Anabella – Rozdział LXII (cz. 4)

Przy barze nie było zbyt wielu klientów, dzięki czemu Wiktoria i pomagająca jej Kamila, która od jakiegoś czasu przyuczała się do zadań barmanki, obsłużyły szybko bieżące zamówienia i mogły usiąść na chwilę, by dać ulgę zmęczonym nogom i chwilę pogawędzić. Ola i Klaudia, które właśnie wróciły z sali po obsłużeniu wszystkich stolików, również przysiadły się do nich, czujnie obserwując z perspektywy baru, czy ktoś z gości przypadkiem czegoś nie potrzebuje.

– Teraz jest luźniej, dużo studentów powyjeżdżało na ferie – zauważyła Klaudia. – Chociaż ci, co zostali, i tak zwalą się na noc jak szarańcza.

– Tom znowu jakiś markotny chodzi, nie, dziewczyny? – zauważyła Ola, dyskretnym ruchem głowy wskazując na snującego się w okolicach drzwi postawnego ochroniarza. – Darii nie widziałam już z dziesięć dni… Wyjechała gdzieś, nie wiecie?

– Nie mam pojęcia – pokręciła głową Wiktoria, która z racji umiejscowienia swojego stanowiska pracy miała najlepsze warunki do obserwowania męskiej części personelu i wiele rzeczy zauważała jako pierwsza. – Ja też jej nie widziałam już ponad tydzień, może faktycznie wyjechała? Nigdy nie pytałam Toma, czy ona jest rodowitą lublinianką, czy przyjeżdża tu tylko do pracy albo na studia. Bo jeśli na studia, to akurat są ferie, więc to by się zgadzało.

– Ale Tomek faktycznie nie w sosie – przyznała Kamila, przyglądając się z daleka sylwetce Toma. – Niby z wierzchu zachowuje się normalnie, ale jak ktoś dobrze go zna, to widzi, że to nie jest ten sam facet co jeszcze tydzień temu. Jakoś tak przygasł, posmutniał… już nie ma w nim tej energii co zwykle.

– Z szefem zresztą też dzieje się coś dziwnego – dodała Wiktoria, zniżając głos. – Nie wiem, czy zauważyłyście, ale on ostatnio coraz bardziej zachowuje się jak rozkapryszona panienka. Raz chodzi podkurzony i czepia się o byle co, a innym razem aż kipi energią i ma taki mega humor, że z radości prawie fruwa nad podłogą. Albo snuje się po kątach jak potłuczony, zawiesza się i trzy razy trzeba mu powtórzyć, zanim coś usłyszy. Nie powiecie mi przecież, że to u niego normalne. Nie wspomnę już o tym, że zmienił zwyczaje i chyba już ze trzy miesiące nie umawiał się z tymi swoimi dziuniami od amorów.

– Aha, ja to też zauważyłam! – podchwyciła żywo Ola. – Nawet już parę razy miałam wam mówić, że gdzieś zniknęły nam z pejzażu te jego wszystkie Kinie, Monie, Becie, Zuzie, Madzie i Wercie.

– No… akurat Wercia była tu któregoś razu – sprostowała oględnie Wiktoria. – Całkiem niedawno, jakieś trzy tygodnie temu. Co prawda nie była umówiona z szefem, tylko sama przyszła i zostawiła dla niego jakiś liścik… Ach, i wiecie, co się stało? – dodała, podnosząc dłoń do czoła, jakby dopiero teraz coś sobie przypomniała.

– No? – wszystkie trzy koleżanki zastygły w zaintrygowaniu.

– Dałam mu ten jej bilecik, a on nawet go nie otworzył, tylko pomiął bez czytania i wyrzucił do kosza! – oznajmiła im konspiracyjnym tonem Wiktoria. – Wyobrażacie sobie? Szef! To przecież do niego niepodobne!

Wszystkie cztery popatrzyły po sobie i uśmiechnęły się znacząco.

– No, no! – pokiwała głową Klaudia. – Szef chyba pali mosty… a to by wskazywało na to, że zaczyna poważniej myśleć o życiu. Jak myślicie, może wreszcie porządnie się zakochał?

– Niewykluczone – przyznała ostrożnie Ola. – Takie objawy nawet by pasowały. Chociaż z nim to nigdy nic nie wiadomo, same wiecie, że on miewa różne fazy. Na razie niby cisza na fali, a potem nagle się okaże, że codziennie będziemy mieć tu jakąś Wercię, Kinię czy Monię… Już nieraz tak było. Tak samo jak z tą brandy. Był moment, że co chwila tankował, i to całymi butelkami, a teraz z kolei miesiącami nie dotyka mocnego alkoholu i pije tylko piwo. Nie, Wika?

– Aha – potwierdziła Wiktoria. – Fakt, brandy nie brał z baru już od bardzo dawna. Ostatni raz chyba wtedy, co Iza tak się spiła, pamiętacie.

Wszystkie cztery znów wymieniły porozumiewawcze spojrzenia i jak na komendę parsknęły śmiechem.

– Jeśli myślicie o tym co ja… – zaczęła ostrożnie Kamila i urwała, wymownym ruchem głowy wskazując w stronę drzwi wejściowych, w których jak na zawołanie pojawił się szef lokalu w towarzystwie Izy.

Cztery koleżanki z uwagą śledziły parę zmierzającą ku nim przez salę. Niby w ich widoku nie było nic dziwnego ani nadzwyczajnego, a jednak coś w nim uderzało. Czy to był ów energiczny chód, który zdradzał ponadwymiarową, buzującą w nich energię? A może to ten niezwykły blask bijący z oczu obojga i oświetlający promienną poświatą ich twarze? Ewentualnie te uśmiechy, które wymieniali, rozmawiając ze sobą z ożywieniem… Tak czy inaczej, czymkolwiek to nie było, tkwiło w nich obojgu – w każdym z osobna i w obojgu naraz.

– O wilku mowa – szepnęła konspiracyjnie Klaudia. – A nawet o dwóch. I powiedzcie mi, że to przypadek! Iza dopiero co wróciła, a szef już fruwa przy niej wesolutki jak motylek na wiosnę. Kto wie, dziewczyny, to może być dobry trop!

– Trudno powiedzieć, Klaudziu – odszepnęła sceptycznie Ola. – Ja bym nie przesądzała. Jak na moje oko, za dużo rzeczy tutaj nie pasuje.

– Na moje też – przyznała Wiktoria. – Że z szefem ostatnio coś jest nie tak, to pewne, sama przed chwilą to mówiłam. Ale czy z powodu Izy? Nie sądzę. Przecież on już od tygodnia ma taki dobry humor i chodzi z głową w chmurach, a jej tu akurat nie było.

– Racja – zgodziła się po krótkim namyśle Klaudia.

– Pewnie wsiąkł gdzieś na zewnątrz, a Izę po prostu bardzo lubi i tyle – dodała Ola. – Zresztą już nieraz podejrzewaliśmy ich o to po tych różnych rewelacjach Antka, a potem zawsze okazywało się, że jednak nic tam nie ma. Szef ma po prostu taki spontaniczny styl bycia, a te swoje humorki przecież miał od zawsze…

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3)

Dalsze części:

Rozdział LXII (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz