Anabella – Rozdział LXI (cz. 8)

– Nie, zostaw to! – do uszu Izy, która wspinała się po schodach na górne piętro sklepu, dobiegł podniesiony męski głos. – Nie będziesz wchodzić na drabinę z tym brzuchem, nie ma mowy! Chcesz spaść i rozwalić się, wariatko jedna?!

Głos ten był jakby znajomy, zatem Iza natychmiast odgadła w jego właścicielu Piotrka Siwca, a w jego adresatce Agnieszkę, której na polecenie Roberta miał pilnować, by w zaawansowanej ciąży nie wykonywała zbyt ciężkich prac. Rzeczywiście, w odpowiedzi odezwał się ostry, opryskliwy głos Agnieszki.

– Odczep się wreszcie ode mnie, co?! Musisz ciągle łazić za mną jak cień i we wszystkim mi przeszkadzać? To nie jest twoja sprawa!

– Nie robię tego dla ciebie – odpowiedział jej spokojny głos Piotrka. – Mało mnie interesuje, co sama ze sobą robisz, ale szkoda mi twojego dzieciaka. I dopóki jesteś pod moją opieką, nie pozwolę zrobić mu krzywdy.

Wypowiedzi tej towarzyszył metaliczny szczęk jakiegoś przedmiotu przesuwanego po terakotowej podłodze. Iza przystanęła nieruchomo w połowie schodów, przysłuchując im się ze ściśniętym sercem.

– Oddaj mi tę drabinkę! – krzyknęła Agnieszka. – Słyszysz?! Natychmiast oddawaj!

– Nie – odmówił stanowczo Piotrek. – Szef zabronił ci robić takich rzeczy. Dobra, podaj mi to pudło, ja sam wejdę i poustawiam ci to na górze. Tutaj miały stać te świeczki? Okej, no to dawaj! Dawaj, mówię. A jak nie, to zabieram drabinę i koniec tematu.

– Masz!!! – wrzasnęła Agnieszka tonem, w którym zabrzmiała furia na pograniczu łez. – Cholerny terrorysto! Nienawidzę cię!

Skrzypienie drabinki wskazywało na to, że Piotrek wchodzi po niej, by odstawić towar z rzeczonego pudła na którąś z górnych półek sklepowych.

– Mam cię dość! – ciągnęła Agnieszka coraz bardziej rozdygotanym, płaczliwym głosem. – Dość, dość, dość! Już nie mogę na ciebie patrzeć! Czekam tylko, aż to się urodzi, może wtedy wreszcie się odczepisz i przestaniesz prześladować mnie na każdym kroku!

Iza, która wiedziała już od Roberta, że w ostatnich tygodniach tak właśnie wyglądają rozmowy Agnieszki z pilnującym jej Piotrkiem, westchnęła i z ciężkim sercem weszła po schodach na piętro. Agnieszka aż podskoczyła na jej widok.

– Iza – szepnęła, ukradkiem wycierając oczy z łez zdenerwowania.

– Cześć, Iza! – rzucił z góry drabinki Piotrek, zajęty ustawianiem na najwyższej półce opakowań z mydłem, płynami do dezynfekcji i świecami zapachowymi, które wyciągał z wielkiego tekturowego pudła.

Iza skinęła mu głową i podeszła do Agnieszki, mimowolnie rzucając okiem na jej ogromny brzuch, aż nieproporcjonalnie duży względem jej drobnej i wychudzonej sylwetki. Na myśl o tym, że dziewczyna miała zamiar wchodzić w tym stanie na chybotliwą drabinkę i wykładać towar na najwyższej półce, Izie aż zakręciło się w głowie, uznała jednak, że dodatkowe denerwowanie jej surowymi uwagami nie byłoby dobrym pomysłem.

– Aga, co jest? – zagadnęła łagodnie. – Jesteś cała roztrzęsiona… Proszę, nie denerwuj się tak o byle co, to bez sensu. Jeszcze zaszkodzisz dziecku.

Ostatnie zdanie wypowiedziała bez przekonania, wiedząc, jak niewielką wagę przywiązywała do tego argumentu Agnieszka, która w istocie wzruszyła tylko ramionami. Za to Piotrek odwrócił się na te słowa i rzucił Izie z góry znaczące, posępne spojrzenie, po czym oboje pokiwali głowami z mieszaniną rezygnacji i dezaprobaty.

Była za kwadrans ósma, tuż przed otwarciem sklepu w poniedziałkowy poranek. Iza zgłosiła się dziś do pomocy po telefonie, jaki Amelia otrzymała rano od drugiej ekspedientki, Zosi, która musiała pomóc matce w odwiezieniu do lekarza chorej babci i mogła być w pracy dopiero o dwunastej. Ponieważ Robert potrzebował Piotrka do kursu samochodem po dostawę towaru, a Amelia, która czuła się dziś bardzo słabo, nie chciała zostawiać całego sklepu na głowie będącej w ostatnim miesiącu ciąży Agnieszki, pomoc Izy została przyjęta z entuzjazmem i wdzięcznością. Ona sama zresztą również cieszyła się, że wreszcie może się do czegoś przydać, zwłaszcza że za ladą rodzinnego sklepu nie stała już od ponad roku.

– Dobra, Piotr, ja zostaję w sklepie i będę sprzedawać na dole do dwunastej, aż przyjdzie Zosia – oznajmiła energicznie chłopakowi. – Tak przed chwilą umówiłam się z Robertem. Aga zostaje na górze, a ty masz zaraz jechać po towar, Robert kazał powiedzieć ci, żebyś na ósmą przyszedł do samochodu, pojedziecie we dwóch.

– Jasne! – pokiwał głową Piotrek. – Już lecę.

Ustawił na półce ostatnie opakowania wyjęte z kartonu, zwinnie zeskoczył na podłogę i przekazawszy puste pudło do rąk Izy, złożył drabinkę, umieścił ją sobie pod pachą i pośpiesznie zbiegł z nią po schodach.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7)

Dalsze części:

Rozdział LXI (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz