Anabella – Rozdział LXIV (cz. 1)

Kolejne dni minęły Izie jak sen, z którego zapamiętała tylko niektóre obrazy. Wizyta przedstawicieli zakładu pogrzebowego, którzy wynieśli z mieszkania ciało pana Szczepana, by umieścić je w odpowiednich warunkach… Zafrasowana twarz pani Jadzi, która we wszystkim starała się służyć pomocą… Kilka scen z Anabelli, gdzie w paśmie popołudniowym załatwiała za szefa bieżące sprawy, organizowała pracę i rozmawiała z dostawcami… Rozmowa z przepełnionym współczuciem panem Stanisławem…

Działając jak automat pod dyktando Majka, który wziął na siebie załatwianie wszelkich cywilnych formalności związanych z pogrzebem pana Szczepana, Iza dzieliła swój czas pomiędzy stancję, pracę i dom przedpogrzebowy, w którym nadzorowała wybór trumny i ubrań dla zmarłego, już trzy noce z rzędu pozwalając sobie tylko na krótki sen. Zajęcia na studiach darowała sobie zupełnie, uprzedziwszy Martę, że na uczelnię wróci dopiero pod koniec tygodnia, po pogrzebie zaplanowanym na środę, który to termin, przy wsparciu pani Jadzi, ustaliła u księdza z kościoła Nawrócenia Świętego Pawła. Choć wygodniej byłoby odbyć mszę pogrzebową w dedykowanej do tego kaplicy cmentarnej, dla Izy było rzeczą oczywistą, że uroczystość winna odbyć się w tym samym miejscu, w którym przed wielu laty pan Szczepan brał ślub z Hanią.

We wtorkowy wieczór, kiedy po popołudniowej zmianie w firmie Majk zwolnił ją do domu, aby wreszcie odpoczęła po ciężkim maratonie, zadzwoniła Amelia. Choć Iza już w niedzielę wysłała jej smsa z informacją o śmierci pana Szczepana, siostra, wyraziwszy tylko krótko swój żal i kondolencje, dyskretnie odczekała z telefonem na spokojniejszy czas, miała bowiem dla niej ważną wiadomość.

– Już jesteśmy w pełni zorganizowani, Melciu – zapewniła ją spokojnie Iza. – Pogrzeb jutro, a ja przez tę biurokrację nawet nie miałam sekundy czasu, żeby skupić się na myślach o Szczepciu. Ale jego już tu nie ma… to wszystko tylko zewnętrzna otoczka, choć oboje z Majkiem… moim szefem… robimy co w naszej mocy, żeby wyglądała jak najlepiej.

– To zrozumiałe, kochanie – odparła łagodnie Amelia. – Wiem, ile jest tych formalności, bieganiny… Zresztą, kiedy mama umarła, to mi nawet pomagało, bo mogłam skupić się tylko na tym i nie myśleć…

– Dopiero teraz widzę, ile miałaś pracy – westchnęła Iza. – A ja wtedy byłam w jakimś amoku i tak niewiele ci pomagałam… aż mi wstyd, Melciu.

– Nie opowiadaj głupot – ciepły głos Amelii wskazywał na to, że się uśmiechała. – Byłaś wtedy małą zagubioną dziewczynką, która dzielnie znosiła te wszystkie ciosy i trudy, ale której przez to wszystko przepadło kilka najpiękniejszych lat młodości. Teraz jesteś już dorosłą kobietą, w tym roku skończysz dwadzieścia trzy lata, czyli masz prawie tyle, ile ja miałam wtedy. Ale posłuchaj, Izunia… chciałam ci coś powiedzieć. Już od niedzieli siedzę jak na szpilkach, a od wczoraj to już w ogóle.

– Ach! – zaniepokoiła się Iza. – Mam nadzieję, że dobrze się czujesz?

– Czuję się wspaniale – zapewniła ją Amelia. – Wszystko jest w porządku, mdłości wreszcie się skończyły i jest super, o to się nie martw, kochanie. Chodzi mi o Agnieszkę.

– Aha… Aga urodziła – domyśliła się Iza.

– Tak, właśnie tak. W niedzielę nad ranem urodziła chłopca.

– Chłopca – powtórzyła ze wzruszeniem. – To wspaniale! Zdrowy?

– Zdrowy, zdrowy! – zapewniła ją wesoło Amelia. – Tylko trochę malutki, waży niecałe trzy kilo, chociaż urodzony po terminie. No, ale co się dziwić, po takiej nerwówce, jaką ona miała w ciąży…

– Niecałe trzy kilo – pokręciła głową Iza. – Jakież to musi być maleństwo!

– Maleństwo niesamowite – przyznała Amelia. – Wczoraj byliśmy u niej w szpitalu i widziałam małego na własne oczy. Jest rozkoszny… Ale opowiem ci od początku. Pierwsze bóle złapały ją już w sobotę po południu, tuż przed zamknięciem sklepu, bo, jak możesz się domyślić, pracowała do ostatniego dnia. Zawieźliśmy ją z Robciem do Radzynia tak jak stała, pomogliśmy jej załatwić formalności, a na wieczór wysłaliśmy Piotrka z rzeczami dla niej i dziecka. No wiesz, ona wszystko miała w domu, a do szpitala pojechała prosto z pracy. Kmiecikowa cała roztrzęsiona, musiałam pomóc jej zapakować torbę, żeby niczego nie zapomnieć. Bo oczywiście Aga zawczasu niczego nie spakowała, zupełnie jej to nie obchodziło – westchnęła. – W każdym razie Piotrek pojechał z tymi rzeczami i został z nią do rana na oddziale. O to już go nie prosiliśmy – zaznaczyła. – Sam chciał… chyba nadal ma ten odruch pilnowania jej na każdym kroku.

– Aga pewnie nie była tym zachwycona – zauważyła smutno Iza.

– Nie była, to prawda. Ale jednak dobrze, że on tam został, bo w nocy nikt z personelu nie miał czasu się nią zajmować, podawać jej wody i tak dalej, a potrzebowała pomocy, zwłaszcza jak już akcja zaczęła się na całego. Męczyła się od trzynastej, więc to trwało całe pół doby, a była już mocno zmęczona po pełnej dniówce w sklepie. No i wreszcie o pierwszej w nocy mały się urodził.

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Dalsze części:

Rozdział LXIV (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8)


Dodaj komentarz