Anabella – Rozdział LXIII (cz. 6)

– Ja już włączyłam dźwięk w telefonie – oznajmiła Iza, kiedy oboje z Majkiem zmierzali do samochodu zaparkowanego na ośnieżonym placu pod blokiem Lodzi i Pabla. – Ale nie widzę, żeby ktoś do mnie dzwonił, więc chyba w firmie dają sobie radę sami. A do ciebie dobijał się ktoś z naszych?

– Nie – pokręcił głową Majk, wyciągając telefon i jeszcze raz zerkając na wyświetlacz. – Aż dziwne, przez pięć godzin ani jednego frajera… Ale to dobry znak, dzisiaj może będzie w miarę spokojna noc. Wsiadaj, elfiku.

Zajęli miejsca w oplu i uśmiechnęli się do siebie w półmroku. Śnieg już nie padał, choć jego wielkie zwały wciąż zalegały na ulicach, a mróz nadal trzymał, jednak nie był już tak przenikliwy jak w poprzednich tygodniach, co budziło nadzieję na stopniowe wzrosty temperatur.

– Marzec za pasem – zauważyła Iza, zapinając pas bezpieczeństwa. – Za miesiąc będzie już astronomiczna wiosna. Aż się nie chce wierzyć po tym śnieżnym maratonie…

Przerwał jej dobiegający z torebki dzwonek telefonu.

– Aha – mruknęła, wymieniając z Majkiem znaczące spojrzenia. – Już kogoś mamy na linii, chyba jednak nie będzie tak różowo.

Wyjęła telefon, zerknęła na wyświetlacz i serce zabiło jej z niepokoju. Na ekranie jaśniało wyświetlone imię pani Jadzi, sąsiadki pana Szczepana, której kiedyś dała swój numer telefonu na wypadek awaryjnej sytuacji.

– Pani Jadzia – szepnęła informacyjnie do Majka, pokazując mu wyświetlacz, po czym ze ściśniętym sercem odebrała połączenie. – Izabella Wodnicka, słucham?

– A toć panienka przybiegnie do nas, jak tylko może! – krzyknęła do słuchawki pani Jadzia, nie wdając się w powitania. – Szybko, najszybciej, jak się da!

– Co się stało? – zapytała zdławionym głosem Iza. – Czy Szczepcio?…

– No właśnie ze starym Matuszczykiem źle! – potwierdziła gorączkowo pani Jadzia. – Dusi się i za serce trzyma, nawet drgawek dostał! Aż pianę ma na ustach!

– O Boże! – szepnęła Iza, zerkając na równie zaniepokojonego Majka, który w panującej w samochodzie ciszy słyszał ze słuchawki telefonu każde słowo kobiety.

– Jedziemy! – zadecydował stanowczo, natychmiast odpalając silnik i ruszając z miejsca.

– Już jedziemy do niego, pani Jadziu – rzuciła do słuchawki Iza. – Za kwadrans będziemy na miejscu. I wezwę pogotowie, dobrze?

– Wezwałam ich już, panienko – zapewniła ją zdenerwowanym głosem pani Jadzia. – Pierwsze, co zrobiłam, to zaraz zadzwoniłam na pogotowie. Mają przyjechać w ciągu dziesięciu minut, mam nadzieję, że zdążą… on tak się dusi… O Boże, Boże!

– Już jedziemy, pani Jadziu – powtórzyła drżącym głosem Iza. – Za chwilę będziemy. Niech pani pozwoli mu przybierać takie pozycje, jakie chce, do niczego niech go pani nie przymusza. I niech nic mu pani nie podaje, nawet wody! Przy dusznościach nie wolno, muszą dać mu zastrzyk…

Mówiąc to, odruchowo przytrzymała się drzwi, gdyż natychmiast po wyjeździe z osiedla Majk na pełnym gazie ruszył zatłoczoną jeszcze o tej porze ulicą, brawurowo wyprzedzając inne samochody. Na szczęście jezdnia była odśnieżona, a jej nawierzchnia mokra i czarna, jednak na kolejnym skrzyżowaniu zatrzymało ich czerwone światło.

– Niech to szlag! – wycedził przez zęby Majk, hamując ostro przed linią zatrzymania.

– O, jedzie karetka! – zawołała pani Jadzia w telefonie. – Już słychać sygnał! To ja już muszę lecieć, panienko…

– Tak jest, niech pani idzie – odparła szybko Iza. – My jesteśmy w drodze, niedługo powinniśmy dojechać!

Połączenie urwało się dokładnie w momencie, w którym na sygnalizatorze zapaliło się zielone światło. Opel natychmiast ruszył z wizgiem opon i pomknął w stronę centrum miasta, ignorując dozwolone prędkości. Iza nie odzywała się, by nie rozpraszać Majka, który dla lepszego panowania nad pojazdem mocno pochylił się nad kierownicą, przyjmując pozycję kierowcy rajdowego. Choć warunki były trudne i przekraczanie przepisów wiązało się z realnym niebezpieczeństwem wypadku, dziewczyna w duchu aprobowała tę szaloną jazdę i modliła się jedynie o to, żeby po drodze nie natrafili na patrol policji, gdyż to spowodowałoby znaczące opóźnienie w dotarciu na Bernardyńską. Jej serce ściskało się panicznym strachem o pana Szczepana, pocieszała się jednak tym, że przecież nie był pozostawiony bez pomocy. Pani Jadzia na szczęście zareagowała bardzo czujnie i załoga pogotowia niewątpliwie była już na miejscu…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5)

Dalsze części:

Rozdział LXIII (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz