Anabella – Rozdział LXI (cz. 9)

Iza z westchnieniem odłożyła pudło na ladę i uważniej popatrzyła na Agnieszkę. Dziewczyna była blada i przygaszona, jednak schludne ubranie, które miała na sobie w pracy, oraz włosy równo sczesane w koński ogon przywołały Izie na pamięć obraz dawnej przyjaciółki, zawsze uśmiechniętej i tryskającej niespożytą energią… obraz, z którego dziś wprawdzie nic już nie zostało, lecz którego ona nadal nie umiała wygasić w swojej głowie.

– Przepraszam cię, Iza – powiedziała cicho Agnieszka. – Znowu zdenerwowałam się na tego głupka. Jak ja już mam go dość! Ciągle tylko łazi za mną i sprawdza, co robię, a do tego bez przerwy mnie poucza. Mądrala się znalazł… gnojek jeden…

– Aga, przestań – przerwała jej łagodnie Iza. – Nie wyzywaj go tak. On to robi nie z własnej woli, tylko na prośbę Roberta i Meli. Zrozum, że to nie jest złośliwość, tylko troska. Wszyscy martwimy się o ciebie… i o twoje dziecko – dodała ciszej. – Nie chcemy, żeby stała mu się jakaś krzywda, a włażenie na niestabilną drabinkę z takim wielkim brzuchem mogłoby się bardzo źle skończyć dla was obojga. Po co tak robisz, powiedz? Przecież zostało ci już tylko dwa tygodnie do porodu, wytrzymaj to jakoś…

– Wytrzymam – pokiwała głową Agnieszka, spuszczając głowę. – Jakoś wytrzymam, Iza. Już tyle wytrzymałam… i tych plotek… i ludzkich spojrzeń… i pretensji taty…

– Wiem – szepnęła smutno Iza, w spontanicznym odruchu współczucia obejmując ją ramieniem. – Wiem, Aga… ale wytrwaj jeszcze trochę. Zobaczysz, że potem będzie już lepiej.

– Lepiej – skrzywiła się Agnieszka. – No, może i tak… Urodzę i przynajmniej nie będę nosić tego w sobie. Chociaż szlag mnie trafia, jak pomyślę, że będę musiała na nie patrzeć… karmić, przewijać… Wiesz, czego boję się najbardziej?

Iza pokręciła głową przecząco, jak zawsze zmrożona pogardliwym i nienawistnym tonem, jakim Agnieszka mówiła o swoim dziecku.

– Tego, że będzie podobne do niego – wyjaśniła jej Agnieszka, zagryzając wargi. – Że będzie miało twarz tego gnoja i bez przerwy będzie mi o nim przypominać. Już kilka razy miałam nawet taki sen…

– Aga, nie mów tak – poprosiła bezradnie Iza. – Nawet gdyby, to cóż ono temu winne? Nie myśl tak o własnym dziecku, nie nastawiaj się do niego negatywnie, przecież to i ciebie niszczy, zupełnie niepotrzebnie… Teraz wszystko zależy tylko i wyłącznie od ciebie, Rafał nie ma tu nic do rzeczy. Myślisz, że zemścisz się na nim przez to, że znienawidzisz jego dziecko? Bardziej byś się zemściła, gdybyś je pokochała…

– Nie tłumacz mi nic, Iza – westchnęła Agnieszka, sięgając po puste pudło pozostawione przez Piotrka i odkładając je pod ladę. – Nie wiesz, jak to jest… Ty myślisz, że to się da wziąć na rozum? Wtłoczyć sobie uczucie do głowy i do serca? Nie, nie da się. Nic nie poradzę na to, że nie kocham tego dziecka. Żadne racjonalne tłumaczenie nic mi nie pomoże, zrozum to wreszcie. To jest silniejsze ode mnie.

Iza pokiwała powoli głową, myśląc o swoim nieuleczalnym od wielu lat uczuciu do Michała. Uczuciu absurdalnym, beznadziejnym i na dobrą sprawę nawet mniej uzasadnionym niż nienawiść Agnieszki do dziecka Rafała. Wszak to właśnie ona powinna najlepiej ją rozumieć…

– Niczego mu nie będzie brakowało – ciągnęła ponuro Agnieszka. – Zadbam o to, nie bój się. Wiem, że jest niewinne, i nie będę się na nim mścić za winy ojca i za moją własną głupotę. Choćbym miała się zarżnąć, wychowam je i zapewnię mu normalny start w życie. Ale pokochać je? O nie… nigdy!

Zacięty ton jej głosu jasno wskazywał na to, że w tym stanie ducha i przy takim nastawieniu dalsza dyskusja z nią na ten temat była bezcelowa, a tylko niepotrzebnie zagęszczała atmosferę. Iza pokręciła więc tylko głową i łagodnym gestem położyła dłoń na jej wielkim brzuchu obleczonym w dżinsową sukienkę. Był twardy i napięty, jakby był zrobiony ze stali, a nie z ludzkiego ciała.

– Okej, Aga – powiedziała, gładząc z troską ów brzuch. – Wiem, że teraz jest ci bardzo ciężko… pod każdym względem, i fizycznym, i psychicznym. Ale to już długo nie potrwa. Powiedz mi, masz już wszystko, co potrzebne dla maluszka? No wiesz, ubranka, pieluszki, łóżeczko…

– Wszystko mam – zapewniła ją cicho Agnieszka, kiwając głową i jednocześnie śledząc ponurym wzrokiem miękki ruch jej dłoni. – Większość używane, ale w dobrym stanie… zresztą to nie ma znaczenia. Dostałam też trochę nowych rzeczy, od Amelii i od Doroty… i od Magdy… Nawet nie oglądałam, wrzuciłam to wszystko do szafy, ale jak przyjdzie co do czego, to wyjmę i będę używać. Dzięki, że o tym pomyślałaś, Iza. Nie martw się, mam wszystko, co trzeba, przynajmniej na początek.

– To dobrze – odparła Iza, zatrzymując dłoń na boku jej brzucha, zdało jej się bowiem, że przez napiętą skórę poczuła ruch dziecka. – O, chyba kopie, prawda?

Agnieszka niechętnie pokiwała głową na znak potwierdzenia.

– Czyli nadal nie wiesz, czy to chłopiec czy dziewczynka?

– Nie wiem – wzruszyła ramionami. – Dla mnie to nie ma znaczenia.

Iza z westchnieniem cofnęła dłoń z jej brzucha i zerknęła na zegarek.

– No dobrze, Aga – powiedziała neutralnym tonem. – Za dwie ósma. Idę na dół otworzyć drzwi i staję na spożywczy, a ty działasz tutaj. Tylko pamiętaj, żadnego dźwigania ciężarów! Piotrka nie ma, więc dzisiaj ja będę cię pilnować!

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)

Dalsze części:

Rozdział LXI (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz