Anabella – Rozdział LXIII (cz. 11)

Choć pan Szczepan z tej odległości nie mógł usłyszeć jego słów, wypowiedzianych tak cichym szeptem, że nawet siedząca tuż obok Iza ledwie wychwyciła je uchem, w tym właśnie momencie poruszył się i westchnął, a z jego ust wydobyło się na wpół wyszeptane, na wpół wyrzężone słowo:

– Hania…

Iza i Majk znieruchomieli, przyglądając mu się w napięciu, jednak staruszek poruszył tylko odrobinę ręką z wenflonem, aż zakołysał się wężyk od kroplówki, i znów zapadł w sen, równie głęboki i spokojny jak poprzednio. Pomimo rozsadzającego jej piersi żalu Iza cieszyła się, że teraz przynajmniej nie było widać po nim cierpienia.

– Tak bym chciała, żeby jeszcze chociaż na chwilę otworzył oczy – wyszeptała, zwracając się do siedzącego na podłodze przy jej nogach Majka. – I żeby powiedział coś do nas, chociaż parę słów… Pewnie nic z tego, ale tak mi żal… Nie mogę w to uwierzyć, Michasiu… On jeszcze dwa dni temu był w takiej super formie! Tak świetnie się czuł…

Majk odwrócił się w jej stronę, oparł się ramieniem o bok fotela i podniósł na nią oczy.

– Niestety, Izulka – odparł cicho. – Często tak bywa, że w beznadziejnym stanie chwilowa poprawa jest zwiastunem zbliżającego się końca. Mój dziadek też tak miał… Babcia cieszyła się, że mu się polepsza, a potem okazało się, że to była tylko cisza przed burzą. Natomiast jeśli chodzi o Szczepana, to ja już od kilku tygodni miałem przeczucie, że to się tak skończy – dodał smutno. – Od początku nie podobało mi się to jego nabuzowanie, wyglądał, jakby był na jakimś haju.

– To prawda – przyznała smętnie Iza. – To nie było normalne.

– Dlatego kiedy poprosił, żeby zawieźć go na grób Hani, wiedziałem, że musimy zrobić to od razu – ciągnął w zamyśleniu. – Nie próbowałem tego odwlekać, bo czułem, że on wie, co mówi, i że wcale nie żartuje z tym łabędzim śpiewem.

– Tak… teraz już to rozumiem – westchnęła Iza. – A ja cieszyłam się jak głupia, że mu lepiej… ech! Dobrze, że teraz przynajmniej trochę sobie zasnął…

Ciężki, ale spokojny oddech staruszka wskazywał na to, że ów mocno śpi, poza tym w mieszkaniu, oświetlonym tylko rozproszonym światłem lampki, panowała głęboka cisza. Jednak nie była to zwykła cisza, bowiem czuło się w niej napięcie charakterystyczne dla oczekiwania na ważne i trudne wydarzenie, o którym nie wiadomo, kiedy nadejdzie, lecz wiadomo, że jest już blisko. Owszem, Iza już od dawna była pogodzona z tym, że pan Szczepan może odejść praktycznie w każdej chwili, dlatego zawsze gdy przychodziła w odwiedziny do jego mieszkania, czyniła to z delikatnym ściskiem w sercu, podświadomie licząc się z najgorszym, i dopiero kiedy widziała go w dobrym zdrowiu, odczuwała ulgę. Mimo to wizja jego śmierci dotąd była bardzo odległa, nie do końca realna, jakby zawieszona w powietrzu, odroczona na czas nieokreślony… I teraz, kiedy materializowała się na jej oczach, zapowiedziana słowami lekarza, który dawał staruszkowi tylko kilkanaście godzin życia, jej serce przepełniał tak głęboki żal jak w czasie poprzedzającym śmierć ukochanej matki.

Tak… Wtedy też czuła ten sam smutek, bezsilność i nutę buntu, nawet większą niż dziś, bo przecież matka umierała młodo. Za młodo, za wcześnie i niesprawiedliwie. Pan Szczepan był w innej sytuacji, przeżył prawie osiemdziesiąt cztery lata, nic nie trzymało go już na tym świecie, a do tego od pół wieku tak rozpaczliwie tęsknił za swoją Hanią, do której teraz wreszcie będzie mógł pójść… To sprawiało, że powinno być jej łatwiej pogodzić się z jego rychłym odejściem, wszak było one całkowicie naturalne i wręcz pożądane, znamionowało koniec jego ziemskich cierpień. A jednak Iza nie mogła wygnać z serca piekącego żalu.

Był to zresztą żal nie tyle z powodu samej zbliżającej się śmierci staruszka, co wobec myśli, że śmierć ta najprawdopodobniej zabierze go w czasie snu, przez co Iza już nigdy nie spojrzy mu w oczy, nie porozmawia z nim i nie pożegna go tak, jak by chciała. Choć tłumaczyła sobie, że ten żal jest z jej strony egoistyczny i że tak będzie dla pana Szczepana lepiej, bo dzięki temu przynajmniej nie będzie cierpiał w czasie przejścia na drugi świat, nie umiała wyzbyć się tego uczucia niedosytu i wyrzutu sumienia, że poprzednim razem, kiedy widziała go w pozornie dobrym zdrowiu, pożegnała się z nim tak zwyczajnie… zbyt zwyczajnie… nie tak, jak trzeba.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział LXIII (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz