Anabella – Rozdział LXIV (cz. 11)

– E tam, nie ma co żałować frajera! – stwierdził wesoło Majk. – Sam się tak urządził, zachciało mu się nocnych klubów… Dam radę, Izula. Wyspałem się, chociaż ty i tak dobrze wiesz, że nie ze snu bierze się moja energia do działania. A ja nie ukrywam, że chętnie podłączyłbym się do prądu chociaż na minutkę…

Iza uśmiechnęła się, zerknęła na drzwi, czy na pewno nikt nie idzie, i wyciągnęła do niego obie ręce, co było umownym zaproszeniem do ich żartobliwej sesji wzajemnej wymiany energii. Majk natychmiast ogarnął ją ramionami, ona zaś przylgnęła policzkiem do jego piersi i przymknęła oczy. Gdyby ktoś obserwował ich z boku, mógłby zauważyć, że gdy tylko przestali nawzajem kontrolować się wzrokiem, uśmiechnięte twarze obojga jak na komendę spoważniały i oblekły się chmurą.

W pamięci Izy, wbrew jej woli, mignęły fosforyzująco błękitne oczy Michała, tak fascynujące w swym gniewie, tak piękne, gdy ciskały błyskawice… Ale nie, nie teraz. Pomyśli o tym w domu. Teraz trzeba udawać, że wszystko jest w porządku, a przede wszystkim doładować szefa elfową energią, której tak się domagał… W żartach bo w żartach, ale przecież każdy sposób jest dobry, by pomóc mu przetrwać czekającą go ciężką nocną zmianę. Tak dużo pracował w ostatnim tygodniu, taki był zmęczony!

Podniosła dłoń i wsunęła mu ją we włosy, wiedząc, jak bardzo lubił ten gest. Tak… lepiej skupić się na przekazaniu mu energii i samej też nacieszyć się ciepłem drugiego człowieka, jego przyjacielskim uściskiem i kojącym zapachem wody kolońskiej… Skupić się na tym ze wszystkich sił, żeby nie myśleć o Michale. Nie, nie chce o nim myśleć! Nie chce pamiętać… Niech obraz jego błękitnych oczu raz na zawsze zatrze się w jej pamięci… Niech już nic jej o nim nie przypomina…

– Nadal go kochasz, prawda? – szepnął Majk.

Iza zesztywniała, jakby w ułamku sekundy została zamieniona w słup soli. Pytanie Majka uderzyło ją jak pięścią w twarz, brutalnie wywlekając na światło dzienne to, co tak bardzo pragnęła ukryć w najgłębszej ciemności. A więc widział, jak rozmawiała z Michałem! Widział ich, może nawet obserwował ich końcową sprzeczkę, a teraz pewnie pomyślał, że ona chce o tym porozmawiać… że potrzebuje pomocy w trybie terapii… Ach, nie! Tylko nie to! Jeszcze nie mogła o tym mówić! Jeszcze nie teraz, nie dziś!

Nagle poczuła żal do Majka. Jeszcze kilka sekund temu tak dobrze było jej w jego ramionach, tak się cieszyła, że w tej bolesnej chwili może przytulić się do kogoś, uspokoić się, prawie zapomnieć… I wtedy to jego pytanie… takie niedyskretne! Po co w ogóle je zadał? Celowo chciał jej sprawić ból? Przecież dobrze znał odpowiedź… Choć świat jej marzeń skończył się już raz na zawsze, a Michał od dziś będzie nienawidził ją do szpiku kości, ta odpowiedź nadal mogła być tylko jedna.

– Tak – odparła zdawkowo, wysuwając się z jego ramion.

Majk puścił ją i patrzył na nią poważnym wzrokiem, z miną człowieka, który żałuje, że nieopatrznie wypowiedział słowa, których nie powinien był wypowiedzieć. Było już jednak za późno. Iza sięgnęła po swoją torebkę i omijając go wzrokiem, ruszyła do drzwi.

– Wybacz, szefie, muszę już iść.

Jej głos zadrżał lekko, ale to nieważne, byle jakoś powstrzymać łzy, które napływały jej do oczu. Musiała jak najszybciej zostać sama, inaczej znowu zrobi jakąś niepotrzebną scenę… Iść już stąd, wreszcie się stąd wyrwać, zanim całkowicie się rozklei… To już było ponad jej siły! Stanowczym gestem otworzyła drzwi i wyszła na korytarz zaplecza. Majk skoczył za nią i chwycił ją za ramię.

– Iza? – w jego głosie brzmiał niepokój i skrucha. – Elficzku…

Iza pokręciła głową przecząco, odwracając oczy.

– Michasiu, proszę… nie teraz – szepnęła błagalnie. – Nie dzisiaj. Proszę cię. Muszę już iść. Trzymaj się i… i pamiętaj o dokumentach na jutro.

Nie patrząc na niego, szybkim krokiem odeszła w stronę wyjścia z zaplecza, po drodze mijając Alę i Lidię ostrożnie niosące przeładowane tace z zamówieniami, a za nimi Zuzię, która pozdrowiła ją z najwyższym szacunkiem, dygając przed nią jak dobrze wychowana pensjonarka. Iza uśmiechnęła się do niej mechanicznie i ruszyła w stronę wyjścia. Najważniejsze było teraz to, by nie rozkleić się w ostatniej chwili. Tak długo już wytrzymała, nie może odpuścić sobie na ostatniej prostej! Oto zapełniona ludźmi sala… ach, jak tu tłoczno i gorąco! Na szczęście zna jak własną kieszeń każdy metr tej przestrzeni i wie, którędy najszybciej dotrze do drzwi wyjściowych. Tak… jeszcze tylko kilka metrów… drzwi! A oto schody w górę… brama… i wreszcie świeże powietrze, latarnie na ulicy. Uff… udało się. A teraz biegiem do domu! Dobiec tam jak najszybciej i zaszyć się w swoim pokoju, schować się pod kołdrą, wreszcie znaleźć się w azylu samotności…

Zmierzające do kuchni Klaudia i Ola omal nie zderzyły się w korytarzu zaplecza z szefem, który z marsową miną przemknął obok nich niczym torpeda, nerwowym krokiem podążył w głąb korytarza i z głośnym trzaśnięciem drzwiami zamknął się w gabinecie. Dziewczyny wymieniły zaniepokojone spojrzenia.

– Znowu ma jakąś fazę – mruknęła Ola. – A jeszcze przed chwilą taki był wesoły…

(c.d.n.)

Źródło: pixabay.com

Poprzednie części:

Tom I

Rozdział I (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział II (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział III (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział IV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział V (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział VI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział VII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział VIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział IX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9)

Rozdział X (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom II

Rozdział XV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Tom III

Rozdział XXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XXXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XXXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XXXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XXXVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XXXVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XXXIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XL (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział XLII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Tom IV

Rozdział XLIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział XLIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16)

Rozdział XLV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział XLVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział XLVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział XLVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział XLIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13)

Rozdział L (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11)

Rozdział LVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Tom V

Rozdział LVII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15) (16) (17) (18)

Rozdział LVIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LIX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LX (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14)

Rozdział LXII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Rozdział LXIII (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)

Rozdział LXIV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10)

Dalsze części:

Rozdział LXIV (12) (13)

Rozdział LXV (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12)

Rozdział LXVI (1) (2) (3) (4) (5) (6) (7) (8) (9) (10) (11) (12) (13) (14) (15)


Dodaj komentarz