Anabella – Rozdział LXII (cz. 10)

Szukał jej… A zatem ów tajemniczy blondyn, który ponad tydzień wcześniej dopytywał o nią w Anabelli, to jednak był on! Iza nie miała już żadnych wątpliwości, że to z nim wówczas rozmawiała Wiktoria, choć fakt ten nadal nie mieścił jej się w głowie. Był niepojęty, zdumiewał ją i oszałamiał, lecz… wcale jej nie cieszył.

Otóż to. Po latach czekania jak na zbawienie na każdy najdrobniejszy sygnał od Michała, dziś po raz pierwszy sms od niego nie sprawił jej ani cienia radości. Choć wiadomość jasno wskazywała na to, że sam z siebie szukał z nią kontaktu i bardzo mu na nim zależało, sparaliżowane w pierwszej chwili serce Izy niemal natychmiast, gdy tylko minął pierwszy szok, podpowiedziało jej, że nie ma się z czego cieszyć. Wręcz przeciwnie. Bo niby po co Michał miałby jej szukać? Po co miałby zabiegać o spotkanie z nią? I przede wszystkim o czym miałby chcieć z nią rozmawiać?

„Oczywiście o działce” – pomyślała, nadal drętwo wpatrując się w ekran z wyświetloną na nim treścią wiadomości. – „Ojciec nie dał rady szantażem, to próbują załatwić to inaczej. Misio dobrze wie, jaką moc ma nade mną, sama nigdy tego przed nim nie kryłam… więc chce to wykorzystać i podejść mnie od tej strony…”

Ból, jaki sprawiła jej ta myśl, był większy, niż mogłaby się spodziewać. Świadomość, że Michał próbuje zagrać na emocjach i w cyniczny sposób wykorzystać jej wierne uczucie, by załatwić pozytywnie sprawę odkupienia działki, nie tylko raniła jej serce, ale była dla niej wręcz obelgą. Jak niewielką wartość jej miłość i ona sama musiały mieć w jego oczach, że był w stanie posunąć się do takiej podłej gry! Wszak sam pół roku wcześniej jasno oznajmił w jej obecności, że jest dla niego nikim takim… Po raz drugi w życiu tak ostentacyjnie odtrącił ją i zdeptał, dobitnie pokazał, że nie chce jej już znać, choć sam wcześniej rozbudził w niej nadzieję czułymi słówkami i gorącym pocałunkiem. A teraz, kiedy po długich miesiącach terapii wreszcie jako tako zdołała się pozbierać, kiedy wreszcie pozbyła się złudzeń i zaczęła na dobre podnosić się z popiołów, on znów szukał z nią kontaktu? I to po scenie, jaka w Korytkowie rozegrała się miedzy nią i jego ojcem?

Nie, tym razem nie mogła być na tyle naiwna, żeby uwierzyć w tę bajkę. Michał nie chciał widzieć się z nią, Izą, dawną dziewczyną zakochaną w nim od lat… on chciał widzieć się wyłącznie z oficjalną właścicielką ziemi zakupionej przez Amelię i Roberta od Matyldy Andrzejczakowej. To był jego jedyny cel, ten prawdziwy, tak jasny do uchwycenia! Ten sam cel przyświecał zresztą i poprzedniemu spotkaniu, tamtej krótkiej godzinie w majowy wieczór w Old Pubie na lubelskiej starówce. W wieczór, który wówczas dał jej tyle szczęścia i nadziei! Wtedy również spotkał się z nią głównie po to, by dowiedzieć się czegoś na temat tej nieszczęsnej działki. I nawet się z tym nie krył, to tylko ona była taka głupia i naiwna, żeby uwierzyć w to, że przyszedł tam dla niej!

„Gdyby przyszedł dla mnie, zrobiłby wszystko, żeby zostać dłużej, nie uciekałby po godzinie rozmowy” – pomyślała z politowaniem dla samej siebie. – „Jak mogłam być taka głupia, żeby tego nie rozumieć! On chciał wtedy tylko zapytać mnie, czy wiem coś o działce, a jego zainteresowanie moją osobą było przejściowe, wynikło ze spontanicznej atmosfery chwili. Tak samo jak ten pocałunek… Pewnie nie miał wtedy na oku żadnego innego obiektu do upolowania, więc łaskawie zwrócił uwagę na mnie. Za to kiedy na horyzoncie pojawiła się Sylwia, zrezygnował ze mnie natychmiast… tak łatwo, jakby chodziło o wyrzucenie do kosza na śmieci zużytej chusteczki higienicznej albo wykałaczki… A ja, naiwna idiotka, łudziłam się nadzieją i snułam wielkie plany! Boże, jak mogłam być taka głupia! Taka ślepa i bezmyślna, taka beznadziejna…”

Teraz już wszystko było dla niej jasne. Rozsypane puzzle, z których wcześniej na siłę próbowała sklecić upragniony lecz niemożliwy do ułożenia obraz, wreszcie same wskoczyły na swoje miejsca układanki i pokazały jej pełną prawdę. Prawdę, którą niby znała, lecz którą zbyt wiele razy zagłuszała w sobie, żyjąc złudzeniami do ostatniej chwili. Aż do ubiegłego tygodnia… Była głupia i naiwna, to prawda. Lecz obecnie, po spektakularnej kłótni ze starym Krzemińskim, nie mogła mieć już żadnych wątpliwości co do intencji Michała. Nie, tym razem już mu nie uwierzy i nigdy więcej nie pozwoli się oszukać!

„Zresztą może on wcale nie chce bawić się w granie na moich uczuciach?” – dumała, myjąc zęby przed wyjściem do pracy. – „Może szuka mnie i chce ze mną pogadać tylko po to, żeby zrobić mi taką samą awanturę jak jego szanowny tatusiek? To też możliwe… Cóż, Misiu, przykro mi, ale tym razem się przeliczysz.”

Sięgnęła po grzebień, kilka razy przejechała nim po włosach i udała się do przedpokoju. Tam założyła buty i płaszcz, a następnie czapkę i szalik, gdyż lutowy mróz wciąż nie odpuszczał, po czym sięgnęła po torebkę i wyjęła z niej telefon. Otworzywszy skrzynkę smsową, bez wahania, spokojnymi ruchami palców wykasowała wiadomość od Michała. Po cóż miała jej zaśmiecać skrzynkę, skoro i tak nie miała zamiaru na nią odpowiadać?

Była już za kwadrans osiemnasta. Iza lekkim ruchem wrzuciła telefon z powrotem do torebki i owinąwszy dokładniej szyję szalikiem, pośpiesznie wyszła z domu, by nie spóźnić się do pracy.

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Dalsze części:

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz