła, wczoraj ten drugi pan adwokat, jego przełożony, cały dzień działał w tej sprawie i udało się pchnąć parę rzeczy do przodu. Może pod koniec lutego uda się zorganizować widzenie z Kacprem, chociaż to jeszcze nic pewnego. Ale nawet gdyby nie, to najważniejsze, że wyznaczyli już termin pierwszej rozprawy w sądzie. Na połowę marca niby.

– Na połowę marca – powtórzyła z zastanowieniem Iza. – Hmm… czyli za jakiś miesiąc już by to ruszyło? No to dobrze, panie Stasiu, to bardzo dobrze! Przynajmniej coś będzie wiadomo. A pan Maciej mówił, w jakim stanie jest teraz ten poszkodowany?

– Nie, tego nie mówił. A ja, tak po prawdzie, to zapomniałem zapytać, bo wolałem wiedzieć, jak się teraz czuje ten nasz szczyl.

– I jak? – zapytała cicho Iza.

– Nie za dobrze – pokręcił głową. – Tak fizycznie to w porządku, jak to on, ale z głową coraz gorzej, pani Izo. Markotny podobno, załamany… Naczelnik wysłał go do doktora. No to zbadał go i mówi, że początki depresji.

– Niedobrze – szepnęła Iza.

– Ale co zrobić, pani Izo, co zrobić? – ciągnął smutno pan Stanisław. – Sam gówniarz to sobie zafundował, to teraz sam musi pocierpieć. Tylko że wie pani – ściszył głos. – Ja to się ciągle zastanawiam nad tym, co mówiła Ziutka. Że Kacper się zmieni… no to niby to się spełniło, bo jak wylądował w tym areszcie, to musiał się zmienić, choćby nie chciał. Ale ona też mówiła, że na dobrą drogę wróci, a on przecież właśnie na złą zszedł… mało co człowieka nie zabił! I ja już sam nie wiem, co mam o tym myśleć…

– Ja też, panie Stasiu – przyznała Iza. – Ale ufajmy, że będzie dobrze. Czasami jest tak, że musi zacząć się od czegoś złego, żeby mogło przyjść dobre… czy ja wiem? Może na Kacpra to jedyny sposób?

– Może i tak – odparł bez przekonania pan Stanisław. – Ale czy my samych siebie nie oszukujemy, pani Izo? Tak sobie wszystko tłumaczymy, naciągamy, a przecie gołym okiem widać, że dobrze nie jest. Ech… No, ale niech pani już biegnie – zreflektował się, zerkając na zegarek. – Toć pani przeze mnie spóźni się na pociąg! Jak pani wróci, to dłużej sobie pogadamy, ale teraz już nie zatrzymuję… Udanych ferii, pani Izo!


* Ma brave Isabelle (fr.) – moja dzielna Isabelle.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział LXI (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz